Będą zmiany w obrocie ziemią. Nowy minister zapowiada nowelizację ustawy

/ pixabay.com/CC0/andreas160578

  

Nie będzie spekulacyjnego obrotu ziemią, nie zrezygnujemy z kontroli nad sprzedażą ziemi rolniczej, ale niewielkie zmiany w ustawie o obrocie ziemią nastąpią - powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

- Ustawa ta miała być znowelizowana przed majem tego roku, tj. po dwóch latach jej funkcjonowania

 - wyjaśnił minister. Dodał, że robi przegląd, jakie były ustalenia międzyresortowe, jakie były opinie organizacji społecznych.

- Nie spodziewam się wielkich zmian w tej ustawie i nie będę ich postulował  - powiedział.

- Ci, którzy sądzą, że odejdziemy od kontroli ziemi rolniczej, że dopuścimy znowu do obrotu spekulacyjnego, że ziemię będą kupowali ludzie, którzy nigdy rolnikami nie będą, a tylko będą kupowali po to, żeby lokatę robić i za jakiś czas z zyskiem sprzedawać - tak nie będzie

 - podkreślił szef resortu rolnictwa.

- Można rozważyć, jak "leciutko" poluzować możliwość sprzedaży stosunkowo niewielkich działek" dla tych, którzy nie są rolnikami, którzy "chcieliby więcej niż 30 arów na potrzeby siedlisk, dla osób które chciałby się osiedlać na wsi

 - powiedział minister, ale stanowczo stwierdził, że "nie będzie poluzowania obrotu ziemią, ani państwową ani prywatną".

Ardanowski zaznaczył, że do prowadzenia gospodarstwa potrzebne są kwalifikacje rolnicze, a jeżeli ktoś ich nie ma, to "marne szanse, że zostanie rolnikiem, bo to jest trudny zawód, coraz trudniejszy". Dodał, że jeżeli ktoś bardzo chce, to może takie kwalifikacje uzyskać.

Minister, pytany o funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, powiedział, że dla niego "KOWR ma to być newralgiczna, kluczowa instytucja przeobrażeń w polskim rolnictwie, a nie tylko dla zarządzania ziemią dzierżawców".

Jego zdaniem zredukowanie roli KOWR do następy Agencji Nieruchomości Rolnych to jest marnowanie potencjału zatrudnianych tam ludzi.

- To ma być tworzenie firm rynkowych, organizacja i integrowanie rynku, skuteczna promocja polskiego rolnictwa na świecie i wśród konsumentów polskich. To jest instytucja do tego przygotowana. Miesiące mijają efektów nie widać, dlatego są zmiany kadrowe

 - argumentował.

Na razie stanowisko straciło trzech zastępców dyrektora generalnego KOWR: Sylwia Iwańczuk, Andrzej Sutkowski i Waldemar Sochaczewski. Wkrótce też nastąpi wymiana szafa tej instytucji.

KOWR powstał z połączenia Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych. Nowa instytucja pracę rozpoczęła 1 września ubiegłego roku.

Ardanowski odnosząc się do pracy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa stwierdził, że "ARiMR ma najgorszy okres za sobą". Wyjaśnił, że poprzednicy (koalicja PO-PSL) zostawili ją z niefunkcjonującym systemem informatycznym. Dzięki dużej determinacji pracowników udało się przez kolejne lata wypłacać dopłaty bezpośrednie i zaliczki. W tej chwili ARiMR odzyskuje sprawność informatyczną, świadczy o tym choćby przyjęcie w tym roku e-wniosków o dopłaty bezpośrednie. Jak mówił, była to ciężka praca pracowników w terenie. Teraz trzeba przyspieszyć procedury odnośnie drugiego filara, czyli projektów w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

- Nie może być sytuacji, że rolnik czeka rok-dwa na rozpatrzenie wniosku, a więc przystępujemy do poprawiania i ułatwiania tego, co jest możliwe w ramach PROW

 - powiedział minister.

Ardanowski poinformował, że w tym roku będą wcześniejsze zaliczki na poczet dopłat bezpośrednich, ich wysokość zależy od zgody Komisji Europejskiej, ale - jak mówił - wystąpił o jeszcze większe niż dotychczas (w ub.r. zaliczki sięgały 70 proc. kwoty dopłat), bo susza wystąpiła nie tylko w Polsce i Komisja to rozumie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Prezydent o najtrudniejszej chwili po katastrofie smoleńskiej: "To był moment kompletnej pustki"

zdjęcie ilustracyjne, / faktysmolensk.pl

  

Najgorszym dla mnie momentem było, gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli; to był moment kompletnej pustki - powiedział w TVP1 prezydent Andrzej Duda, wspominając wydarzenia 10 kwietnia 2010 r. "Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje" - dodał.

Prezydent wspominał w TVP wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku. Podkreślił, że tego dnia nie był w delegacji prezydenckiej i pojechał do swojego domu w Krakowie, gdzie tuż przed godziną 9. otrzymał telefon.

"Dzwoniła nasza znajoma, która kiedy usłyszała mój głos, rozpłakała się, ja zacząłem się pytać, co się stało? A ona powiedziała do mnie takim zapłakanym głosem, że spadł samolot z prezydentem. Nigdy tych słów nie zapomnę"

- wspominał prezydent.

Pytany, jakie emocje wtedy nim targały, Andrzej Duda odparł, że przede wszystkim wiedział, kto poleciał do Smoleńska.

"Więc największe emocje dla mnie, to był moment, w którym powiedzieli, że wszyscy zginęli. To był moment kompletnej pustki, takiej bezdennej rozpaczy, która powoduje, że człowiek czuje się jakby był wydrążony w środku"

- powiedział prezydent.

Dodał, że długo nie mógł się z tego otrząsnąć.

"A kto wie, myślę, że dużo z tego i do dzisiaj jest gdzieś tam w mojej głębokiej świadomości, jako po prostu pewien ból"

- zaznaczył Andrzej Duda.

"Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje"

– powiedział prezydent.

Jako przykład prezydent podał "kompletnie niezrozumiałą decyzje o tym, żeby uznać, że lot polskiej delegacji do Smoleńska samolotem wojskowym (...) był lotem cywilnym, że w związku z tym nie będzie stosowana dwustronna umowa pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską dotycząca katastrof przy lotach wojskowych, tylko będzie stosowana konwencja chicagowska dotycząca lotów cywilnych".

To - według prezydenta - "znacząco pogorszyło naszą sytuację w całym śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy".

"To między innymi, w moim przekonaniu, spowodowało, że do dzisiaj nie mamy w Polsce czarnych skrzynek, do dzisiaj nie mamy wraku samolotu, tylko wszystko znajduje się w Rosji. To właśnie dlatego, że na początku podjęto takie, a nie inne decyzje. To były decyzje Donalda Tuska, jego rządu, to były bardzo poważne błędy"

– mówił prezydent.

"Ówcześnie rządzącym można za to postawić tylko i wyłącznie ocenę niedostateczną" – oświadczył Andrzej Duda. 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts