Rowerzyści zapominają, co im wolno

/ Hans

  

Wymuszanie pierwszeństwa, niestosowanie się do znaków drogowych, przekraczanie prędkości i niezachowywanie odpowiedniej ostrożności - to najczęstsze występki rowerzystów w ruchu drogowym, na które wskazują policjanci.

Jak wynika z danych policyjnych, rowerzyści często nie przestrzegają pierwszeństwa przejazdu (518 wypadków), nieprawidłowo skręcają (118 wypadków) i nie dostosowują prędkości do warunków ruchu (116 wypadków). Pod hasłem "inne przyczyny" widnieje liczba 260 wypadków, spowodowanych przez rowerzystów.

W 2017 roku rowerzyści przyczynili się do 1546 wypadków drogowych, w których zginęło 119 osób, a ucierpiało 1481. Policja podkreśla, że większość wypadków z udziałem rowerzystów wydarzyła się w terenie zabudowanym, ale dużo więcej ofiar śmiertelnych jest poza tym terenem – w 567 wypadkach zginęło tam bowiem 100 osób. Dla porównania: na terenie zabudowanym ofiary śmiertelne były w co 30 wypadku.

Niektórzy rowerzyści uważają, że rozwijana przez nich prędkość upoważnia ich do jazdy po ulicy wraz z samochodami. Tymczasem zgodnie z przepisami mają jasno określoną hierarchię dróg, którymi mogą się poruszać. Są to kolejno: droga dla rowerów, droga dla rowerów i pieszych, pobocze i dopiero na końcu jezdnia - w dodatku tylko wtedy, gdy wcześniej wymienione trasy są niedostępne.

Zachowanie rowerzystów, którzy wybierają ulice, świadczy zatem o tym, że nie znają przepisów ruchu drogowego i nie wiedzą, że niebieski znak drogowy z białym rowerem nakazuje - a nie sugeruje - poruszanie się konkretną częścią drogi.

Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji zwrócił uwagę, że "niektórzy rowerzyści myślą, że znak nakazu jazdy drogą dla rowerów to jest rodzaj podpowiedzi. Otóż nie. Znak z grupy nakazów nakazuje rowerzyście jechać tą częścią drogi, a nie ulicą pośród samochodów".

Z kolei w przypadku poruszania się drogą dla rowerów i pieszych rowerzyści zapominają, że piesi mają tam pierwszeństwo i że zgodnie z przepisami należy jechać powoli" - dodał. Jak wyjaśnił, "określenie powoli jest jednym ze stwierdzeń prawnie niedookreślonych, ale - zdaniem komentujących ustawę - jazda powoli, to jazda zbliżona do prędkości pieszego".

Są więc dwie zasady: na drogach dla rowerów i dla pieszych ci drudzy mają pierwszeństwo, a ci pierwsi jadą powoli.

A co z jazdą po chodnikach? Zgodnie z przepisami, jak podkreślił Kobryś, rowerzyści mogą z nich korzystać w określonych sytuacjach: po pierwsze, gdy szerokość chodnika jest nie mniejsza niż 2 metry, a po drugie - gdy prędkość pojazdów na jezdni jest określona jako większa niż 50 km/h. "Kiedy te dwa przypadki się nie sprawdzają, to jeszcze można wziąć pod uwagę niebezpieczne warunki pogodowe - wichurę, śnieżycę, ulewny deszcz" - dodał policjant.

"Innym grzechem rowerzystów jest też ich bezkompromisowe przeświadczenie o pierwszeństwie przejazdu i zupełna wiara w to, że jeśli już jadą drogą dla rowerów, to nie muszą uważać na nic innego" - powiedział Kobryś. Rowerzysta, który porusza się z prędkością 25 km/h, co nie jest trudne do osiągnięcia, pokonuje w sekundę 7 metrów. "Żeby wymagać od kogoś ustąpienia pierwszeństwa, najpierw trzeba dać mu szansę, żeby w ogóle mógł tę osobę zauważyć" - zaznaczył. "Mało kto wie, że wypadków, gdzie rowerzysta wjeżdża w pieszego, można wymieniać setkami, a często są to poważne wypadki, gdzie dochodzi np. do uszkodzenia twarzoczaszki" - podkreślił Kobryś.

"Tu chodzi o świadomość uczestników ruchu drogowego, swoją odpowiedzialność za to, co się robi. Zawsze, nawet jeśli nie będzie przepisu szczegółowego, ale ktoś zachowa się nieostrożnie, to policjant może go ukarać mandatem" - zaznaczył.

Na policję codziennie wpływają zgłoszenia o rowerzystach, którzy łamią przepisy, często dołączane są też filmiki. Problem w tym, że rowery nie mają rejestracji, więc policja najczęściej może interweniować tylko w razie bezpośredniej konfrontacji, gdyż po czasie w zasadzie nie może zidentyfikować rowerzysty. Jak poinformował Kobryś, jeżeli uczestnik ruchu składa zawiadomienie, to policja wierzy, że mówi prawdę. Za fałszywe zawiadomienie, którego konsekwencją jest skierowanie sprawy na drogę sądową, grozi nawet 5 tys. zł grzywny.

Rowerzystów dotyczą też ograniczenia prędkości: w strefie zamieszkania jest to maksymalnie 20 km/h. W obszarze zabudowanym, jeśli znaki nie stanowią inaczej - 50 km/h.

Rowerzyści, którzy się nie stosują do znaków i przepisów drogowych, mogą być ukarani 100-złotową grzywną. "Jeżeli jednak policjant stwierdzi, że kara uwzględniona w postępowaniu mandatowym jest za niska, to nie będzie kierował się tym, tylko skieruje sprawę do sądu, a sąd ma mniejsze ograniczenia" - zauważył Kobryś. "To samo dotyczy pieszych, którzy zapominają, czemu służy droga dla rowerów i przechadzają się po niej" - dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Adopcja dzieci przez homo-pary? Prezes PiS stawia sprawę jasno: "To krzywdzenie dzieci"

Jarosław Kaczyński / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

- Większość Polaków odrzuca inne związki niż małżeństwo i adopcję przez nie dzieci, i uczynimy wszystko w najbliższych latach żeby ta większość rosła - powiedział Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Telewizji Trwam. To jedna z ostatnich wypowiedzi prezesa PiS przed ciszą wyborczą, jaka rozpocznie się o północy. W niedzielę wybory do Parlamentu Europejskiego.

Prezes PiS pytany o zapowiedzi PO dotyczące związków partnerskich powiedział: "oni chcą wpisać się w tę fatalną rewolucję obyczajową, która trwa od dłuższego czasu". Według niego, źródeł tej rewolucji można doszukiwać się w dużo dalszej przeszłości, mniej więcej w tym okresie, kiedy tworzyła się Unia Europejska, a tych głębszych jeszcze dawniej - nawet wieki wstecz.

Poseł PO Rafał Grupiński podczas marszu "Polska w Europie" w Warszawie został zapytany, co Koalicja Europejska zrobi z postulatem wprowadzenia związków partnerskich.

- My na pewno w tej sprawie będziemy działać progresywnie, ale po dwudziestym którymś października. Po prostu musimy prowincje przyciągnąć do głosowania. Stąd też dzisiaj nie eksponujemy tego za bardzo. Może to Rafał Trzaskowski mówił w Warszawie, ale my już tego nie możemy mówić w... czy Świebodzinie. Tam nas ludzie przepędzą. To jest problem

- odparł Grupiński. [polecam:https://niezalezna.pl/272020-nie-mozemy-tego-mowic-bo-nas-przepedza-to-nagranie-pokazuje-jak-po-chce-oszukac-polakow]

Kaczyński odniósł się do tej wypowiedzi.

To jest coś niesłychanie szkodliwego i można powiedzieć bezczelnego, bo oni przy tym oszukują. My wiemy, że tego chcą, bo to czasem wychodzi w różnych wypowiedziach, kiedy nie wiedzą, że ich wypowiedzi będą upowszechnione, a mówią co innego. Jest to po prostu tak, że Polska, jak dotąd uniknęła tego rodzaju zjawisk i wierzę, że ich unikniemy w dalszym ciągu

- powiedział. .

Jak oświadczył, jest za tolerancją, ale w żadnym wypadku za afirmacją. To stanowisko politycy Prawa i Sprawiedliwości przedstawiają już od dawna.

- Małżeństwo, jakiś związek przez państwo uznawany innego typu niż małżeństwo, a już nie mówiąc o adopcji dzieci - to jest afirmacja. Przy adopcji dzieci to trzeba mówić, że to jest krzywdzenie dzieci, normalne krzywdzenie dzieci. Dzieci powinny mieć rodziców normalnych, naturalnych, matkę i ojca. Jeżeli ich nie ma to ci, którzy adoptują też muszą być normalną rodziną, normalnym małżeństwem - związkiem kobiety i mężczyzny

- wskazał Kaczyński.

- Sądzę, że w tej chwili dzięki ich ostrej propagandzie jest więcej ludzi, którzy byliby gotowi to zaakceptować niż przedtem. Ale z całą pewnością większość Polaków to odrzuca. My uczynimy wszystko w najbliższych latach, bardzo dużo w tym kierunku, żeby ta większość rosła. To jest istota rzeczy, że ludzie często nie rozumieją różnicy między tolerancją a afirmacją. Związek małżeński to nie jest związek, który państwo toleruje, to jest związek, który państwo afirmuje, popiera. To jest przecież podstawowa komórka społeczna

- dodał prezes PiS.

Jak zaznaczył dzięki temu są dzieci, kolejne pokolenia.

- Jest jakiś porządek w tej dziedzinie życia. Krótko mówiąc, to jest fundament całego społeczeństwa. Powtarzam to jest afirmowane, a związki innego typu - w sferze prywatnej, no cóż państwu trudno się wtrącać - natomiast nie można być po prostu afirmowane. Nie należy nikogo prześladować, ale nie należy afirmować tego, co nie służy społeczeństwu

- zakończył.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl