Władze Jordanii, która przyjęła już ok. 650 tys. uciekinierów syryjskich z terenów objętych konfliktem, oceniają, że ich liczba w najbliższym czasie znów się zwiększy. Ostrzeżenia przed kolejną falą uchodźców związane są z przygotowywaną przez reżim Baszara al-Asada ofensywą wymierzoną w tereny zajmowane przez rebeliantów w południowej części kraju, który graniczy z Jordanią. ONZ ocenia, że ofensywa stwarza zagrożenie dla ok. 750 tys. cywili.

CZYTAJ TEŻ: Po nalotach na Syrię upokorzony Putin długo milczał. Ale w końcu wydał oświadczenie

Po pokonaniu rebeliantów z okolic Damaszku armia rządowa ma na celu podbicie południowej części kraju, która jest zajmowana przez rebeliantów, Al-Kaidę i Państwo Islamskie (IS). Obszary te znajdują się w okolicach Wzgórz Golan, które są kontrolowane w znacznej części przez armię izraelską. Izrael obawia się z kolei obecności przy swoich granicach sił irańskich, które wspierają wojska Damaszku. Tel Awiw i Waszyngton nie chcą również dopuścić do powstania szlaku logistycznego łączącego Iran z Libanem i Morzem Śródziemnym.

W niedzielę izraelska armia bezskutecznie starała się zestrzelić syryjskiego drona, który zbliżył się do granicy. Syryjskie dowództwo podało, że dron wspierał ofensywę przeciwko rebeliantom. Wcześniej, 17 czerwca br., w rejonie Abu Kamal w południowo-wschodniej Syrii, przy granicy z Irakiem, doszło do ataku na siły irańskie, w wyniku którego zginęło 52 bojowników. Jednym z zabitych był prawdopodobnie irański generał Sachruch Daipur, który doradzał syryjskim siłom prorządowym w Abu Kamal. O atak oskarżone zostały USA i Izrael.

Ofensywa wojsk Asada jest wspierana przez rosyjskie lotnictwo, które intensywnie bombarduje pozycje jego przeciwników. Podległe Kremlowi samoloty były wielokrotnie oskarżane o niszczenie pozycji cywilnych, w tym szpitali.

Na razie nie widać zdecydowanej reakcji USA na ofensywę wojsk syryjskiego reżimu. Wcześniej Waszyngton wprawdzie ostrzegał, że podejmie zdecydowane i adekwatne środki w wypadku naruszenia warunków ubiegłorocznej umowy o deeskalacji. Agencja Reutera poinformowała w niedzielę, że USA ostrzegły rebeliantów, żeby nie liczyli na amerykańską pomoc w związku z najnowszą ofensywą sił Asada. Informacje te agencja podała, powołując się na otrzymaną od rebeliantów kopię wiadomości, którą miały im przesłać Stany Zjednoczone.