Podczas przesłuchania świadka, poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński chciał także wiedzieć, czy były ustalenia, skąd P. miał kapitał początkowy na rozwój działalności Amber Gold.

Jeśli chodzi o wiedzę służbowo-urzędniczą, nie mam wiedzy na temat osób współpracujących. Za czasów, kiedy odszedłem z ministerstwa, takiej wiedzy nie było

– zeznał Parafianowicz.

Poseł zapytał świadka, czy jako były podsekretarz stanu w resorcie finansów poczuwa się do odpowiedzialności za aferę Amber Gold.

Afera Amber Gold to bardzo przykre, tragiczne dla niektórych osób wręcz zdarzenie, mnóstwo ludzi poniosło straty finansowe, trzeba jednak pamiętać, że to jest zjawisko szersze i powtarzające się. W Polsce na przestrzeni ostatnich 30 lat mieliśmy takich zdarzeń kilka dużych i szereg mniejszych 

– odpowiedział Parafianowicz.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Parafianowicz i Rostowski kłamali w sprawie Amber Gold? Wassermann nie ma cienia wątpliwości

Mówił, że nic nie zabroni ludziom podejmowania ryzyka, hazardu.

Mam pełne współczucie i pełne zrozumienie dla osób, które poniosły straty finansowe, jednak trzeba pamiętać, że inwestycje zwłaszcza oferujące poważne zyski, są obarczone większym ryzykiem

– zwrócił uwagę świadek.

Wskazał jednak, że w żaden sposób nie umniejsza to faktu, że działania prokuratury, urzędów skarbowych, zwłaszcza w początkowej fazie działalności Amber Gold, były zbyt "opieszałe" albo, jak w przypadku prokuratury, "zaniechane".

Zembaczyński dopytywał świadka, czy poczuwa się do odpowiedzialności za wybuch i przebieg afery Amber Gold.

Tak na wprost nie poczuwam się do odpowiedzialności, natomiast mając świadomość skali i strat ludzi, często myślę, czy mogłem coś zrobić lepiej, szybciej 

– powiedział Parafianowicz. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie wiem, nie pamiętam, nie umiem odpowiedzieć. Amnezja Parafianowicza - lista CYTATÓW