Coraz mniej Polaków oddaje krew

/ pixabay.com/JuralMin/CC0 Creative Commons

  

Coraz mniej Polaków oddaje krew – wynika ze statystyk Narodowego Centrum Krwi. Przyczyną takiego stanu mogą być częstsze wyjazdy zagraniczne. Mniejsza liczba Polaków oddających krew nie oznacza jednak mniej pobranej krwi.

Zgodnie ze statystykami Narodowego Centrum Krwi, w 2017 r. krew oddało 588 436 osób, w 2016 – 596 480, a w 2015 – 605 215 osób.

- To jest bardzo nieznaczny spadek, może on wynikać np. z częstszych podróży Polaków za granicę – powiedziała Jolanta Zatorska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie. Dodała, że w ostatnim czasie odnotowywane są epidemiczne zachorowania z powodu zakażeń wirusami, np. gorączek krwiotocznych lub ZIKA.

Osoby, które powróciły z terenów endemicznego występowania malarii, muszą odczekać 12 miesięcy z oddaniem krwi. Okres ten może być skrócony do czterech miesięcy, jeśli badania w kierunku malarii (na koszt dawcy) dadzą negatywny wynik. Wynik wskazujący na infekcję dyskwalifikuje potencjalnego dawcę na trzy lata.

Na liście endemicznego występowania malarii jest ponad 100 krajów, głównie afrykańskich, ale i niektóre kraje w Ameryce Południowej, południowej Azji i w Oceanii.

Zatorska zwróciła uwagę, że mniejsza liczba dawców nie zawsze jest równoznaczna z mniejszą liczbą donacji (zabiegów pobrania krwi). Zgodnie ze statystykami, w 2017 r. liczba donacji wyniosła 1 265 656, w 2016 – 1 260 270, w 2015 – 1 260 063.

- Są osoby, które na przestrzeni roku kilka razy oddają krew, kobiety mogą oddać krew cztery razy w ciągu 12 miesięcy, a mężczyźni sześć razy w ciągu 12 miesięcy – wyjaśniła dyrektor krakowskiego centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa.

Zachęciła także do oddawania krwi, która – jak powiedziała – zawsze jest potrzebna. Jak zauważyła, szczególny spadek liczby dawców da się zaobserwować w okresie od 15 czerwca do 30 września.

- Jest to okres zwiększonej liczby wyjazdów, w którym łatwiej o wypadki. Równocześnie jest to czas, w którym rozpoczynają się wakacje w szkołach i na uczelniach, a także okres urlopowy – powiedziała.

"Krwi człowieka nie da się zastąpić" – powiedziała Jolanta Zatorska i dodała, że z uwagi na brak możliwości wytworzenia substytutu krwinki czerwonej 100 proc. pobieranej krwi pełnej poddawane jest preparatyce krwi do trzech składników tj. koncentratu krwinek czerwonych, płytek krwi i osocza świeżo mrożonego. Dzięki temu każdy chory otrzymuje tylko brakujący preparat krwi w zależności od schorzenia, a ponadto zmniejsza się ryzyko niepożądanych reakcji poprzetoczeniowych.

Zatorska, która od 47 lat pracuje w służbie krwi, zapytana o ryzyko zakażenia chorobą podczas oddawania krwi zaznaczyła, że takie ryzyko nie istnieje.

- W polskich warunkach, ale i na świecie, oddawanie krwi nie grozi zarażeniem, ponieważ 100 proc. używanego sprzętu do pobierania oraz przetaczania krwi jest sprzętem jednorazowym – podkreśliła.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Podwyżki i nowe umowy. Radni PiS domagają się zmian

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/PublicDomainPictures

  

Zwiększenia o dziesięć procent stawek wynagrodzeń za usługi opiekuńcze oraz zmiany umów śmieciowych dla pracowników na umowy o pracę chcą wrocławscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Złożą w tej sprawie interpelację do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka.

We wtorek na konferencji prasowej szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej Wrocławia Michał Kurczewski poinformował, że interpelacja do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zostanie złożona w środę.

- Złożymy interpelację wzywającą do zmiany warunków umowy. Chodzi a zwiększenie stawek godzinowych w ramach usług opiekuńczych o co najmniej 10 procent w stosunku do legalnego minimum 14,70 zł brutto oraz o zaoferowanie opiekunom możliwości świadczenia usług w ramach umowy o pracę na czas określony

 - powiedział Kurczewski.

Jak wyjaśnił, Gmina Wrocław od lat zleca podmiotom zewnętrznym usługi związane z organizacją i realizacją usług opiekuńczych dla podopiecznych MOPS-u w miejscu zamieszkania klienta; osoby wykonujące te usługi pracują na minimalnych stawkach w ramach umów śmieciowych.

- Z analizy umowy podpisanej przez miasto na lata 2017-2020 wynika, że głównym kryterium konkursu musiało być kryterium cenowe. Stawki godzinowe założone w ofercie to stawki minimalne, a część z nich jest już nieaktualna w związku z podniesieniem stawek godzinowych w rozporządzeniu przez rząd

 - podkreślił Kurczewski.

Radny zaznaczył, że opiekunowie z powodu takiego trybu zatrudnienia w konsekwencji nie mają zapewnionego płatnego urlopu.

- Pod okiem i najwyraźniej przy aprobacie obecnego prezydenta Jacka Sutryka, a byłego dyrektora Departamentu Spraw Społecznych, są podpisywane umowy, które nie gwarantują nawet standardów obowiązujących w dyskontach. Solidarny Wrocław lansowany przez prezydenta Sutryka, to na pewno nie Wrocław, który znają opiekunowie zatrudnieni w ramach wspomnianej umowy

- ocenił Kurczewski.

Jak podał, stawki w innych miastach wynoszą od 17,65 zł do nawet 26 zł

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl