Śledztwo w sprawie "rzezi wołyńskiej" wciąż trwa. Jest realna szansa na osądzenie sprawców

Wrocławski pomnik Pomordowanym na Kresach Południowo-Wschodnich / By Stanislaw Kosiedowski - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=7533431

  

Ustalenie sprawstwa niektórych członków OUN-UPA, odpowiedzialnych za dokonywanie zbrodni wołyńskiej, jest prawdopodobne - podaje prokuratura IPN w informacji o największym śledztwie ws. rzezi Polaków na Wołyniu. W ocenie IPN możliwe jest też skuteczne oskarżenie sprawców. W najbliższych dniach minie 75. rocznica kulminacji zbrodni wołyńsko-galicyjskiej - "krwawej niedzieli".

IPN obecnie prowadzi ok. 30 postępowań dotyczących zbrodni wołyńsko-galicyjskiej, w wyniku której członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) w latach 1943-1945 zamordowali na Wołyniu i we wschodniej Galicji - według szacunków Instytutu - ok. 100 tys. Polaków - mężczyzn, kobiet i dzieci.

W największym śledztwie w tej sprawie, które prowadzi pion śledczy IPN w Lublinie, przyjęto kwalifikację tej zbrodni jako ludobójstwa.

- Nie ulega wątpliwości, iż zbrodnie, których dopuszczono się wobec ludności narodowości polskiej, noszą charakter nie podlegających przedawnieniu zbrodni ludobójstwa. Fakt podjęcia przez przywódców OUN-UPA decyzji o usunięciu ze wschodnich terenów II RP, a w przypadku Wołynia o wymordowaniu wszystkich Polaków zamieszkujących sporne ziemie w celu uzyskania przed ewentualnymi rozmowami pokojowymi, po zakończeniu wojny, terenów czystych etnicznie, znajduje oparcie w świetle ujawnionych dokumentów, zeznań setek świadków, opinii biegłych historyków, relacji znawców przedmiotu i posiadanych przez nich dokumentów archiwalnych

- informuje pion śledczy IPN.

Prokuratura Instytutu Pamięci Narodowej wskazuje również na formacje i ludzi odpowiedzialnych za dokonanie masakry.

- Antypolskie akcje, mające na celu fizyczne zniszczenie (eksterminację) ludności polskiej z terenu Wołynia, zostały zaplanowane i przygotowane przez polityczne i wojskowe gremia przywódcze OUN-UPA, a wykonane przez podległe im oddziały zbrojne i podporządkowane im grupy samoobrony ukraińskiej oraz zaagitowanych do tego celu chłopów

 - czytamy w informacji IPN.

- Morderstwa i wytępianie ludności cywilnej na Wołyniu podjęte zostały w celu zniszczenia Polaków jako grupy narodowej, traktowanej jako przeszkoda w utworzeniu "Wielkiej Ukrainy"

- podkreślają prokuratorzy Instytutu.

Śledztwo w sprawie rzezi wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, które prowadzi lubelska prokuratura IPN, dotyczy wyłącznie byłego województwa wołyńskiego i obejmuje lata 1939-1945. W historiografii przyjmuje się jednak, że początek zbrodni wołyńsko-galicyjskiej miał miejsce w nocy z 8 na 9 lutego 1943 r. w Parośli w pow. Sarny na Wołyniu. Sotnia UPA Hryhorija Perehijniaka "Dowbeszki-Korobki" dokonała wówczas masakry od ok. 150 do ok. 170 polskich mieszkańców, w tym dzieci i niemowląt. Zbrodnia w Parośli była pierwszą zbrodnią na tak wielką skalę dokonaną przez UPA na Polakach; istnieją jednak przypadki wcześniejszych pojedynczych zbrodni dokonywanych przez UPA na Polakach.

IPN podaje, że przedmiotem w jego największym postępowaniu dot. zbrodni wołyńskiej jest "dopuszczenie się zabójstw kilkudziesięciu tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci narodowości polskiej, znęcania się fizycznego, psychicznego nad członkami polskiej grupy narodowej". Poza morderstwami sprawcy rzezi dokonywali zniszczeń lub kradzieży mienia Polaków, a także dokonywali represji, w tym - jak podaje IPN - "czynów nieludzkich", które tworzyły warunki grożące Polakom biologicznym wyniszczeniem lub zmuszały ich do ucieczki z Wołynia.

- Szacunkowo zamordowanych na Wołyniu zostało około 60, a nawet 80 tysięcy osób narodowości polskiej

 - stwierdza IPN, przypominając też, że akcja nacjonalistów ukraińskich objęła setki miejscowości, wsi, kolonii na terenie województwa wołyńskiego, nie licząc miejsc i obszarów nie zamieszkanych, gdzie również dokonano licznych mordów.

Należy pamiętać, że poza terenem dawnego województwa wołyńskiego członkowie UPA mordowali Polaków również w Galicji Wschodniej: w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim, a także w części Lubelszczyzny i Polesia - stąd szacunki IPN, że w sumie w zbrodni wołyńsko-galicyjskiej zginęło ok. 100 tys. Polaków (przez niektórych historyków podawane są także wyższe liczby, które sięgają nawet do ok. 130 tys. śmiertelnych ofiar). Dziesiątki tysięcy Polaków, którym udało się przeżyć masakrę, zostało zmuszonych do ucieczki pozostawiając cały dorobek nie tylko swojego życia, ale także poprzednich pokoleń; duża część tych osób trafiła następnie na roboty do Niemiec.

Prokuratura IPN w Lublinie w sprawie zbrodni wołyńskiej w dalszym ciągu przesłuchuje świadków. Ponadto trwają kwerendy archiwalne, są też realizowane i planowane kolejne wnioski o przeprowadzenie czynności w drodze międzynarodowej pomocy prawnej, w tym także do organów wymiaru sprawiedliwości Ukrainy. Ponadto do sprawy dołączono materiał dowodowy w ramach międzynarodowej pomocy prawnej z Federacji Rosyjskiej.

- Z uwagi na fakt, iż inicjatywa dowodowa w przedmiotowym śledztwie nie została wyczerpana, istnieje prawdopodobieństwo ustalenia sprawstwa niektórych osób, szczególnie usytuowanych niżej w hierarchii wojskowej i politycznej OUN-UPA i skutecznego ich oskarżenia, tym bardziej, że zgodnie z zasadami prawa norymberskiego, działanie na rozkaz nie zwalnia od odpowiedzialności karnej, może mieć jedynie wpływ na złagodzenie kary

- informuje pion śledczy IPN.

W najbliższych dniach minie 75. rocznica kulminacji zbrodni wołyńsko-galicyjskiej. 11 lipca 1943 r. oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na ok. 100 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. W ocenie badaczy, tylko tego jednego dnia mogło zginąć ok. osiem tys. Polaków - głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw.

W odpowiedzi na zbrodnie dokonywane na polskiej ludności cywilnej polskie podziemie zbrojne podjęło akcje odwetowe. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12, a nawet 20 tys. ofiar, przy czym należy pamiętać, że część ofiar zginęła z rąk UPA, za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Bajka Sakiewicza - pomoc dla zagubionych przez ideologie LGBT. Czytaj tylko w „Niecodziennej”

zdjęcie ilustracyjne / Niecodzienna Gazeta Polska

  

Jak co weekend wraz z „Gazetą Polską Codziennie” do rąk Czytelników trafi specjalny dodatek „Niecodzienna Gazeta Polska”, a w nim bajka redaktora Tomasza Sakiewicza, którą po prostu trzeba przeczytać. Poza tym na łamach „Niecodziennej” czekają również inne, niezwykle intrygujące artykuły i felietony. Zapraszamy do lektury!

„Wiadomo skąd biorą się dzieci. To znaczy sprawa jest niemal pewna choć różnie o tym opowiadają. Są tacy co twierdzą, że dzieci przynoszone są przez bociany. Może i to prawda ale dzieci przychodzą na świat również w zimie, kiedy bocianów nie ma, więc musi być też i inne źródło transportu. Inni opowiadają, że dzieci rodzą się w kapuście. No dobrze ale kapusta też nie rośnie w zimie. To wszystko nie ma znaczenia, bo dzieci powstają w sercu rodziców. Żeby być z dzieckiem trzeba je bardzo kochać. To pozwala znieść naprawdę dużo, bardzo dużo, prawdę mówiąc czasem okropnie dużo i cieszyć się tym, co czasem by innych nawet denerwowało. Kiedy rodzice pokochają dziecko to anioły znajdą sposób by dostarczyć dziecko do ich domu. Najczęściej umieszczają dzieci od razu pod sercem matki, żeby słyszały kto ich najbardziej kocha. A zdarza się, że trzeba najpierw tego serca poszukać, kiedy anioł się zagapił. Bo choć wiadomo jak powstają dzieci, to trzeba wyjaśnić jak powstają rodzice”.
- tak zaczyna się najnowsza bajka Tomasza Sakiewicza, która ukaże się w najnowszym wydaniu „Niecodziennej Gazety Polskiej”.

Co jeszcze znajdzie się w najnowszym wydaniu „Niecodziennej”?
Po burzy wywołanej przez deklarację LGBT+ forsowaną przez Rafała Trzaskowskiego, nad stolicą przeszło prawdziwe tornado. A wszystko za sprawą jednego wywiadu, którego udzielił Paweł Rabiej. Okazuje się bowiem, że budząca ogromne kontrowersje deklaracja to jeszcze nic, w porównaniu z kolejnymi planami! W jutrzejszej „Niecodziennej” o kulisach mechanizmu propagandowego opracowanego przez środowiska LGBT. Jak zawsze z przymrużeniem oka.
 
Bo gdy Piotr Łuczuk przygotowuje Niecodzienną Listę Przebojów, inspirując się aktualnymi wydarzeniami w kraju, wiadomo, że będzie dużo humoru i jeszcze więcej błyskotliwości. Dziennikarz przywołuje znany dużym i małym hit, sprzed wielu lat, którego twórcy przewidzieli ukazane w piosence dwa etapy planu, o którym mówił Paweł Rabiej. Nieprawdopodobne, a jednak możliwe.

Tak samo, jak nieprawdopodobne jest to, że ludzie powinni uczyć się życia od… gęsi. Zoolog Natalia Osten-Sacken w tekście z serii #PodejrzaneZnatury pisze: „warto wiedzieć, że od gęgawy moglibyśmy się jako ludzie wiele nauczyć. Ptaki te mianowicie charakteryzują się niebywałą wiernością - łączy się w pary na całe życie, a gdy jeden z partnerów zginie, drugi pozostaje już na stałe samotny!”.

Ale zadziwień na łamach „Niecodziennej” będzie jutro jeszcze więcej.

Ulubieniec czytelników, nasz autor Jarosław Molga poświęci swój tekst z tezą: „póki człowiek się dziwi, to wie, że żyje!”. Z wiekiem człowiek coraz mniej się dziwi rzeczom, czy zdarzeniom, a coraz bardziej temu, że inni ludzie się im dziwią. Na przykład temu, że bociany potrafią być wredne i rozwiązłe, albo temu, że dostawczaki po polskich drogach jeżdżą przeładowane. Wcale się nie dziwię, że europejski trybunał uznał, że piwo warzone bez słodu, tylko na dolewanym syropie to też piwo. A ja chciałbym się mocno zdziwić. Chociażby jak ci złodzieje we Włoszech, którzy jak już ukradli dzieło sztuki zorientowali się, że ukradli podróbki”.  
 
Dziwić mogą się też widzowie, podziwiając formę niezniszczalnego Clinta Eastwooda. Aktor, reżyser i producent za dwa miesiące skończy 89 lat i wciąż śmiało bryluje na srebrnych ekranach. Tym razem w kryminale „Przemytnik”, którego jest producentem, reżyserem i odtwórcą głównej, tytułowej roli. Eastwood zagra pociesznego gangstera, który jest największym przemytnikiem narkotyków w historii. Ale nie to jest najciekawsze. Aktor pokazał również, że świetnie radzi sobie z pięknymi, młodymi i do tego nagimi kobietami. Nie ma to jak być producentem i reżyserem takiego filmu i obsadzić się w głównej roli! I pewnie jeszcze wybierać te piękne dziewczyny na castingu… Zapraszamy do kiosków!

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Niecodzienna Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl