Tarczyński: Stan Junckera, to symbol stanu elit europejskich. Ryba psuje się od głowy

/ Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Nie milkną echa incydentu z udziałem szefa Komisji Europejskiej Jean-Cleaude'a Junckera. W rozmowie z portalem niezalezna.pl poseł Dominik Tarczyński podkreśla, że to, co obserwowaliśmy w ostatnich dniach, w niezwykle obrazowy sposób oddaje stan europejskich elit. „Stan Junckera jest symbolicznym obrazem tego, w jakim stanie są elity europejskie, mam na myśli najwyższych urzędników w UE. To jest pewnego rodzaju symbol. Ryba psuje się od głowy” - mówi poseł Tarczyński. Rozmawia Luiza Dołęgowska.

,,Polska nie przyjmie ani jednego nielegalnego imigranta” - mówił Pan w wywiadzie dla BBC i dla szwedzkiej Channel4 . Pana rozmówca miał kłopot, żeby spokojnie tego wysłuchać - czy media lewicowe razi polska stanowczość w tych sprawach?
Jestem zaskoczony tym, że przedstawiciele mediów 11 państw zadzwonili do mnie po wywiadzie dla BBC i dla Chanel 4  i zdziwiony, że ci dziennikarze i przedstawiciele mediów są pod takim wrażeniem kwestii, które są dla mnie oczywiste i podstawowe. Nikt tutaj nie wymyślił prochu -  mówiłem  tylko i wyłącznie o podstawowych wartościach, które są bardzo ważne dla Europejczyków, o naszej tożsamości, o bezpieczeństwie, o rzeczach które nie są czymś nadzwyczajnym.
Cieszę się, że jako polski poseł Prawa i Sprawiedliwości mogę państwom Unii Europejskiej, przedstawicielom mediów dawać świeży oddech i pewną nadzieję na normalność. Jestem otwarty na taką dyskusję - bez agresji, bez ataku - po prostu, aby mówić o tym co jest podstawą wiary w Unię Europejską i w Europę jako kontynent.

Zauważyłam, że gdy mówił Pan o zagładzie cywilizacji jaką znamy - Pana rozmówczyni próbowała omijać temat, starając się za wszelką cenę utrzymać rozmowę w ryzach politycznej poprawności, bez mocnych słów…
Absolutnie nie mówiłem o „zagładzie naszej cywilizacji”, ale o inżynierii społecznej, która zmieni oblicze tożsamości europejskiej, która może zmienić  kontynent europejski, nie tylko Unię Europejską; że możemy powrócić do „'czasów otomańskich”, kiedy to trzeba było bronić Europy przed muzułmanami. Mówiłem tylko i wyłącznie o doświadczeniach historycznych i o tym, że trzeba umieć przewidywać przyszłość, jeżeli podejmuje się bardzo ważne decyzje.A Unia Europejska, Komisja Europejska, Rada Europejska podejmuje decyzje, które mogą doprowadzić do powtórki takiej sytuacji - nawet jeżeli nie chodzi o konflikt zbrojny, to na pewno o zmianę struktury społecznej.

Co przede wszystkim chciał Pan przekazać zachodnim mediom?
Mówiłem o tożsamości Europejskiej, a nawet jeżeli chodzi o samą strukturę Unii Europejskiej to jest tożsamość chrześcijańska, to jest prawo rzymskie, to filozofia grecka… I to jest zaskoczeniem, że gdy mówi się o czymś co wynika z historii a nie z poglądów politycznych -  to wywołuje albo oburzenie jeśli chodzi o te lewackie media albo entuzjazm tych, którzy zabrnęli już poza granice rozsądku, w szaleństwo nielegalnej imigracji oraz tak zwanej multikulturowości, która „ma ubogacać” - jak mówiła posłanka Platformy Obywatelskiej, a tak naprawdę płaci się za to cenę życia.

Pokazuje Pan w dobrym świetle Polskę, mówi dobrze po angielsku, czy uważa Pan, że jest w stanie zainteresować zwykłych obywateli poza Polską, nawet tych słuchających mainstreamu lewicowego?
To jest istotne, ale też ważne jest to, abyśmy byli i obecni w strukturach europejskich, w strukturach międzynarodowych. Jako delegat polskiego parlamentu do Rady Europy jestem już trzecią kadencję i tam formalnie, nie tylko medialnie, mam szansę mówić o tym co w mojej ocenie, co w ocenie polskiego rządu, polskiej większości parlamentarnej jest rozsądne i potrzebne dla przyszłości Europy. To wystąpienie na Radzie Europy, kiedy mówiłem o reformie sądownictwa także było istotne, bo pokazywało hipokryzję. My nie chcemy konfliktu, ale dialogu, jednak on bardzo często kończy się wtedy, gdy podaje się fakty na podstawie wydarzeń historycznych oraz na podstawie prawa.

Czyli gdy od sloganów przechodzi się do faktów, wtedy traci się rozmówców?
Podam przykład: miałem okazję rozmawiać z panem Timmermansem i zapytać go, który zapis ustawy medialnej mu się nie podoba. Nie był w stanie odpowiedzieć. Podobnie jest z sądownictwem, wszystkie te argumenty, te pseudoargumenty których używają - to są wyłącznie tylko bon moty medialne podawane im przez totalną opozycję. A kiedy odwołujemy się do zapisów - odpowiedzi brak. To jest bardzo symboliczne. Dlatego cieszę się, że miałem okazję być gościem mediów liberalno-lewackich. Co więcej - wzywałem przedstawicieli totalnej opozycji do takiej debaty na antenie BBC, ale nikt się nie zgłosił. Wszyscy zamilkli - to też jest symboliczne.

Wracając do tematu Pana wywiadu z BBC i ze Szwedami - co będzie, jeśli jednak Niemcy będą chcieli relokować do nas imigrantów?
Żaden nielegalny imigrant nie zostanie w granicach Polski. Zgodnie z polskim prawem każdy, kto dostanie się jakimś cudem - chociaż to nie wierzę - ale jakimś cudem w granicach polskiego państwa zostanie deportowany zgodnie z polskim prawem.

Czy to znaczy, że nie ma zagrożenia i nie ma co kruszyć kopii o te kwestie?
Nie ma to żadnego sensu dlatego, że niezależnie czy to jest muzułmanin, czy ateista, czy to jest ktoś innego wyznania, ktokolwiek - to jeżeli nielegalnie dostaje się w granice państwa polskiego, jest deportowany. To nie chodzi o samą kwestię imigracji związanej z kryzysem migracyjnym który Niemcy wywołały, ale z polskim prawem - każdy, kto nielegalnie dostanie się w granice Polski będzie deportowany.

A jeśli przyjadą ci, którzy będą mieli stwierdzone pochodzenie, będą już tzw. legalnymi imigrantami i Niemcy będą próbowali nas nimi „obdarować” , co wtedy?
Nie ma takiej możliwości, ponieważ system kwotowy upadł i nie został wdrożony w życie. My się temu sprzeciwialiśmy i nie ma zgody na to, na co zgodziła się Platforma Obywatelska. Daliśmy temu weto i nie ma takiej formalnej ani prawnej możliwości. Jest bardzo dużo informacji, które nie są potwierdzone i nie mają podstaw prawnych. Jeżeli chodzi o polskie prawo nie ma co wpadać w panikę ani powielać informacji które są nieprawdziwe. Polskie prawo od dawna mówi, że każdy kto przekracza nielegalnie polską granicę jest deportowany. Takie prawo jest w wielu państwach i Polska będzie egzekwować to z największą siłą.

Wracając na koniec do elit europejskich - jak Pan ocenia kondycję przewodniczącego KE Jeana-Claude'a Junckera, jakie konsekwencje może mieć jego ostry przypadek „rwy kulszowej”?
Myślę, że nie ma co się zagłębiać w te argumenty, które zostały przedstawione ustami rzecznika prasowego Komisji Europejskiej. Stan Junckera jest symbolicznym obrazem tego, w jakim stanie są elity europejskie, mam na myśli najwyższych urzędników w UE. To jest pewnego rodzaju symbol. Ryba psuje się od głowy i jeżeli takich przełożonych mają eurokraci, którzy podejmują decyzje, to nie ma się co dziwić, że Europa w takim stanie idzie w bardzo złym kierunku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Na czym polega polityczna gra emerytowanych generałów?

zdjęcie ilustracyjne / Fot. por. Robert Suchy/CO MON

  

Na początku kwietnia Żandarmeria Wojskowa zatrzymała gen. Lecha M. – byłego dowódcę generalnego rodzajów sił zbrojnych. M. usłyszał zarzut m.in. przywłaszczenia mienia znacznej wartości w związku z organizacją pokazów lotniczych Air Show w Radomiu. Niektórzy emerytowani generałowie postanowili „wziąć w obronę” Lecha M. O grach emerytowanych generałów Dorota Kania rozmawiała z byłym szefem SKW, Piotrem Bączkiem.

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego przybliżył mechanizm działania środowiska emerytowanych generałów.  

Gen. Różański na swoim Twitterze pół roku temu napisał, że utworzenie bazy amerykańskiej w Polsce stwarza potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa. (...) Było kilka spotkań czy konferencji organizowanych przez to środowisko. To środowisko stanowi zaplecze dla obecnej opozycji. Zaplecze w zakresie systemu bezpieczeństwa, obronności.
- mówił były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek w programie „Koniec systemu” w Telewizji Republika.
 
W dalszej części programu Piotr Bączek zwrócił uwagę na kilka dziwnych „zbiegów okoliczności”.
 
Mieliśmy tego przykład na samym początku kadencji obecnego Sejmu, w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. W tychże pomieszczeniach znaleziono interpelacje poselskie, które były m. in. w tym samym czasie wygłoszone przez posłów opozycji, posłów Platformy Obywatelskiej. (…) Poseł Brejza jest znany z tworzenia takich pytań, w różnym zakresie. Zapewne i w tej sprawie czuł się kompetentny.
- mówił były szef SKW.

W mundurach Bundeswehry

W „Raporcie z weryfikacji WSI” znalazł się opis operacji „Z”, którą rozpoczęto po sygnałach świadczących o założeniu rezydentury obcego wywiadu w Polsce. Chodziło o ustalenie charakteru nieformalnych kontaktów dowództwa jednej z jednostek wojskowych z A.B. – urodzonym w Polsce obywatelem RFN, który w przeszłości był najprawdopodobniej współpracownikiem Stasi. Był on często zapraszany na imprezy z udziałem oficerów. Jak czytamy w Raporcie, „na imprezie zorganizowanej przez płk. M.G. i mjr. M.R. [chodzi o gen. Mirosława Różańskiego] na terenie tzw. willi generalskich A.B. wraz ze swoją żoną F.Z. podczas – jak zanotowano w aktach – »zwykłej libacji alkoholowej« paradowali w mundurach Bundeswehry w obecności całkowicie pijanych oficerów Wojska Polskiego”.

Generał ze „złotego funduszu”

Na początku lat 80. gen Wojciech Jaruzelski powołał tzw. złoty fundusz, czyli Fundusz Przyspieszonego Rozwoju. Trafili do niego młodzi ludzie, wyselekcjonowani na początku lat 80. z kadry oficerskiej jako ci, którzy będą w przyszłości dowodzili polską armią. Wojsko miało czuwać nad ich rozwojem i przygotowaniem do roli dowódców. Ta grupa miała przywileje finansowe, zapewnioną możliwość szkoleń i drogę awansu. W wojskowych służbach specjalnych PRL nazywano ich „kadrą perspektywiczną”. Do tej kadry trafił właśnie Mirosław Różański. Został on powołany do wojska we wrześniu 1982 roku. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu i wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której był do czasu jej rozwiązania, czyli do 1990 roku.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl