Rano, na kilka godzin przed rozpoczęciem szczytu, przywódcy wypowiedzieli się na temat tego, ile państwa członkowskie Sojuszu powinny wydawać na obronność.

Dyskusję rozpoczął prezydent USA Donald Trump, który rano w Brukseli na spotkaniu z szefem NATO Jensem Stoltenbergiem po raz kolejny skrytykował kraje sojusznicze za zbyt niskie wydatki na obronność. "Coś z tym trzeba zrobić" - mówił Trump.

Prezydent USA krytykował przede wszystkim Niemcy, wskazując, że wydają na obronność nieco ponad 1 proc. PKB, podczas gdy USA "w liczbach rzeczywistych 4,2 proc. o wiele większego PKB". "To niewłaściwe. Chronimy Niemcy, chronimy Francję, chronimy wszystkich i to my płacimy duże pieniądze. To się dzieje od dekad" – przekonywał Trump. Jego zdaniem kraje Sojuszu powinny zacząć płacić odpowiednie sumy nie w perspektywie 10 lat, ale natychmiast. "To nieproporcjonalnie i nie fair wobec podatników w USA" - wskazywał.

W 2018 r. co najmniej 2 proc. PKB na obronność przeznaczą USA, Wielka Brytania, Grecja, Estonia i Łotwa. Kolejne trzy państwa: Polska, Litwa i Rumunia będą tuż pod tym progiem.

W odpowiedzi na słowa Trumpa niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen oświadczyła, że Niemcy są już praktycznie przyzwyczajone do krytycznych uwag amerykańskiego prezydenta pod swoim adresem. Kanclerz Niemiec Angela Merkel zaznaczyła, że jej kraj czuje się zobowiązany, aby dążyć do przeznaczania 2 proc. PKB na obronność.

"Robimy to z roku na rok, także na rok 2018 i 2019. W roku 2024 będziemy wydawali o 80 proc. więcej na obronność niż w 2015 r. Czujemy się więc zobowiązani, by dążyć w kierunku 2 proc."

- powiedziała dziennikarzom. Jeszcze dzisiaj Trump ma spotkać się z nią w kuluarach szczytu.

Emocje próbował tłumić Stoltenberg, który po spotkaniu z Trumpem powiedział dziennikarzom, że wszystkie państwa NATO są zgodne, że kraje członkowskie wydające mniej niż 2 proc. PKB na obronność muszą te wydatki zwiększyć.

"Oczywiście prezydent Trump ma bardzo bezpośredni język i przekaz w sprawie wydatków na obronność. Jednak fundamentalnie (...) wszyscy sojusznicy zgadzają się, że powinien istnieć sprawiedliwy podział obciążeń (w NATO)"

- zaznaczył szef Sojuszu.

Brytyjska premier Theresa May zapewniała, że zobowiązania Londynu wobec Sojuszu pozostają takie jak zawsze i nie chodzi tylko o przeznaczanie odpowiednich sum na obronność i uzbrojenie. "NATO jest dla nas dziś tak istotne, jak było w przeszłości" - powiedziała.

Prezydent Andrzej Duda przypomniał o przyjętej przez polski parlament ustawie, która przewiduje m.in. stopniowe podniesienie do 2030 r. wydatków na obronność z 2 proc. do 2,5 proc. PKB. Poinformował też o planowanych w ciągu 1-1,5 miesiąca "nowych zakupach" dla polskiej armii.

Sesja robocza szczytu zakończy się ok. godz. 17 konferencją prasową szefa NATO. Okazją do poruszenia relacji transatlantyckich, a także stosunków z Rosją, Iranem, czy Koreą Północną będzie zaplanowana na wieczór kolacja w Królewskim Muzeum Sztuki i Historii w Parku 50-lecia w Brukseli.