Wojciech Dorżynkiewicz był działaczem młodzieżówki PO – Młodzi Demokraci. Do szczecińskiej Rady Miejskiej dostał się z list PO. Obecnie pracuje w Urzędzie Marszałkowskim kierowanym marszałka Olgierga Geblewicza – szefa szczecińskiej Platformy. Pracuje w dziale promocji i podkreśla, że dostał pracę u partyjnego kolegi, bo wygrał konkurs. 

Od kilku tygodni radny Dorzynkiewicz  jest sztabowcem posła Sławomira Nitrasa kandydata na prezydenta Szczecina.

Kilka tygodni temu, gdy na Wałach Chrobrego w Szczecinie start kampanii wyborczej ogłaszał kandydat PiS Bartłomiej Sochański – radny Dorżynkiewicz starał się zakłócić przebieg spotkania, jeżdżąc śmieciarką oklejoną hasłami Nitrasa.

Co ciekawe, w Radzie Miejskiej jest członkiem komisji kultury. Na swoim profilu chwali się nie tylko tym, że lubi czytać książki Gombrowicza, ale także, że zabiega o budowę nowej, nowoczesnej biblioteki w Szczecinie.

O tym, że radny ma duże przywiązanie do książek, wiemy, bo zalega z ich oddawaniem od 2012 r. w szczecińskiej Bibliotece Miejskiej. Z powodu nieoddawania książek została odebrana mu karta biblioteczna, a on sam znalazł się na czarnej liście klientów. Nie pomagają monity i upomnienia. Dlatego naliczono mu 4 tys. zł kar. Ponieważ radny Dorżynkiewicz ich nie płaci, Biblioteka Miejska przekazała sprawę do profesjonalnej firmy windykacyjnej, bo nie może sobie dać rady z niesolidnym radnym.   

Radny Wojciech Dorżynkiewicz proszony przez reportera Radia Szczecin o wyjaśnienie, dlaczego od sześciu lat nie oddaje książek i czy zamierza spłacić dług miastu, rzucił słuchawkę. 

Jednak po upublicznieniu informacji przez Radio Szczecin odniósł się do sprawy za pośrednictwem Facebooka. Na swoim profilu napisał, że... książki mu się zapodziały w wyniku przeprowadzki i zarzeka się, że jeszcze dziś spłaci od 6 lat naliczane kary.