Ujarzmić Rosomaka

/ mat. 17. WBZ / http://17wbz.wp.mil.pl/pl/1_2526.html

  

W 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej zakończył się ponad tygodniowy kurs dla kierowców transporterów KTO Rosomak, zorganizowany przez sekcję szkolenia i instruktorów.

W szkoleniu kierowców udział wzięli żołnierze z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, 12. Szczecińskiej Brygady Zmechanizowanej oraz Pułku Wsparcia Dowodzenia Dowództwa Wielonarodowej Dywizji Północny Wschód. Kurs przeprowadzony został przez instruktorów z 7. batalionu Strzelców Konnych Wielkopolskich w oparciu o obiekty szkoleniowe Wielkopolskiej Brygady w Wędrzynie i Międzyrzeczu — podaje oficjalny portal 17. WBZ. 

Pierwszym etapem szkolenia było przystąpienie do zdalnej, którą stanowił kurs e-learningu. Podczas realizacji tego etapu szkoleni zapoznali się z podstawami teoretycznymi budowy i eksploatacji transporterów KTO Rosomak. Bez tej wiedzy szkoleni nie mogliby podejść do części praktycznej kursu, dlatego też e-learning zakończony był testem sprawdzającym poziom wiedzy 

— opisuje szef szkolenia 17. WBZ ppłk Jarosław Mosur, cytowany przez oficjalny portal wielkopolskiej brygady. 

Kursanci, którzy zakończyli z pozytywnym wynikiem szkolenie zdalne, zostali dopuszczeni do kolejnego etapu szkolenia. 

Następny etap szkolenia stanowił cykl wykładów i ćwiczeń z budowy i eksploatacji, czyli prowadzenia pojazdu. Do tego przedsięwzięcia wykorzystany został trenażer Jaskier oraz transportery KTO Rosomak. Zależało nam, aby każdy szkolony „na żywo” mógł poznać zasadnicze elementy i przedziały rosomaka. Po zakończeniu tego etapu, pod czujnym okiem instruktorów kursanci wsiedli za stery transportera

— dodaje dla portalu 17. WBZ. por. Łukasz Rakowski, kierownik kursu.  

Na tym poziomie kursanci poznali możliwości manewrowe rosomaków, sposoby pokonywania różnych nawierzchni oraz zasady zachowania podczas sytuacji kryzysowych.

Cykl szkolenia zakończony został dwudniowym egzaminem, który oceniali specjaliści z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. Składał się on z testu wiedzy teoretycznej oraz części praktycznej. Podczas praktycznych zagadnień egzaminowani musieli wykazać się umiejętnością prowadzenia pojazdu w różnorodnym terenie oraz zmiennej nawierzchni. Kurs dla kierowcy rosomaka ukończyło 14 szkolonych z 17. WBZ — czytamy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: 17. WBZ
Tagi

Wczytuję komentarze...

500 złotych, żeby "nie wyglądał jak Frankenstein". NOWY ŚWIADEK o sytuacji w szpitalu w Zdunowie!

Brama szpitala w Szczecinie-Zdunowie / By Kapitel - Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11432833

  

W najnowszym numerze "Gazety Polskiej" - wstrząsającą relacja świadka, który miał wręczyć pieniądze za zszycie rany operacyjnej w taki sposób, by wyglądało to jak najbardziej estetycznie. Ordynatorem oddziału, na którym miało to miejsce, był wówczas dr Tomasz Grodzki. Pan Marek ujawnia kulisy swojego pobytu w szpitalu.

Pan Marek przybywał prawie dwa miesiące na oddziale torakochirurgii szpitala w Szczecinie-Zdunowie, gdzie ordynatorem był dr Tomasz Grodzki. Za to, by po operacji szyto mu ranę tak, żeby „nie wyglądał jak Frankenstein”, zapłacił 500 złotych. O żadnej fundacji nie było mowy. Według niego za pieniądze można tam było sobie kupić lepszą opiekę, załatwić przyjęcie do szpitala, a także mieć szpitalną salę tylko dla siebie.

[polecam:https://niezalezna.pl/306694-siedem-tysiecy-za-operacje-dla-prof-grodzkiego-nowy-swiadek-w-aferze-kopertowej]

W szpitalu pan Marek miał dużo czasu i rozmawiał zarówno z pielęgniarkami, jak i z pacjentami.

– W rozmowach padały pytania, czy już coś zapłaciłem

– mówi.

– Tłumaczyłem, że chyba nie ma takiej potrzeby, bo jestem przecież ze skierowania z innego szpitala. Ale pielęgniarki uświadamiały mi: „Człowieku, jak nie dasz, to podejdą do ciebie jak w fabryce na taśmie”.  Mówiono, że jak zapłacę, to będę miał lepszą opiekę. Co więcej, rana pooperacyjna zostanie elegancko zaszyta szwem kosmetycznym, żebym nie wyglądał potem jak Frankenstein.

Jak mówi pan Marek, od pielęgniarek dowiedział się, że pieniądze trzeba zapłacić ordynatorowi.

[polecam:https://niezalezna.pl/306914-marnej-jakosci-koniakow-grodzki-nie-przyjmuje-to-wyznanie-wstrzasnelo-internautami]

– Od razu usłyszałem, że jest to 500 złotych

– dodaje.

– To był rok 1995 i w obiegu były jeszcze stare i nowe pieniądze. Dzień przed operacją dyżur miała doktor S., po wieczornym obchodzie poprosiłem ją o rozmowę. Pani doktor przyjęła mnie w gabinecie Grodzkiego. Wręczyłem jej 500 złotych i poprosiłem, żeby założono mi szef kosmetyczny, żebym nie musiał się wstydzić, jak rozbiorę się na plaży. Pani doktor schowała pieniądze do szuflady. Nie było wtedy mowy o żadnej fundacji, nie dostałem też żadnego pokwitowania.

Cały tekst Tomasza Duklanowskiego i Adriana Stankowskiego, a w nim również o nietypowej operacji, jakiej miał podjąć się profesor Grodzki oraz o rodzinie "Króla Cyganów", która klepała ordynatora po plecach, przeczytacie w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej" - w kioskach już od środy, 22 stycznia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: "Gazeta Polska"

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts