W sprawie pytona przesłuchano fotografa robiącego erotyczne sesje z wężami

/ pixabay.com /Creative Commons CC0/sipa

  

Policja przesłuchała fotografa z Warszawy, który nad Wisłą koło Wilanowa robił sesje z egzotycznym wężem. Okazało się, że to inny okaz niż ten, który jest poszukiwany. Policja potwierdziła, że fotograf swojego gada nie zgubił.

W środę po południu "Gazeta Stołeczna" podała na swojej stronie internetowej, że jej czytelniczka poinformowała o fotografie, który mógł wypuścić pytona nad Wisłą. Mężczyzna wykonuje sesje erotyczne, w których wykorzystuje egzotyczne węże.

W portfolio fotografa na portalach społecznościowych faktycznie dominują węże, na przykład oplatające nagie kobiety. Pozują na piasku albo na spękanej suchej ziemi. Takiej samej jak na łachach nad Wisłą. Są też zdjęcia samochodu terenowego, w którym przewożone są gady i one same luzem na polnej drodze, w wodzie przy wiślanej łasze. Ze zdjęć wynika, że fotograf ma dwa duże węże i jednego mniejszego

- opisał dziennikarz. Według informacji "GS" fotograf miał urządzać sesje w okolicach Wilanowa.

Dzisiaj komisarz Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie powiedział PAP, że fotograf z Warszawy sam się zgłosił na policję, by złożyć zeznania.

Fotograf został przesłuchany w charakterze świadka. Powiedział, że dwukrotnie robił nad Wisłą sesje z wężami. Jest właścicielem czterometrowego pytona tygrysiego. Kryminalni potwierdzili obecność węża w jego mieszkaniu

- powiedział PAP policjant.

Dodał, że nad Wisłą nadal trwają poszukiwania pytona tygrysiego, którego wylinkę znaleziono w okolicach Konstancina-Jeziorny. W środę powiatowy zespół kryzysowy zdecydował, że teren będzie monitorowany z lądu i powietrza. W czwartek nad terenem, na którym może przebywać gad, krążył dron z kamerą.

Poszukiwania odbywają się koło miejscowości Gassy. Eksperci twierdzą, że panują tam idealne warunki dla węża, bo jest to teren podmokły, a w ostatnich dniach było gorąco.

Poszukiwania pytona tygrysiego trwają od soboty. Wtedy znaleziono jego 5-metrową wylinkę. "Była miękka i elastyczna, a to, zdaniem ekspertów, oznacza, że była świeża. Zwierzę musi być w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej, bo wylinka była w całości. Wąż zrzucał ją spokojnie, musiał się dobrze czuć na tym terenie. Możliwe, że przebywał tu już dosyć długo" – powiedziała w rozmowie z PAP Agnieszka Pindelska-Litkie, kierownik Biura Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

Wciąż nie wiadomo, jak wąż znalazł się w Gassach. Policja otrzymała od starostwa rejestr hodowców pytonów z powiatu piaseczyńskiego. Funkcjonariusze sprawdzają, czy węże są w terrariach.

Każdy, kto ma informację o zwierzęciu bądź dotyczące jego ucieczki, jest proszony o kontakt z policją pod numerem (22) 604 52 13 lub Fundacją Animal Rescue Polska - (22) 350 66 91

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wandale wywrócili krzyże w Kuropatach

/ Andrej Kuźniečyk [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Nieznani sprawcy przewrócili czternaście drewnianych krzyży w Kuropatach, miejscu kaźni ofiar represji stalinowskich – podało Radio Swaboda. To kolejny akt wandalizmu na tej mińskiej nekropolii.

Jako pierwszy o zniszczeniu drewnianych krzyży, symbolicznie upamiętniających ofiary represji, poinformował opozycjonista Paweł Siewiaryniec, który uczestniczy w akcji przeciwko mieszczącej się przy Kuropatach restauracji „Pojedziemy, pojemy”.

Na terenie lasu w Kuropatach stalinowskie NKWD rozstrzeliwało represjonowanych. Według różnych szacunków w tamtejszych dołach śmierci spoczywa od kilkudziesięciu tysięcy do 250 tys. ofiar, wśród nich są także Polacy. Na terenie uroczyska w ciągu ostatnich 30 lat powstawał ludowy memoriał, złożony z krzyży stawianych przez aktywistów i obywateli. W sumie jest ich tam ponad tysiąc. Dopiero w 2018 r. z inicjatywy władz umieszczono tam pomnik upamiętniający ofiary.

Niedawno na terenie Kuropat wandale zniszczyli tzw. ławkę Clintona (już po raz trzeci). Granitową ławkę przekazał „w darze od narodu amerykańskiego” prezydent Bill Clinton podczas wizyty w 1994 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl