Nie pomogły zwody, uniki i "fake newsy" - takie jak ten o rzekomej zgodzie 14 krajów Unii Europejskiej (w tym Polski) na przyjęcie z Niemiec osób ubiegających się o azyl.

Według agencji Reutera, która powołuje się na rozmówcę z kręgów CSU, w czasie obywającego się dzisiaj w Monachium spotkania szefostwa bawarskiej partii Seehofer powiedział, że nie widzi innego rozwiązania kwestii migracji jak zawracanie migrantów z granic RFN.

Minister spraw wewnętrznych miał rozmawiać w sobotę wieczorem z szefową rządu Niemiec, jednak dyskusja nie przyniosła rezultatu. Dziś wieczorem Seehofer planuje publiczne wystąpienie - informuje AFP.

Przed dwudniowym szczytem unijnym Seehofer domagał się od kanclerz Merkel konkretnych europejskich rozwiązań w sprawie migracji. Groził, że jeśli ich nie będzie, to granice Niemiec dla migrantów zostaną zamknięte.

W wywiadzie Merkel dla telewizji ZDF, który ma zostać wyemitowany dzisiaj wieczorem, ale został przekazany z wyprzedzeniem niektórym mediom, kanclerz mówiła, że jej zdaniem osiągnięcia z unijnego szczytu powinny zaspokoić oczekiwania Bawarczyków.

Oceniła również, że mają one "efekt równy" zamknięciu granic dla osób ubiegających się o azyl, które przemieszczają się wewnątrz Unii Europejskiej - czyli zatrzymaniu tzw. migracji wtórnej. Przyznała jednak, że jest to "jej osobista opinia", a "decyzję CSU musi podjąć sama".

Jeśli CSU zdecyduje się na zamknięcie granic, Merkel może zdymisjonować Seehofera, w konsekwencji czego bawarska partia może wycofać się z koalicji, sprawiając, że rząd Merkel straci większość w Bundestagu.