Kiedy powstawała Nowoczesna, jednym z największych zwolenników nowego ugrupowania był Leszek Balcerowicz. Jego były student Ryszard Petru miał być "ratunkiem" dla Polski, a okazał się... niebywałą kompromitacją. Ugrupowanie, którym kierował, stało się pośmiewiskiem, a Petru prześcigał się we wpadkach ze swoimi posłami. W końcu sam wdał się w romans z jedną ze swoich partyjnych koleżanek, a gdy jego koledzy i koleżanki okupowali Sejm - Petru i Joanna Schmidt wyruszyli na wakacje do ciepłych krajów.

Ryszard Petru okazał się niedojrzały politycznie, egocentryzm jest u niego tak silny, że blokuje rozum. W efekcie zaszkodził sobie i projektowi, który współtworzył

- przyznał Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla "Wprost".

Tym samym można stwierdzić, że lista sojuszników Petru skraca się z dnia na dzień. Odwrócił się od niego nawet  jego mentor Balcerowicz, do tej pory wypowiadający się o Petru w samych superlatywach. To jednak nie koniec - padły słowa, które dla Petru będą prawdziwym ciosem...

Były prezes Narodowego Banku Polskiego przyznał, że Petru... jest szkodnikiem.

Bez względu na to, kto jaką odgrywał rolę w moim życiu zawodowym, jeżeli okazał się szkodnikiem, to musi być przedstawiany jako szkodnik.

Ryszard Petru, nie zważając na opinie, brnie dalej w politykę i zapowiada utworzenie nowego ugrupowania. Patrząc po opiniach bliskich mu osób i obecnej liście zwolenników, ciężko wróżyć mu sukces. Ale cóż, najwyżej będzie wesoło.