Chomiki z Czech zasilą polską populację w Jaworznie

/ Nana-ne

  

Chomiki europejskie z Czech zasilą w najbliższych dniach polską populację tego gatunku, żyjącą na polach pod Jaworznem (Śląskie) – poinformowało w sobotę Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody „Salamandra”.

Populacja chomików europejskich w okolicach Jaworzna na granicy Śląska i Małopolski jest od paru lat pod szczególną opieką władz gminy, które specjalnie dla nich utworzyły użytek ekologiczny o powierzchni. Niestety, liczba chomików zamieszkujących tamtejsze pola to obecnie zaledwie kilkadziesiąt osobników i są one bardzo mało zróżnicowane genetycznie. Dlatego gmina zwróciła się o pomoc do specjalistów z Poznania – z Uniwersytetu im. A Mickiewicza i towarzystwa "Salamandra".

W ubiegłym roku przeprowadzili oni eksperymentalne przesiedlenie kilkunastu chomików z innych, pobliskich populacji do Jaworzna. Eksperyment się udał – chomiki osiedliły się w nowym miejscu i co najmniej część z nich skutecznie przezimowała. Kontynuując zabiegi, w tym roku wiosną przyrodnicy sprowadzili grupę chomików z Czech, z silnej i bardzo zróżnicowanej genetycznie populacji, żyjąc w miejscu planowanej inwestycji. Obecnie prowadzą ich hodowlę.

Jej pierwszy efekt – tuzin młodych osobników, które przyszły na świat w niewoli w Polsce, zostanie 8 i 9 lipca wypuszczonych do specjalnych klatek aklimatyzacyjnych, rozstawionych na jaworznickich polach. Gdy chomiki się zadomowią w nowym miejscu i wykopią bezpieczne nory, klatki zostaną usunięte. W tym roku takich wsiedleń będzie kilka, gdyż hodowla udaje się bardzo dobrze.

"Jest to kolejny etap pilotażowego projektu. Wcześniej w Polsce nikt tego jeszcze nie robił. Wzorujemy się na podobnych programach w Europie Zachodniej oraz na naszych doświadczeniach z przywracaniem polskiej przyrodzie innego gryzonia – susła moręgowanego" – powiedział w sobotę dr Andrzej Kepel z "Salamandry".

„Jeśli tegoroczne wsiedlanie się powiedzie, w przyszłości będzie można te działania prowadzić na większą skalę i w różnych miejscach" – dodał.

Program ochrony chomika na terenie Jaworzna jest wspierany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Chomik europejski - dziko żyjący ssak, uznawany dawniej za szkodnika, w Polsce chroniony prawem od 1995 r., obecnie jest poważnie narażony na wymarcie na całym terenie swego występowania. W Jaworznie jego populacja jest coraz mniejsza - podczas badań przeprowadzonych w 2015 r. naliczono zaledwie nieco ponad 100 nor. Kurczenie się populacji powoduje, że jej zmienność genetyczna jest zbyt mała, co oznacza, że chomiki są bardziej narażone na choroby i gorzej się rozmnażają - na świat przychodzi mniej młodych.

Zespół badawczy pod kierownictwem dr hab. Joanny Ziomek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wyliczył, że prawdopodobieństwo wyginięcia tej populacji w ciągu 50 lat jest wysokie, a w niesprzyjających warunkach może nastąpić nawet szybciej - w ciągu 20-30 lat. Aby mogły przetrwać, ich populacja jest wzmacniana poprzez wypuszczenie osobników z innych grup.

"Chomik europejski to element naszej przyrody. Jeśli go zabraknie, będzie o coś uboższa. Człowiekowi chomiki nie są potrzebne, kiedyś były tępione jako szkodniki i to właśnie w efekcie działalności człowieka ich liczba tak bardzo spadła. Obecnie nie osiągają takiej liczebności, aby mogły spowodować znaczące szkody" - powiedział PAP dr Kepel.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z chuliganów zrobił rugbystów. Podbili Europę! Posłuchajcie legendarnego Zbyszka Rybaka (FILM)

/ Fot. Kamil Tokarski/RC Arka Gdynia

  

- Historia Zbyszka Rybaka to najbardziej niesamowita opowieść o III RP. Niby-państwo we wczesnych latach 90. olało swoją trudną młodzież. Skazało ją na patologię, używało do szemranych interesów. I oto najgroźniejszy z ówczesnych kibiców-chuliganów zaczyna rozumieć, że coś jest nie tak. Najpierw wyznacza zasady honorowe tego świata, potem tworzy z nich drużynę rugby. I oto charakterni ludzie skazani na upadek, podnoszą się i wygrywają – tak o historii Zbyszka Rybaka opowiada Piotr Lisiewicz, który legendarnego chuligana i rugbystę zaprosił do „Wywiadu z chuliganem”. Całą rozmowę obejrzą Państwo poniżej (FILM)

- Myślę, że mamy w społeczeństwie ogólny kryzys męskości. Rugbyści są tego zaprzeczeniem. To faceci twardzi tak na boisku, jak i w życiu

– tak o chłopakach grających w drużynie Arki Gdynia mówił niedawno ich kapelan, ksiądz Tyberiusz Kroplewski.

Zbyszek Rybak w „Wywiadzie z chuliganem” bez autocenzury opowiada o największych chuligańskich bitwach lat 90. Wspomina m. in. wyjazd do Paryża na mecz Francja-Polska z 1995 roku:

- Akcja „Bagietka” to był mój pomysł. Kupiliśmy długie bagietki francuskie, a mieliśmy ze sobą pręty zbrojeniowe, które powkładaliśmy w te bagietki. Chrupaliśmy sobie te bagietki, kiedy nawinęło się kilkudziesięciu nieszczęśników z Paris Saint Germain, którzy postanowili nas zaatakować. No to poczęstowaliśmy ich tymi bagietkami. Po pierwszym uderzeniu bułka odpadała i na głowie lądował pręt.

Jak życie chłopaków z Gdyni zmieniło rugby?

- Sport nauczył mnie wiele pokory. Rugby jest tak ciężką dyscypliną, więc jak ciężką trenujesz, to nie masz potem pomysłów, żeby robić coś głupiego. Można powiedzieć, że rugby mnie wyedukowało

– mówi Zbigniew Rybak. A potem „zaraza” rozpoczęta od legendy Rybaka rozlała się po Polsce i  wielu drużynach rugby zmieniła życie setek młodych ludzi, którzy od dzieciństwa wychowywali się w trudnych rodzinach.

Jak podkreśla Lisiewicz, ta niesamowita historia pokazuje, czym III RP różniła się od Polski przedwojennej:

- Szkoły pełne zdziczałych chłopaków, którzy jako dumni weterani wojny polsko-bolszewickiej kładli pistolet na ławce w gimnazjum – taką rzeczywistość 1920 r. opisał przecież Ryszard Kiersnowski w książce „Młodość sercem pisana”. W internacie tłukli po ścianach butelki, a gdy wychowawczyni prosiła, by nie robili tego po północy, odpowiadali „Kto bił bolszewika, teraz może tłuc butelki”.

Jak zareagowało przedwojenne państwo?

– Ono miało elity, mądre i patriotyczne. I walka o to, żeby ocalić tę młodzież była jej troską. II RP zawadiakom odpuszczała w gimnazjum, a potem brała ich do szkół oficerskich, co było marzeniem i dumą każdego z nich. Odwagi nie musiała ich uczyć, ale wpajała im honor, dyscyplinę, szacunek dla kobiet. W efekcie Polska z tych dzikich chłopców zrobiła najlepszych kawalerzystów na świecie

– stwierdza Lisiewicz.

A III RP? – Miała trudną młodzież gdzieś. Mam wrażenie, że scenariusz, by setki tysięcy chłopaków żyły w patologii, był jej władcom na rękę. Dlatego legenda Zbyszka Rybaka jest piękną historią. W  III RP mamy cholernie mało pięknych legend. I trzeba koniecznie poznać tę – mówi Lisiewicz.

Całą rozmowę Piotra Lisiewicza ze Zbyszkiem Rybakiem obejrzą Państwo poniżej:

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl