Tak komuniści chcieli zgasić wiarę Polaków! 57 lat temu religia zniknęła ze szkół

/ fot. pixabay.com

  

15 lipca 1961 roku Sejm przyjął ustawę o rozwoju systemu oświaty i wychowania, na mocy której w szkołach nie można było uczyć religii. Lekcje prowadzone były jedynie w punktach katechetycznych. W tym przypadku, podobnie jak w wielu innych, komuna została pokonana przez Kościół. Dziś dzieci mogą uczyć się religii w szkołach.

"Szkoły i inne placówki oświatowo-wychowawcze są instytucjami świeckimi" - brzmiał jeden z punktów tej haniebnej ustawy. Komuniści chcieli w ten sposób ograniczyć naukę religii wśród polskiej młodzieży. Lekcje mogły odbywać się, ale w specjalnych punktach katechetycznych. Mało tego, także w nich władza chciała mieć nadzór nad przekazywaną wiedzą. Prowadzący takie punkty nauczyciele musieli więc nie tylko je rejestrować, ale i wysyłać sprawozdania z lekcji.

Komuniści nie zdołali jednak zniszczyć wiary Polaków. Księża i katecheci prowadzili naukę w budynkach kościelnych, a tam komuniści nie mieli już wpływu na wiedzę przekazywaną młodym Polkom i Polakom. Okres przejściowy trwał do 1990 roku. Kiedy władze zdecydowały o przywróceniu nauki religii w szkołach, blisko 96% uczniów wyraziło wolę nauki religii katolickiej. Wiara znów zwyciężyła.

Nie jestem tu po to, by przeprowadzać rozliczenia. Jako pasterz Kościoła pragnę raczej wyrazić uznanie i podziękowanie tym wszystkim wychowawcom i nauczycielom, którzy w trudnych, a czasem bardzo trudnych warunkach, swoim słowem i postępowaniem, dzięki odwadze i mądrej roztropności pomogli w ogromnej mierze zachować i przekazać młodzieży autentyczne wartości chrześcijańskie i narodowe. To ich świadectwo było i pozostaje szczególnie cenne.

- mówił papież Jan Paweł II podczas przemówienia do katechetów, wygłoszonego w 1991 roku we Włocławku, gdy trwała jego czwarta pielgrzymka do Polski. 

Dziś religia znów jest w szkołach, a młodzi ludzie nie zapominają o tym przedmiocie. Zdecydowana większość uczęszcza na lekcje, choć przecież udział w nich jest dobrowolny. Próba laicyzacji Polski spełzła na niczym, a komuniści dostali kolejną lekcję - z Bogiem wygrać się po prostu nie da.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pożar katedry Notre Dame: to znak

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Zwracamy uwagę przede wszystkim na symbol i znak katedry Notre Dame dla Europy, Paryża, Kościoła i Polski. Kiedy katedra płonęła, tysiące ludzi stanęły do modlitwy - powiedział w piątek podczas nabożeństwa Centralnej Drogi Krzyżowej metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

25. Centralna Droga Krzyżowa pod przewodnictwem kard. Nycza wyruszyła w piątek spod kościoła św. Anny w Warszawie i przeszła ulicami Warszawy.

Na zakończenie nabożeństwa kard. Nycz wygłosił na placu Zamkowym słowo pasterskie do jego uczestników. Według hierarchy uczestnicy Drogi Krzyżowej nieśli "wielkie krzyże, które stały się w ostatnim czasie wydarzeniami Europy i świata". "Mamy na myśli wydarzenie z Paryża - pożar katedry Notre-Dame" - wyjaśnił kard. Nycz.

"Niezależnie od tego, że jest to wypadek nieszczęśliwy, który się zdarzył, i spłonęło tak wielkie dzieło kultury, sztuki, to jednak zwracamy uwagę przede wszystkim na symbol i znak tej katedry dla Europy, dla Paryża, dla Kościoła, także dla Polski. Kiedy katedra płonęła, tysiące ludzi - w wydawać by się mogło, jak mówimy nieraz (...) w tej zlaicyzowanej Europie i Paryżu - tysiące ludzi stanęły do modlitwy"

- przypomniał.

I dodał: "Wydawać by się mogło, że sprawa obecności Boga, Kościoła w życiu publicznym została załatwiona. Tak się przynajmniej wielu wydawało. Natomiast to głębokie pragnienie, obudzone w takim momencie - oby na trwałe - stało się czymś niesłychanie ważnym" - ocenił kard. Nycz.

Przypomniał także esej napisany 11 kwietnia przez emerytowanego papieża Benedykta XVI, w którym "próbował wyjaśnić te wszystkie trudności współczesności, świata i Kościoła i dotknąć ich globalnych przyczyn".

"Odpowiedź papieża jest podwójna: słaba wiara albo brak wiary i Bóg, który przestał być obecny w przestrzeni publicznej, niepotrzebny wręcz" - zaznaczył kard. Nycz. Wyjaśnił, że Benedykt XVI napisał te słowa przed pożarem katedry. "Tutaj spotkały się dwie myśli i dwie przyczyny razem - to, o czym pisze papież-senior - wielki myśliciel i teolog przecież, który śledzi życie Kościoła i postanowił się w tym momencie odezwać - dotyka tego problemu, który potem został zilustrowany przez to dramatyczne wydarzenie początku Wielkiego Tygodnia - pożar katedry Notre Dame" - ocenił hierarcha.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl