Polacy otwierają Data Center w sercu globalnego Internetu

/ Akela999; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Amsterdam i Frankfurt to dwie nowe lokalizacje klastrów serwerów największego polskiego dostawcy usług hostingowych i rejestratora domen – spółki nazwa.pl. Data Center znajdują się w samym sercu globalnych punktów wymiany danych DE-CIX i AMS-IX, w których w każdej sekundzie przesyłane jest ponad jest 6,4 Terabitów danych (6.4 Tbitps). Klienci spółki zyskali bezpośrednie połączenie z największymi globalnymi operatorami Internetu. Po uruchomieniu nowych Data Center, dostępna moc infrastruktury spółki wzrośnie do 140 MW.

Nowe klastry serwerów znajdują się w najnowocześniejszych centrach danych w Europie, należących do światowego lidera, firmy Interxion. Inwestycja nazwa.pl gwarantuje klientom firmy bezpośrednie połączenie z punktami wymiany ruchu internetowego DE-CIX i AMS-IX. W praktyce oznacza to błyskawiczny dostęp do danych klientów i ich serwisów z dowolnego miejsca na ziemi.

- Dzięki inwestycjom spółki, serwisy naszych Klientów są dostępne w ułamku sekundy na terenie całej Europy, obu Ameryk, Azji, Afryki i Australii – tłumaczy Krzysztof Cebrat, prezes zarządu nazwa.pl.

W sercu globalnej sieci
Firma nazwa.pl nie bez powodu wybrała Frankfurt i Amsterdam na lokalizację nowych Centrów Danych. To właśnie w tych dwóch europejskich miastach spotykają się magistrale światłowodowe dostawców Internetu i firm hostingowych z całego świata. Tworzą one dwa największe na świecie punkty wymiany danych - Internet Exchange, łączące ze sobą sieci internetowe ze wszystkich kontynentów, które przesyłają niewyobrażalną ilość 6,4 Terabitów danych na sekundę (6.4 Tbitps) . Dzięki tym lokalizacjom klastry serwerów nazwa.pl są integralną częścią światowego systemu wymiany informacji, czyniąc z firmy usługodawcę o zasięgu globalnym.

- To, że klastry serwerów nazwa.pl znajdują się w sercu światowych zasobów Internetu, wpływa na jakość świadczonych przez firmę usług. Data Center będące w dyspozycji spółki posiadają przyłącza o sumarycznej przepustowości ponad 150 Gbps! Żadna polska firma nie dysponuje takim zapleczem technologicznym. Nie bez znaczenia jest także fakt, że nazwa.pl ulokowała swoje Data Center na terenie Unii Europejskiej, gdzie dane są chronione polskim i europejskim prawem – podkreśla Krzysztof Cebrat.

Dostęp do punktów wymiany danych DE-CIX i AMS-IX, poprzez bezpośrednie połączenie światłowodowe wszystkich czterech Data Center nazwa.pl, posiadają również Klienci, których dane zlokalizowane są w Data Center w Krakowie oraz w Warszawie. Dzięki nowej inwestycji nazwa.pl potwierdziła niekwestionowaną pozycję nr 1 wśród polskich dostawców usług hostingowych, stając się pierwszą i jedyną polską firmą hostingową o zasięgu globalnym.  

Technologia w służbie klientów
Dostęp do głównych światowych punktów wymiany danych pozwala zminimalizować czas reakcji na zapytanie skierowane do danego serwera, co w praktyce przekłada się na szybkość działania stron WWW, sprawność dokonywanych transakcji internetowych oraz pozycję stron w wyszukiwarce Google.

- Nieustanny rozwój usług opartych o technologie mobilne, multimedialne oraz chmurowe stanowi wyzwanie, na które nazwa.pl jest gotowa już dziś – mówi Krzysztof Cebrat.

Architektura, w skład której wchodzą routery Juniper MX i przełączniki Juniper EX o wydajności do 960 Gbps każdy, stanowi odpowiedź na systematycznie rosnące natężenie ruchu w sieci. Przełączniki Juniper EX obsługują szereg funkcji, w tym wysoką dostępność i kontrolę dostępu do sieci, tworząc również sieć wewnętrzną działającą z szybkością do 100 Gbps. Dzięki najnowszym rozwiązaniom nazwa.pl zapewnia szybkie i sprawne działanie poszczególnych usług, odpowiadając na potrzeby najbardziej wymagających Klientów.

- Najnowsza infrastruktura sieciowa i dostęp do globalnych punktów wymiany danych mają służyć Klientom i wspierać ich biznes poprzez profesjonalne i bezpieczne usługi hostingowe. Spółka poświęca całą energię na to, aby wysoki poziom oferowanych usług wyprzedzał oczekiwania Klientów i tworzył standardy niespotykane na polskim rynku – tłumaczy Krzysztof Cebrat.
Strategia rozwoju i bezpieczeństwa

Jednocześnie firma konsekwentnie realizuje strategię rozwoju, która zakłada skupienie się na jakości świadczonych usług i podnoszenie poziomu ich bezpieczeństwa.

- Bezpieczeństwo cyfrowe to także infrastruktura. Uruchamiając kolejne dwa Data Center we Frankfurcie i Amsterdamie, nazwa.pl ponownie podnosi poprzeczkę dla całej polskiej branży. Inwestycje infrastrukturalne to element strategii, która ma zapewnić Klientom spółki dostęp do usług na najwyższym poziomie. 140 MW mocy, bezpośredni dostęp do globalnych punktów wymiany danych oraz najnowocześniejsza infrastruktura i autorska architektura systemów przekładają się na realne rozwiązania i usługi świadczone przez spółkę. Dzięki takiemu podejściu budujemy zaufanie Klientów, którzy wybrali najlepsze i bezpieczne usługi, świadczone właśnie przez nazwa.pl – mówi Cebrat.

Nowa usługa
Nazwa.pl, jako pierwsza duża firma hostingowa w Polsce, udostępniła swoim klientom usługę Looking Glass dostarczającą informacje dotyczące tras przesyłu danych i wydajności sieci. Usługa ta jest bardzo przydatna dla klientów firmy, gdyż mogą oni samodzielnie, w bardzo prosty sposób sprawdzać jak szybko przesyłane są dane z ich serwisów do użytkowników Internetu. W dodatku, informacje te można sprawdzić dla przyłączy w różnych sieciach w Polsce i na świecie.

- Usługa lg.nazwa.pl to zaawansowane narzędzie służące do samodzielnego, zdalnego sprawdzenia trasy połączeń, tablic routingu i połączeń bgp na routerach nazwa.pl. W dodatku, klienci nazwa.pl dzięki wprowadzonej usłudze będą mogli zaobserwować w czasie rzeczywistym, jak szybko ich dane mogą zostać przesłane z sieci nazwa.pl do dowolnie wybranego miejsca w Internecie. To pozwoli im na podjęcie przemyślanej decyzji o wyborze Data Center spośród Krakowa, Warszawy, Amsterdamu i Frankfurtu. Z pewnością nasi najbardziej wymagający Klienci będą korzystać z tego rozwiązania – zapewnia Rafał Lorenc, Dyrektor IT w nazwa.pl.

Zarząd krakowskiej spółki podkreśla, że istotą objętej strategii jest odpowiedź na podstawową potrzebę klientów, czyli bezpieczne i szybkie usługi hostingowe. Skupienie na bezpieczeństwie w trzech kluczowych obszarach, czyli: infrastrukturze, rozwiązaniach systemowych oraz prawnych ma zapewnić spółce dalszy rozwój w skali kraju oraz na innych rynkach europejskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, nazwa.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl