50-latek w ringu! Snarski znów będzie boksował

Dariusz Snarski / screen z Youtube, https://www.youtube.com/watch?v=uROVQRIv-GU

  

Ciągnie wilka do lasu! 50-letni Dariusz Snarski chce stoczyć jeszcze jedną walkę, i to z zawodnikiem z bardzo głośnym nazwiskiem. Starcie ma być pokazowe, a rywalem "Snary" ma być gwiazda brytyjskich ringów. Okazja jest zacna: to 10-lecie jego grupy bokserskiej Boxing Production.

"W grudniu skończę 50 lat, ale czuję się młodziej, a to za sprawą codziennych treningów. Ćwiczyłem nawet podczas niedawnego urlopu w Turcji. W przyszłym roku planuję hitową walkę z legendą światowego boksu. To Brytyjczyk, lecz nazwiska nie zdradzę, nie chcę zapeszać" - powiedział PAP Snarski (33-32-2), rówieśnik m.in. Andrzeja Gołoty, Dariusza Michalczewskiego czy Przemysława Salety.

Na świecie niewielu jest zawodników starszych od niego. Wciąż do boksu ciągnie m.in. 53-letniego Amerykanina Olivera McCalla (57-14), rywala Krzysztofa Zimnocha czy Marcina Rekowskiego sprzed paru sezonów.

Pięściarz z Białegostoku, olimpijczyk z Barcelony i ćwierćfinalista mistrzostw świata sprzed ćwierćwiecza, na co dzień jest szkoleniowcem, menedżerem i promotorem. Zaplanowana na 14 września gala "Chorten Boxing Night" będzie już 37. organizowaną przez Snarskiego. W tym roku mija 10 lat od utworzenia teamu Boxing Production.

"Z okazji jubileuszu organizuję duże wydarzenie, objętę honorowym patronatem prezyenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, z udziałem gwiazd naszego boksu. Chcę zaprosić Dariusza Michalczewskiego, Jana Dydaka, Pawła Skrzecza, Jerzego Rybickiego, Krzysztofa Kosedowskiego i wielu innych, a także oczywiście świetnych przed laty naszych miejscowych pięściarzy, na czele z Aleksym Kuziemskim, Grzegorzem Aponiem czy najmłodszym Mirosławem Nowosadą, który niedawno świętował 40. urodziny. Razem z Mirkiem byliśmy w Sewastopolu na turnieju eliminacyjnym do mistrzostw Europy w 1997 roku. To był mój ostatni występ w reprezentacji, bowiem mimo wywalczenia awansu, na zawody do Mińska nie pojechałem" - przyznał Snarski, późniejszy zawodowy pretendent do tytułu mistrza Europy w wadze lekkiej.

W walkach wieczoru wrześniowej gali boksować będą dwaj jego podopieczni: Robert Świerzbiński (20-7-2), który niedawno pokonał byłego mistrza kontynentu i pretendenta do tytułu mistrza świata IBF Rafała Jackiewicza, oraz Timur Kuzachmedow (5-0-2). Łącznie odbędzie się sześć pojedynków.

"Chciałbym aby Świerzbiński skrzyżował rękawice z Kamilem Gardzielikiem o tytuł mistrza Rzeczypospolitej Polskiej. Alternatywą jest rewanż z Jackiewiczem. Natomiast Kuzachmedow może spotkać się z Rafałem Grabowskim o młodzieżowe międzynarodowe mistrzostwo Polski, zaś opcją jest też starcie z Markiem Jędrzejewskim. Na pewno pojawią się też nowe twarze w mojej grupie" - dodał.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl