Wiceszef polskiej dyplomacji zwrócił uwagę, że Komisja Europejska w związku z dzisiejszym wysłuchaniem Polski przed Radą Unii Europejskiej przygotowała swój dokument z uwagami do strony polskiej, przygotowany specjalnie na tę okoliczność.

- My się do niego ustosunkowaliśmy w czasie tego wysłuchania. W tym dokumencie znalazły się nadinterpretacje i dowolne interpretacje przepisów. Niektóre zostały całkiem pominięte lub opisane zostały sytuacje, które w ogóle nie miały miejsca. - mówił prof. Wawrzyk na antenie Telewizji Republika.

Ponadto wiceminister spraw zagranicznych zwrócił uwagę na pewien niezwykle istotny fakt. Okazuje się, że Komisja Europejska, której tak bardzo nie podobał się wybór sędziów KRS (stawiano wówczas zarzuty dotyczące zbyt małej liczby kandydatów) nie miała z tym żadnego problemu, gdy rządy w Polsce sprawowała ekipa PO-PSL, a liczba kandydatów do KRS była dokładnie taka sama.

- W kwestii wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa, Komisja Europejska stawia zarzut, że że zgłoszonych było zbyt mało kandydatów. Było ich 18 na 15 miejsc. Zdaniem Komisji to zbyt mało. Komisja Europejska, albo nie doczytała, albo z innych względów nie wspomniała, że w 2014 roku, gdy wybierano sędziów Krajowej Rady Sądownictwa było tak samo, na 15 miejsc 18 kandydatów. Wtedy nikt tego nie komentował i nie kwestionował, a teraz to jest zarzut... - wskazuje wiceszef MSZ prof. Piotr Wawrzyk.

Komentując wysłuchanie Polski przed Radą Unii Europejskiej, prof. Wawrzyk podkreśla, że jest to etap, w którym możemy pokazać państwom członkowskim wszystkie szczegóły naszego stanowiska.