Tusk chciał wcisnąć Polsce imigrantów, Warszawa ostro się postawiła! Dramatyczne KULISY szczytu UE

/ fot: Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Szczyt Unii Europejskiej w sprawie relokacji uchodźców obfitował w dramatyczne chwile i zwroty akcji, niczym w dobrym dreszczowcu. Determinacja przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej, w tym szczególnie Polski sprawiła, że zakończył się on naszym sukcesem. Kiedy jednak Donald Tusk przedstawił skrajnie niekorzystny projekt porozumienia, Polska zagroziła zerwaniem szczytu.

Dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon ujawniła kulisy negocjacji podczas ostatniego szczytu w Brukseli.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Polski sukces w sprawie imigrantów. Premier Morawiecki ZDRADZA szczegóły swoich działań

Kiedy prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył na spotkaniu z premierami Grupy Wyszehradzkiej, że przymusowa relokacja "jest martwa", można było odnieść wrażenie, iż kompromis ws. relokacji uchodźców został już prawie osiągnięty.

Gdy jednak Włosi podczas "właściwego szczytu" zagrozili zablokowaniem porozumienia, chcąc do niego wprowadzić zapis o wspólnej odpowiedzialności za ratowanie migrantów, Macron zmienił zdanie i sugerował, żeby Włochom pomóc

Zdaniem Katarzyny Szymańskiej-Borginon, oliwy do ognia dolał szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Przedstawił on kolejną propozycję kompromisu, która wychodziła naprzeciw Włochom, ale była nie do przyjęcia dla Polski i Grupy Wyszehradzkiej, bo nie zaznaczono w niej, że relokacja ma być dobrowolna.

- informuje dziennikarka RMF FM.

W tekście propozycji porozumienia przedstawionym przez Tuska nie znalazło się ani jedno słowo o "dobrowolności" przyjmowania migrantów.

Gdyby propozycja Tuska została przyjęta, oznaczałoby to, że przyjmowanie uchodźców będzie wymuszane przez Unię Europejską w sposób bardziej bezwzględny niż dotychczas.

W tej sytuacji polska delegacja zagroziła zerwaniem szczytu, jeśli porozumienie nie uwzględni kontrpoprawek Grupy Wyszehradzkiej. Ta determinacja i odwaga przedstawicieli rządu Mateusza Morawieckiego dała efekt.

Następnie Tusk przedstawił kolejną propozycję, którą "Wyszehrad" uznał za lepszą. Po niewielkich perturbacjach, związanych z protestami krajów Beneluksu i przeprowadzeniu wielu rozmów dwustronnych, kompromis został osiągnięty.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, rmf24.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Seria obcesowych wpisów rzecznika ludowców. "Pani co dzisiaj doiła?" - to jeden z nich. Ostatecznie przeprosił

Jakub Stefaniak / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Rzecznik PSL Jakub Stefaniak przeprosił za swoje mocno obcesowe wpisy na Twitterze, w których odnosił się m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego i posłanki PiS Krystyny Pawłowicz. „Wszystkich którzy poczuli się urażeni moimi wpisami, przepraszam” - napisał na Twitterze. Dość tajemniczo w tej sprawie wypowiedział się szef PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, podkreślając, że przy następnej takiej sytuacji "wyciągnie konsekwencje"

W niedzielę Stefaniak nawiązał do obchodów Ogólnopolskiego Dnia Sołtysa w Łowiczu, w których brał udział premier Mateusz Morawiecki. Rzecznik PSL opublikował na Twitterze obraz Józefa Chełmońskiego pt. „Bociany” z komentarzem: "dzieła wybrane PiS: „Młody Morawiecki po wydojeniu krowy i pracy cepem wypatruje Boeinga PLL Lot”". W odpowiedzi na uwagę jednej z internautek, która przypomina, że Mateusz Morawiecki w młodości „został porwany przez ZOMO”, Stefaniak napisał, wyraźnie nie czując, że przekracza kolejne granice: „A nie przez Marsjan?”.

Do dyskusji włączyła się posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, która oceniła, że rzecznik PSL za swoje wpisy „nie musi” przepraszać, ponieważ - jak napisała – „nie ma zdolności honorowej”. „Ma skojarzenia tylko ze swym najbliższym otoczeniem...” - dodała. „Panno Krysiu a Pani co dzisiaj doiła?” – umieścił kolejną żenującą odpowiedź Stefaniak.

W innym komentarzu, odnoszącym się do rzecznika PSL, jedna z użytkowniczek Twittera stwierdziła, że „pycha kroczy przed upadkiem, to będzie głośny upadek”. „Nie będzie głośny, bo ten człowiek siedzi blisko dna” - odpisała Pawłowicz. „Chyba jednak nie siedzę blisko, by bym słyszał jak Panna Krysia puka od spodu” – ścigał się sam ze sobą Stefaniak.

Dopiero dziś rzecznik PSL zebrał się na przeprosiny. „Wszystkich którzy poczuli się urażeni moimi wpisami przepraszam” - napisał na Twitterze Stefaniak.

Z kolei szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z tvp.info zapowiedział, że jeśli takie zachowanie się powtórzy (dopiero jeżeli się powtórzy), wyciągnie konsekwencje. - Odbyłem rozmowę dyscyplinującą z rzecznikiem. Jeśli sytuacja się powtórzy, wyciągniemy konsekwencje służbowe – powiedział i… zaatakował PiS. - Nie akceptuję takiego języka. Uważam, że nie możemy schodzić do poziomu polityków PiS – stwierdził.

Na pytanie, czy z rozmowy wynikało, że rzecznik PSL powinien przeprosić premiera Morawieckiego i poseł Pawłowicz, Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że Stefaniak „zachowa się, jak trzeba”.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl