Jak Putin ograł zachodnią Europę. W tle duńska królowa, Schroeder i... "spadkobiercy" cara

Wyjątkowo naiwni są ci przywódcy zachodni, którzy uważają, że można nakładać sankcje na Putina za aneksję Krymu, a jednocześnie zawierać biznesowe umowy z Gazpromem. To jest polityka tworzona pod dyktando Rosji - mówi w rozmowie z portalem niezależna.pl Jens Hovsgard, autor książki „Szpiedzy, których przyniosło ocieplenie”, opowiadającej o aferze Nord Stream

Władimir Putin
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

W Polsce i np. w państwach bałtyckich podejście państw zachodnich do Rosji postrzegamy przez pryzmat dwóch podstawowych błędów. Pierwszy zakłada, że Rosja Putina jest jak każde inne państwo, z którym prowadzi się dyplomatyczne rozmowy. Drugi błąd polega na twierdzeniu, że z Rosją można zawierać czysto biznesowe układy, niemające związku z polityką. Czy twoja świadomość tych spraw zmieniała się wraz z pracą nad książką?

Po raz pierwszy natrafiłem na sprawę Nord Stream, kiedy zajmowałem się tematem mojej ostatniej książki, czyli duńską rodziną królewską. Mały wycinek tamtej sprawy dotyczył tego, w jaki sposób Gazprom i Rosja wykorzystywała królową i jej otoczenie do tego, by zdobywać poparcie dla swoich politycznych i gazowych projektów. Moje pierwsze spostrzeżenie było takie, że Gazprom jest firmą, która kompletnie różni się od wszystkich firm zajmujących się energią, które znamy z Zachodu.

Właściwie całe kierownictwo Nord Stream i Gazpromu składało się z byłych agentów KGB, FSB i niemieckiej Stasi. Jednym z pierwszych kroków Putina po zdobyciu władzy było usunięcie wszystkich starych dyrektorów z Gazpromu i zastąpienie ich swoimi ludźmi. Strategia Gazpromu w całości podporządkowana jest celom politycznym. Ba, przecież Putin w 1996 roku bronił na Uniwersytecie Technicznym w Petersburgu pracę licencjacką na temat tego, w jaki sposób Rosja może budować swoją potęgę, wykorzystując zarządzanie takimi surowcami jak gaz ziemny. Dlatego wyjątkowo naiwni są ci przywódcy zachodni, którzy uważają, że można nakładać sankcje na Putina za aneksję Krymu, a jednocześnie zawierać biznesowe umowy z Gazpromem. To jest polityka tworzona pod dyktando Rosji.

Naiwnym jest też sądzić, że zapewnienia Putina mają jakąś wartość. Teraz, przy okazji projektu Nord Stream 2 obiecuje, że Ukraina nie przestanie być państwem tranzytowym dla rosyjskiego gazu. Prawda jest taka, że jeśli nie będzie żadnych realnych przeszkód poza danym słowem, to Putin nie zawaha się nawet przez chwilę, by je złamać.

Ludzie związani w przeszłości z tajnymi służbami nie tylko rządzili projektem Nord Stream, ale też stosowali metody, których nauczyli się w poprzednim zawodzie. Tak było np. gdy postanowiono wykorzystać rosyjskiego emigranta Dmitrija Romanoffa w rozgrywce z duńską koroną.

To była bardzo inteligentna rozgrywka w wykonaniu Putina i jego ludzi. Po pierwsze rozumieli specyfikę duńskiej polityki. Jesteśmy demokracją, ale mamy też monarchię. Teoria jest taka, że królowa nie ma żadnych kompetencji politycznych, ale wiadomo, że sprawa, która zdobędzie poparcie królowej ma duże szanse, że zostanie załatwiona. Dlatego w 2002 roku Putin napisał pełen kurtuazji list do królowej, zawierający wiele deklaracji o wieloletniej przyjaźni pomiędzy oboma krajami. Zaproponował przeniesienie szczątków księżnej Dagmary Marii Fiodorownej z Danii i pochowanie ich w Rosji, z innymi członkami rodziny Romanowów.

Po drugie Putin wiedział, że propozycja współpracy zostaje wysłana w trudnym momencie. W 1992 roku, gdy w Kopenhadze odbywał się Światowy Kongres Czeczeński, Putin zażądał od duńskich władz wydania Ahmeda Zakajewa rosyjskim służbom. Gdy Duńczycy odmówili, stosunki pomiędzy obydwoma państwami bardzo się pogorszyły, a wymiana handlowa zapikowała w dół. Putin wiedział, że duńscy przedsiębiorcy naciskają na rządzących, by poprawić stosunki z Rosją.

Wtedy pojawia się Dmitrij Romanoff...

To bardzo ciekawa postać. Wraz ze swoim bratem Mikołajem twierdzą, że są prawowitymi spadkobiercami tronu carskiego. Mikołaj jest pierwszy w kolejce, a Dmitrij drugi. Ale w Danii Dmitrij jest właściwie nikim, prowadzi zwykłe życie, jego żona ma jednoosobową firmę, która zajmuje się tłumaczeniami z rosyjskiego. Zostaje jednak zbudowany przez otoczenie Putina jako główna postać w konsultacjach na temat sprowadzenia szczątków Dagmary do Rosji. Cała operacja się udaje. Putin osiąga jeszcze dodatkowy cel, bo właściwie wszystkie koszty są pokryte przez duńską koronę.

A korzyści polityczne?

Poprawa stosunków z Danią była kluczowa dla przeprowadzenia projektu Nord Stream. Zgodnie z prawem międzynarodowym ktoś, kto chce położyć rury na morskim dnie wchodzącym w skład tzw. wyłącznej strefy ekonomicznej ma do tego prawo tylko jeśli nie złamie norm i przepisów środowiskowych danego państwa. To sprawia, że przyjazne stosunki z danym rządem mogą okazać się bardzo przydatne. Putin wiedział, że niemożliwa będzie taka trasa rurociągu, która wymagałaby zgody państw bałtyckich lub Polski, dlatego za cel obrał Danię. Ostatecznie Duńczycy zgodzili się nawet na to, by rurociąg przebiegał w granicach ich wód terytorialnych.

Na marginesie można dodać, że książe Dmitrij, kiedy już zbudowano jego wiarygodność, został po latach wykorzystany ponownie. Po aneksji Krymu zaproszono go na półwysep, gdzie chwalił rosyjskie władze i wyrażał zadowolenie z faktu, że Krym wrócił do Rosji. A w rosyjskich mediach można to było sprzedać jako wypowiedź kogoś, kto reprezentuje Danię.

Hipokryzję i wątpliwe moralnie praktyki można przypisać właściwie wszystkim europejskim politykom, którzy są bohaterami twojej książki, ale na ich tle najbardziej wyróżnia się były niemiecki kanclerz Gerhard Schroeder. Kim był Schroeder dla Nord Stream?

Jego rola była absolutnie kluczowa. Patrząc z biznesowego czy pragmatycznego punktu widzenia, moim zdaniem Schroeder był wart każdego eurocenta, który wypłacił mu Nord Stream. Jeszcze jako urzędujący kanclerz, w przededniu ustąpienia z urzędu, Schroeder zapewnia Nord Stream gwarancję kredytową w wysokości 7,5 miliarda euro.

Ale najcenniejsze są kontakty byłego kanclerza. Zatrudniając go, Rosjanie kupują też dostęp do całego pokolenia europejskich polityków, w większości socjaldemokratycznych, którzy co prawda nie sprawują już władzy w swoich krajach, ale nadal posiadają bardzo duże wpływy i mogą swobodniej zająć się lobbingiem na rzecz Nord Stream. Schroeder nie tylko ma bliski kontakt z takimi politykami jak Goran Persson w Szwecji, Paul Nyrup Rasmussen w Danii czy Paavo Lipponen w Finlandii. Zachowuje też bardzo dobry kontakt z niemieckim rządem, jego polityczny uczeń i wielki przyjaciel, Frank Walter Steinmeier, był przecież ministrem spraw zagranicznych w gabinecie Angeli Merkel [od 2005 do 2009 i od 2013 do 2017 r.; od marca 2017 r. jest prezydentem RFN].

Zachowanie Schroedera, pokazywanie objawów sympatii i przyjaźni wobec Putina, było określane jako niesmacznie i nieetyczne nawet w samych Niemczech. Angela Merkel nigdy nie posuwała się tak daleko, ale z drugiej strony nie zmieniła też w znaczny sposób polityki Schroedera.

Oczywiście. Niemiecka polityka wobec Rosji, jeszcze od czasów tzw. Ostpolitik zmienia się niewiele i w tym kontekście Angela Merkel jest konsekwentna. Warto np. przypomnieć, że gdy w 2009 roku Putin zakręca kurek z gazem dla Ukrainy, Merkel pisze list do Komisji Europejskiej, w którym argumentuje, że kryzys w stosunkach ukraińsko - rosyjskich pokazał, że Europa musi szukać niezależności na rynkach energetycznych, dlatego wszystkie państwa UE powinny poprzeć projekt Nord Stream.

Czyli musimy podjąć współpracę z Putinem, żeby być w większym stopniu odpornym na kryzysy, które Putin wywołuje...

Mniej więcej tak to wygląda. Do tego dochodzi wiara, że Putin nie zakręci Niemcom gazu. Gdy mówię o takiej możliwości i argumentuję, jak niebezpieczne może być uzależnienie od rosyjskiego gazu, to słyszę „Dlaczego Putin miałby to zrobić, skoro do tej pory tego nie robił?”. Wtedy ja odpowiadam „Dlaczego nie miałby tego zrobić?”. W tej chwili, chcąc zmarginalizować Ukrainę, stawia na dobrą współpracę z Niemcami, ale przecież to nie wyklucza tego, że gdy powstanie Nord Stream 2 i nadarzy się polityczna okazja, Putin nie wykorzysta znowu gazu jako broni.

Wśród liberalnych środowisk w Europie, które jeszcze niedawno nie widziały nic złego w kontaktach z Putinem, nastąpiła zmiana, przynajmniej pozorna, w podejściu wobec Rosji. Proputinowskie sympatie są dziś często w ustach byłych sojuszników Moskwy zarzutem, który kompromituje polityka. Czy ta zmiana atmosfery może wpłynąć na szanse realizacji Nord Stream 2?

Atmosfera rzeczywiście się zmieniła. Krytyka NS2 jest bardziej otwarta, a dyskusja sięga szerszych kręgów opinii publicznej. Jednak z drugiej strony kluczowe osoby, które podejmują w tej sprawie decyzje, nadal znajdują się w Niemczech. A tam niewiele się zmieniło. Ciągle lansowana jest teza, że Nord Stream 2 jest projektem czysto ekonomicznym i nie ma wpływu na politykę.

Czy istnieje zatem scenariusz, w którym projekt NS2 zostaje zablokowany?

Mówiąc szczerze jestem bardzo sceptyczny wobec tego czy takie rozwiązanie jest jeszcze możliwe. W jednej z depesz amerykańskiej ambasady w Moskwie, która wyciekła przez WikiLeaks znajduje się relacja, w której opisane jest jak Mattias Warnig stwierdza otwarcie „Projekt Nord Stream 2 dojdzie do skutku i nic nas nie powstrzyma”. Po stronie Kremla istnieje ogromna determinacja by doprowadzić to do końca.
 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Nord Stream 2 #Władimir Putin #Rosja #Kreml #Jens Hovsgard

Maciej Kożuszek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo