Jubileusz storczykarni na zamku w Łańcucie

/ youtube.com/printscreen

  

10 lat temu do zamku w Łańcucie, dawnej rezydencji Lubomirskich i Potockich, powróciła tradycja uprawy storczyków, z której ordynacja łańcucka słynęła już na początku XX wieku. Storczykarnię otwarto w 2008 roku w odbudowanych szklarniach rodziny Potockich.

Jak poinformowała Joanna Garbulińska-Charchut z Muzeum-Zamku w Łańcucie w związku z okrągłą rocznicą otwarcia na nowo zamkowej storczykarni, w czwartek będzie można ją zwiedzić w promocyjnej cenie 1 zł od osoby. Podkreśliła, że w storczykarni zwiedzający będą mogli podziwiać zarówno storczyki naziemne, jak i rosnące na skałach (litofity) oraz rosnące na konarach drzew (epifity). Zgromadzono tam współczesne krzyżówki orchidei, wyhodowane przez człowieka, jak i botaniczne, właściwe dla środowiska naturalnego, ukształtowane bez ingerencji człowieka.

Szczególną jednak atrakcją są historyczne gatunki i odmiany roślin, pochodzące z przedwojennej kolekcji Potockich, w tym także te storczyki, które wymienione zostały w słynnym opracowaniu pt. „Reichenbachia” z XIX wieku, przechowywanym w zbiorach Biblioteki Zamkowej w Łańcucie.

- Już w czasach Potockich okazy ze storczykarni podziwiało wielu znakomitych gości. W 1923 r. Ferdynand, król Rumunii wraz z małżonką królowa Marią, a cztery lata później Ignacy Mościcki, prezydent Polski. W 1937 r. zwiedzał ją Jerzy, książę Kentu, przebywający wraz z małżonką księżną Mariną z kilkudniową wizytą w Łańcucie – przypomniała Garbulińska-Charchut.

Łańcucka zamkowa storczykarnia jest to pierwsza w Polsce placówka, w której eksponowane są wyłącznie storczyki. Rośnie tam ponad 3 tys. orchidei, reprezentujących około 900 różnych gatunków i odmian tych kwiatów, w tym najbardziej rzadkie i egzotyczne. Pochodzą one z niemal wszystkich kontynentów: Azji, Afryki, obu Ameryk, Australii i Europy. Wiele z nich pachnie zachwycająco, ale wśród nich są również storczyki o zapachu… padliny.

W storczykarni oprócz najbardziej wyeksponowanych orchidei, są też rośliny towarzyszące, jak np. paprocie, pnącza i epifity, czyli rośliny rosnące na innej roślinie, ale zwykle nie prowadzące pasożytniczego trybu życia.

Zespół szklarni zamkowych wybudowano przed 1904 rokiem. Początkowo pełnił on rolę zaplecza Palmiarni. Hodowano tu różne rośliny, m.in. goździki, gloksynie i storczyki. Inicjatorem storczykarni był Roman Potocki – III ordynat łańcucki i miłośnik tych roślin. Ulubioną orchideą Potockich była Cettleya, zarówno ze względu na urocze kwiaty, jak i piękny, intensywny zapach. Jej kwiaty zdobiły zamkowe pokoje, ustawiano je też na stołach, przy których jadano posiłki. Kwiaty w pokojach i jadalniach wymieniano dwa razy w ciągu dnia, a ich kolor dobierano do zastawy stołowej.

Po II wojnie światowej obiekt przejęło Państwowe Gospodarstwo Rolne, które kontynuowano uprawę do lat 80. XX w. „Później nowy właściciel szklarni przerwał ogrzewanie i opiekę nad storczykarnią, która zaczęła szybko popadać w ruinę. Muzeum zakupiło resztkę z gatunków i odmian historycznej kolekcji storczyków” – zaznaczyła pracownica Muzeum-Zamku. Dodała, że Muzeum-Zamek przejął „kompletnie zdewastowaną” storczykarnię w kwietniu 1994 r i rozpoczął starania o przywrócenie jej dawnej świetności. Włączono ją wówczas do zespołu parkowego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

W 10 miejscach przekroczone stany ostrzegawcze

/ Jacek Halicki [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

  

W 10 miejscach na dolnośląskich rzekach w środę wieczorem są przekroczone stany ostrzegawcze. Sytuacja związana z opadami deszczu jest stabilna. Nie ma miejsc w województwie, gdzie występują szczególne zagrożenia – wynika z informacji przekazanych przez straż pożarną.

"Obecnie na dolnośląskich rzekach stany ostrzegawcze przekroczone są na 10 wodowskazach. Taka sytuacja jest na Białej Lądeckiej, Nysie Kłodzkiej, Pełcznicy, Kaczawie, Kamienicy, Kamiennej, Kwisie, Czarnym Potoku i Witce"

– poinformował w środę wieczorem na Twitterze wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak.

Dyżurny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu powiedział, że sytuacja związana z zagrożeniami wynikającymi z opadów deszczu jest na Dolnym Śląsku stabilna. "Nie ma miejsc w województwie, gdzie występują jakieś szczególne zagrożenia" - powiedział dyżurny.

Jak dodał, straż interweniuje w związku z lokalnymi opadami. "Obecnie intensywnie pada w powiecie oleśnickim. Tam mamy zgłoszenia do wypompowywania wody z piwnic" - powiedział.

Dyżurny podkreślił, że na bieżąco monitorowana jest sytuacja na dolnośląskich rzekach. "Mamy przekroczenia stanów ostrzegawczych, ale do stanów alarmowych jest jeszcze spory zapas. Na tę chwilę nie ma bezpośredniego zagrożenia, jeśli chodzi o podtopienia" - powiedział. Dodał, że jeśli w nocy nie będzie gwałtownych opadów, to woda w rzekach powinna zacząć opadać.

Od rana w związku z pogodą – silnym wiatrem i opadami deszczy – strażacy na Dolnym Śląsku interweniowali około 40 razy.

Dyżurny dodał, że w powiatach, gdzie obowiązuje alerty pogodowy (pow. dzierżoniowski, Jelenia Góra, jeleniogórski, kamiennogórski, kłodzki, lubański, lwówecki, strzeliński, Wałbrzych, wałbrzyski, ząbkowicki) straż dyżuruje w zwiększonych stanach osobowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl