Elektrownia zabezpiecza się przed suszą

/ Mikes1978

  

Na Narwi w Ostrołęce trwa budowa innowacyjnego jazu. Powstaje on na potrzeby Energa Elektrownie Ostrołęka SA. Jaz ma zapewnić bezpieczeństwo produkcji energii elektrycznej i cieplnej na wypadek suszy hydrologicznej.

Budowa konstrukcji potrwa do końca sierpnia. Obecnie prace prowadzone są na obu brzegach rzeki. Montowane są tam betonowane gniazda pod zamknięcia remontowe oraz płyta denna.

Jak powiedział w rozmowie z PAP rzecznik prasowy Grupy Energa Adam Kasprzyk, innowacyjność konstrukcji polega na "unikalnym na skalę Europy, prototypowym systemie trzech zamknięć powłokowych, bez filarów pośrednich w korycie rzeki". Dwa zewnętrzne bukłaki będą kotwione do przyczółków i płyty dennej, a środkowy zostanie zamontowany tylko do płyty. Jak tłumaczył Kasprzyk, "każdy bukłak ma posiadać niezależne sterowanie umożliwiające jego napełnienie i opróżnienie. Umożliwi to, za pomocą specjalnych pomp, doprowadzenie oraz odprowadzenie wody".

Jaz ma pracować tylko w przypadku, gdy woda w Narwi osiągnie poziom zagrażający bezpiecznej eksploatacji elektrowni. "Bukłaki będą napełnione tylko w okresie najniższych stanów i przepływów. Przy bezpiecznym stanie wody, jaz będzie położony na dnie rzeki, nie powodując blokady przepływu" - tłumaczył rzecznik Grupy Energa. Zapewnił też, że "w przypadku podpiętrzenia, woda w rzece będzie nadal ujęta w korycie, bez zalewania stref przybrzeżnych".

Energa zapewniła też, że konstrukcja nie wpłynie na środowisko. Potwierdzają to także lokalne środowiska ekologiczne i wędkarskie. Prezes ostrołęckiego stowarzyszenie EKOMENA Wojciech Jarząbek w rozmowie z PAP stwierdził, że "jaz nie będzie przeszkodą dla migracji ryb ponieważ zapewnia im swobodny przepływ; najbardziej inwazyjnym w środowisko rzeki momentem jest sama budowa spiętrzenia".

Odpowiedni poziom wody w Narwi jest konieczny do optymalnego działania ostrołęckiej elektrowni. Woda wykorzystywana jest do chłodzenia układu wytwarzającego energię. W przypadku braku odpowiedniego chłodzenia, produkcja musiałaby zostać czasowo ograniczona. Energa Elektrownie Ostrołęka SA to największy producent energii elektrycznej i cieplnej w północno-wschodniej Polsce.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Seria obcesowych wpisów rzecznika ludowców. "Pani co dzisiaj doiła?" - to jeden z nich. Ostatecznie przeprosił

Jakub Stefaniak / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Rzecznik PSL Jakub Stefaniak przeprosił za swoje mocno obcesowe wpisy na Twitterze, w których odnosił się m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego i posłanki PiS Krystyny Pawłowicz. „Wszystkich którzy poczuli się urażeni moimi wpisami, przepraszam” - napisał na Twitterze. Dość tajemniczo w tej sprawie wypowiedział się szef PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając, że przy następnej takiej sytuacji "wyciągnie konsekwencje"

W niedzielę Stefaniak nawiązał do obchodów Ogólnopolskiego Dnia Sołtysa w Łowiczu, w których brał udział premier Mateusz Morawiecki. Rzecznik PSL opublikował na Twitterze obraz Józefa Chełmońskiego pt. „Bociany” z komentarzem: "dzieła wybrane PiS: „Młody Morawiecki po wydojeniu krowy i pracy cepem wypatruje Boeinga PLL Lot”". W odpowiedzi na uwagę jednej z internautek, która przypomina, że Mateusz Morawiecki w młodości „został porwany przez ZOMO”, Stefaniak napisał, wyraźnie nie czując, że przekracza kolejne granice: „A nie przez Marsjan?”.

Do dyskusji włączyła się posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która oceniła, że rzecznik PSL za swoje wpisy „nie musi” przepraszać, ponieważ - jak napisała – „nie ma zdolności honorowej”. „Ma skojarzenia tylko ze swym najbliższym otoczeniem...” - dodała. „Panno Krysiu a Pani co dzisiaj doiła?” – umieścił kolejną żenującą odpowiedź Stefaniak.

W innym komentarzu, odnoszącym się do rzecznika PSL, jedna z użytkowniczek Twittera stwierdziła, że „pycha kroczy przed upadkiem, to będzie głośny upadek”. „Nie będzie głośny, bo ten człowiek siedzi blisko dna” - odpisała Pawłowicz. „Chyba jednak nie siedzę blisko, by bym słyszał jak Panna Krysia puka od spodu” – ścigał się sam ze sobą Stefaniak.

Dopiero dziś rzecznik PSL zebrał się na przeprosiny. „Wszystkich którzy poczuli się urażeni moimi wpisami przepraszam” - napisał na Twitterze Stefaniak.

Z kolei szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z tvp.info zapowiedział, że jeśli takie zachowanie się powtórzy (dopiero jeżeli się powtórzy), wyciągnie konsekwencje. - Odbyłem rozmowę dyscyplinującą z rzecznikiem. Jeśli sytuacja się powtórzy, wyciągniemy konsekwencje służbowe – powiedział i… zaatakował PiS. - Nie akceptuję takiego języka. Uważam, że nie możemy schodzić do poziomu polityków PiS – stwierdził.

Na pytanie, czy z rozmowy wynikało, że rzecznik PSL powinien przeprosić premiera Morawieckiego i poseł Pawłowicz, Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że Stefaniak „zachowa się, jak trzeba”.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl