Znaczek Poczty Polskiej – 550 lat parlamentaryzmu Rzeczypospolitej

/ media.poczta-polska.pl

  

Uroczysta prezentacja miała miejsce w w Sejmie. Znaczek nawiązuje do 550. rocznicy parlamentaryzmu polskiego – 13 lipca 1468 r. zebrał sejmik generalny w Kole, który stanowił wstęp do pierwszego w polskiej historii dwuizbowego Sejmu Walnego w Piotrkowie 9 października 1468 r.

Z ogromną satysfakcją przyjęłam wiadomość, że Poczta Polska pragnie uczcić okolicznościowym znaczkiem wyjątkowo ważny dla nas jubileusz 550-lecia parlamentaryzmu RP. Tradycje parlamentarne i obywatelskie wyróżniają nas bowiem spośród narodów Europy. Stanowią niezwykle piękne wzorce odważnego, a zarazem roztropnego myślenia o sprawach publicznych.

– powiedziała wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

Podkreśliła także, że chciałaby, abyśmy rozwijali dziedzictwo parlamentaryzmu RP we współczesnych realiach, „czerpiąc inspirację z dobrych doświadczeń, a jednocześnie z naszych najlepszych tradycji parlamentarnych i obywatelskich, które przywołuje prezentowany dzisiaj znaczek pocztowy”.

Jak zaznaczył prezes Poczty Polskiej Przemysław Sypniewski, na Sejmie Walnym zwołanym przez Kazimierza Jagiellończyka w 1468 r. „wiele polskich rodzin rycerskich czy szlacheckich, które miało obce pochodzenie, zostało przyjętych do polskich herbów”. Zdaniem prezesa Poczty Polskiej dowodzi to, że „od kiedy kształtował się polski republikanizm, był on również republikanizmem, który nikogo nie wykluczał”.

Sypniewski przypomniał, że Poczta Polska obchodzi w tym roku 460-lecie działania.

Od 460 lat Poczta Polska jest zawsze z państwem polskim i polskimi obywatelami. Ponad pół tysiąca lat polskiego parlamentaryzmu jest wydarzeniem o takiej randze, że poczta musiała je z wielkim zaszczytem i honorem upamiętnić.

– podkreślił.

Na znaczku znajduje się wizerunek obrad Sejmu polskiego z czasów Zygmunta III Wazy. Autorka projektu Agnieszka Sobczyńska wzorowała się na miedziorycie autorstwa Giacomo Lauro przedstawiającym posiedzenie połączonych izb w Sali Senatorskiej w obecności monarchy.

Rycina Lauro pochodzi z Antiqua Urbis Splendor (Splendore dell antica e moderna Roma…), albumu zawierającego prace włoskiego malarza Giacomo Lauro (aktywnego w Rzymie w latach 1583-1645). Pytanie, czy Lauro przedstawił konkretne wydarzenie z dziejów Sejmu, czy obrady bez umiejscowienia w czasie, pozostaje otwarte. Istota przekazu nie pozostawia jednak wątpliwości. Nawet, jeśli Lauro, Włoch, choć korespondujący z królem Zygmuntem III, ale nie znający w szczegółach systemu ustrojowego Rzeczpospolitej, sięgnął w tworzeniu ryciny do źródeł polskiego prawa, z pewnością trafił na informacje o udziale w sejmie posłów tworzących odrębną izbę. Świadczy to o tym, że tradycja obrad, w których biorą udział posłowie ziemscy, w XVII w. była już utrwalona. Tron króla jest centralnie ustawiony pod baldachimem, na tle ściany z fryzem przedstawiającym 16 herbów województw, ziem i lenn Rzeczypospolitej. Po obu stronach tronu zasiadają senatorowie duchowni i świeccy. Wśród nich wyróżnia się arcybiskup gnieźnieński – prymas i arcybiskup lwowski. Naprzeciw tronu znajduje się 10 dygnitarzy koronnych i litewskich (marszałkowie wielcy, kanclerze, podkanclerze, podskarbiowie, marszałkowie nadworni) obok monarchy stoją dostojnicy dworscy. Za plecami senatorów i ministrów uwidocznione są sylwetki posłów ziemskich koronnych i litewskich.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl, media.poczta-polska.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe fragmenty taśm Wałęsy! „Był na krótkiej smyczy służb”

zdjęcie ze zbioru dokumentacji fotograficznej pochodzacej z VI pakietu materialow zabezpieczonych w domu wdowy po Czeslawie Kiszczaku. / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W najnowszym wydaniu programu „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła nowe fragmenty sensacyjnego nagrania rozmów Lecha Wałęsy z gdańskimi milicjantami. W lutym 1990 roku Lech Wałęsa spotkał się z gdańskimi milicjantami. Żartował i pozwalał sobie na... chwilę szczerości.

Należy podkreślić, że do tej pory w mediach znane były jedynie kilkuminutowe fragmenty tego nagrania, które opublikowały portal rebelya.pl., „Gazeta Polska” i Telewizja Republika. „Gazeta Polska” poznała cały zapis rozmowy przyszłego prezydenta RP i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wyłania się z niego ponury obraz – Lech Wałęsa przekonany, że rozmawia z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zapewnia ich, że zawsze ich szanował i nie ma do nich żadnych pretensji.

[polecam:https://niezalezna.pl/263835-dorota-kania-ujawnia-sensacyjne-nagranie-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Lech Wałęsa w latach 80’ był stale przez 24h/na dobę chroniony operacyjnie przez funkcjonariuszy SB w Gdańsku. On się z nimi skolegował do tego stopnia, że obiecywał tym funkcjonariuszom pracę w czasach, kiedy on zostanie prezydentem – i tak się właśnie stało. Dwaj najbliżsi jego funkcjonariusze, którzy świadczą do dziś o niewinności Lecha Wałęsy – major Żabicki i major Grzegorowski to są właśnie ludzie z tych czasów, którzy współpracują z Lechem Wałęsą do dnia dzisiejszego. Jedno było wtedy pewne - Wałęsa nie zadowoli się byciem tylko przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i że prędzej czy później ten spór z obozem Tadeusza Mazowieckiego musi się pojawić. Nie ulega wątpliwości, że Wałęsa już wtedy wiedział, że o tą prezydenturę będzie walczył. Z resztą jego zaplecze polityczne z tamtych czasów to potwierdza.
- tłumaczy prof. Sławomir Cenckiewicz.
 [polecam:https://niezalezna.pl/263858-nie-wiem-czy-was-nie-wesprzec-gazeta-polska-ujawnia-nagrania-z-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Ostrych słów pod adresem Wałęsy nie szczędzi działacz opozycji antykomunistycznej, a obecnie szef Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie Adam Borowski.

Te dokumenty potwierdzają tylko wiedzę, którą już posiadam. Pokazują powikłania, które miały bezpośredni wpływ na jego prezydenturę. Był na krótkiej smyczy komunistycznych służb. Dokumenty jasno pokazują, że musiał wykonywać politykę, którą pisała strona postkomunistyczna. To porażające.
- mówił w programie „Koniec systemu” Borowski.

Z kolei Roman Zwiercan z „Solidarności Walczącej” wspomina:

Lecha Wałęsę poznałem w kwietniu 1985 roku w dość nietypowych okolicznościach. Dwa miesiące wcześniej zostałem pobity przez nieznanych sprawców. Wraz z Wiesią Kwiatkowską z Gdyni udaliśmy się do domu Lecha Wałęsy. Chodziło wtedy o nagłośnienie tej sprawy. „Lechu, oni go następnym razem zabiją” - powiedziała. Pobito mnie za udział w strajku, który Wałęsa odwołał. Wbrew zarządzeniu, poprowadziliśmy strajk. Za to uznał nas za wrogów. Do tamtego momentu był osobą bardzo ważną. Był niejako autorytetem. Okazał się jednak małym człowiekiem. Poczułem się wtedy jakbym w twarz dostał. Nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego jest tak małostkowy.
- mówił Roman Zwiercan.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl