Dron będzie szukał pytona

/ pixabay.com/adonyig

  

Policja i Animal Rescue Polska od soboty poszukują pytona tygrysiego, którego ponad 5-metrową wylinkę znaleziono nad Wisłą koło Konstancina-Jeziorny. Zespół kryzysowy zdecydował, by do poszukiwań wykorzystać dron.

Powiatowy Zespół Zarządzania Kryzysowego w Piasecznie (w jego skład oprócz urzędników wchodzą przedstawiciele policji, straży pożarnej, fundacji Animal Rescue Polska i eksperci ze stołecznego zoo) zdecydował, że poszukiwania pytona tygrysiego w okolicach miejscowości Gassy będą prowadzone nie tylko na lądzie i w wodzie, ale także z powietrza.

Zapadła decyzja, by tę okolicę monitorować za pomocą drona. Teraz musimy pozyskać do współpracy osobę, która posiada taki sprzęt i go obsługuje 

- poinformowała Agnieszka Pindelska-Litkie, Kierownik Biura Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

Urzędniczka dodała, że z powodu deszczu poszukiwania węża przerwano przed południem i mogą nie zostać wznowione aż do czwartkowego poranka. Decyzja będzie podejmowana zależnie od pogody.

Poszukiwania są prowadzone głównie w okolicy miejsca, gdzie w sobotę znaleziono 5-metrową wylinkę pytona. Była ona zawinięta między drzewami.

Była miękka i elastyczna, a to, zdaniem ekspertów, oznacza, że była świeża. Zwierzę musi być w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej, bo wylinka była w całości. Wąż zrzucał ją spokojnie, musiał się dobrze czuć na tym terenie. Możliwe, że przebywał tu już dosyć długo 

- mówi Pindelska-Litkie.

W Gassach nad Wisłą panują idealne warunki dla egzotycznego węża.

Aktualnie jest duszno, wilgotno, w ostatnich dniach było gorąco. Pożywienia też zapewne nie brakuje 

- mówi kierowniczka biura kryzysowego.

Odnaleziono wiele śladów węża na mule w miejscach, gdzie wychodził z wody albo się w niej zanurzał. Były długie i szerokie na około 40 centymetrów.

Doniesienia od osób, które widziały węża, pojawiły się także z miejscowości w powiecie otwockim - po drugiej stronie Wisły. Starosta otwocki Mirosław Pszonka powiedział, że jeden z mieszkańców Glinek zgłosił, iż w środę rano widział pytona. "Informacje o zagrożeniu są na bieżąco weryfikowane" - powiedział samorządowiec.

Każdy, kto ma informację o zwierzęciu bądź informacje dotyczące jego ucieczki, jest proszony o kontakt z Policją pod numerem (22) 604 52 13 lub Fundacją Animal Rescue Polska - (22) 350 66 91.


Jak podaje "Gazeta Polska Codziennie" to nie pierwsza obława na dzikie zwierzę, którą przeprowadzają służby państwowe i media. Oto kilka przykładów.

Guziec z Ursynowa

Ta historia pochodzi z 1996 r., a opisywały ją największe dzienniki na świecie. Podczas przewożenia guźców z zoo w Warszawie do zoo w San Diego z terenu parku botanicznego w Powsinie uciekł jeden osobnik. Od 2 kwietnia do zimy trwała obława na zwierzę, które przez okno w budynku pognało do Lasu Kabackiego. Ostatecznie nie udało się go odłowić.

Lwy na Mazowszu

W 1994 r. sołtys wsi Helenów (nieopodal Gostynina) zaalarmował, że widział dwa lwy. Przez kilka dni trwała obława na osobniki, a o sprawie informowały wszystkie ogólnopolskie media. Po kilku dniach okazało się, że to, co sołtys wziął za lwy, to były dwa owczarki kaukaskie, które uciekły właścicielom.

Puma w Opolu

W 2009 r. w sezonie wakacyjnym media żyły poszukiwaniami pumy grasującej na Opolszczyźnie. Zwierzę zostało kilkakrotnie nagrane kamerami i telefonami, ale ostatecznie nie udało się go schwytać. Podejrzany kotowaty przeniósł się później na Morawy.

Wieloryb Lolek

W 2006 r. dziennik „Fakt” śledził drogę wieloryba, który płynął Wisłą w stronę Warszawy. Do dzisiaj wielu specjalistów podważa wiarygodność informacji i tego, czy zwierzę zwane przez dziennikarzy Lolkiem kiedykolwiek istniało. W 2013 r., gdy nieopodal Mielna Bałtyk wyrzucił ciało walenia, dziennik „Fakt” uznał, że to właśnie był Lolek.

Pyton z Nowej Soli

W październiku ub.r. leśnicy z Nadleśnictwa Nowa Sól znaleźli pytona tygrysiego. Po badaniach weterynaryjnych okazało się, że była to samica w wieku ok. 7 lat, mierząca ponad 270 cm. Zwierzę nie przeżyło.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Profesor” siedział w celi ze Stefanem W. Oglądali TVN, Polsat i „M jak Miłość”. Czytali „Wyborczą”

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Podczas gdańskiego finału WOŚP Stefan W. zaatakował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i zadał mu śmiertelne ciosy nożem. Ciągle brakuje odpowiedzi na pytanie dlaczego doszło do zbrodni. W mediach chętnie wypowiadają się ludzie, którzy mieli jakikolwiek kontakt z mordercą Adamowicza - także ci, którzy siedzieli z nim w więzieniu w jednej celi. "Oglądaliśmy czasem wiadomości. Ale jeśli już, to przeważnie na Polsacie i TVN" - ujawnia Onetowi "Profesor", który ze Stefanem W. spotkał się w "kryminale" w Malborku.

W niedzielę, 13 stycznia, wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W. Prezydent Gdańska został śmiertelnie ranny, zmarł następnego dnia.

[polecam:https://niezalezna.pl/255463-nowe-informacje-sluzby-wieziennej-o-stefanie-w]

Dziennikarze programu „Interwencja” rozmawiali z Pawłem, dilerem narkotykowym, który dzielił celę ze Stefanem W. Wcześniej dostarczał on Stefanowi kokainę, amfetaminę i sterydy.

W zasadzie całe życie żył z rozbojów, napadów, kradzieży, oszustw. Jeżeli matka nie chciała mu dać pieniędzy, potrafił jej krzywdę zrobić, uderzyć.

– mówił Paweł.

[polecam:https://niezalezna.pl/255031-kim-jest-stefan-w-morderca-prezydenta-gdanska-wspomnienia-wspolwieznia-z-celi-przerazaja]

Z kolei dzisiaj Onet opublikował rozmowę z „Profesorem”, 50-latkiem, który dzielił celę ze Stefanem W. przez kilka miesięcy. Spotkali się w Zakładzie Karnym w Malborku. Mężczyzna twierdzi, że W. „przeważnie albo oglądał telewizję, albo coś tam sobie notował na kartkach, które potem darł i wyrzucał”.

Przede wszystkim muszę powiedzieć, że w więzieniach rzadko ogląda się wiadomości. U nas w celi był jednak wyjątek, bo właściciel telewizora interesuje się różnymi rzeczami, więc oglądaliśmy czasem wiadomości. Ale jeśli już, to przeważnie na Polsacie i TVN. Na pewno nie oglądaliśmy ich wtedy w TVP

– powiedział Onetowi.

„Profesor” dodał, że „największym hitem, nie tylko u nas, ale we wszystkich więzieniach w Polsce, jest serial M jak miłość”.

Kolejna ciekawostka – prasa. Onet zapytał czy Stefan W. czytał jakieś książki.

Raczej gazety kolorowe, np. "Angorę". Ode mnie pożyczał czasem "Gazetę Wyborczą" i czasopisma sportowe. Ale raczej nie koncentrował się na tym. Książek w ogóle nie czytał. Lubił za to rozwiązywać krzyżówki

– powiedział „Profesor”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: onet.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl