Przewodnicząca komisji śledczej ws. Amber Gold Małgorzata Wassermann w pewnym momencie przesłuchania zapytała Jana Vincenta Rostowskiego o to, czy potrzebuje przerwy. Ten wypalił z szelmowskim uśmieszkiem...

"Tak się z panią przyjemnie rozmawia, ale myślę, że krótka przerwa by się pani przydała"

Na ripostę przewodniczącej Wassermann nie trzeba było długo czekać.

- Ja do polityki przyszłam dlatego, żebyście z niej na zawsze odeszli. Stopień cynizmu z państwa strony, wy żeście tak z Polską postępowali, jak pan dzisiaj. Prosił pan o przerwę, chciałam ją panu dać, a pan mówi, że ona jest mnie potrzebna. Nie jest mi potrzebna

- stwierdziła, po czym Rostowski... zgłosił wniosek o przerwę.

Być może 10-minutowa pauza zgasi zapał Rostowskiego do żartów przed komisją, wszak sprawa jest bardzo poważna, podobnie jak skala szkód wyrządzona przez aferę Amber Gold, będącą symbolem rządów koalicji PO-PSL w Polsce.