Informację o planowanych wypłatach dywidend w niektórych spółkach giełdowych (należących do najbogatszych Polaków) podało Money.pl, które podkreśliło, że najwięcej zyska rodzina Kulczyków. Chodzi o akcje chemicznego giganta Ciech.

„Zdecydowanym liderem zestawienia jest rodzina Kulczyków, która w dywidendzie wypłaci sobie 153 lub 202 mln zł” – czytamy na Money.pl.

Jest też wyjaśnienie, skąd tak duża różnica. Okazuje się, że zarząd spółki zarekomendował wypłatę ok. 300 mln zł z zysku, a rada nadzorcza – 395 mln zł. Przewodniczącym rady jest Sebastian Kulczyk, a najwięcej akcji należy do Kulczyk Investments.

Te ustalenia potwierdziliśmy u źródła, czyli w centrali Ciechu.

– Wynika to wprost z raportów bieżących – tłumaczył Mirosław Kuk, rzecznik spółki. – Ostateczna decyzja należy do walnego zgromadzenia akcjonariuszy – dodaje.

Odbędzie się ono 22 czerwca, czyli dzisiaj.


Warto przypomnieć, że przed czterema latami przeprowadzono prywatyzację Ciechu. Do dziś wzbudza ona wątpliwości, które obecnie są wyjaśniane w postępowaniu prokuratorskim – początkowo prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, następnie przejętym przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Jego naczelnik Tomasz Tadla jest równocześnie referentem sprawy.

Z ostatniego komunikatu (z lutego br.) Prokuratury Krajowej wynika, że śledztwo dotyczy „niedopełnienia obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi skarbu państwa w związku ze zbyciem w maju 2014 r. akcji spółki Ciech SA na rzecz firmy KI Chemistry”. Ta ostatnia należała do grupy Kulczyk Investments.

Zarzuty usłyszeli m.in. ówcześni urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa (wśród nich były podsekretarz stanu Paweł T.). „Dwóch byłych urzędników podejrzanych jest dodatkowo o poświadczenie nieprawdy w dokumentach” – brzmiał komunikat.

Skontaktowaliśmy się telefonicznie z prokuratorem Tadlą, ale nie chciał rozmawiać o planowanej wypłacie dywidendy w Ciechu. Odesłał nas do rzecznik Prokuratury Krajowej. Nieoficjalnie jednak ustaliliśmy, że taka sytuacja nie jest w zainteresowaniu śledczych, bo prowadzone postępowanie dotyczy jedynie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez urzędników. Czyli badany jest okres do momentu przeprowadzenia procesu prywatyzacji.

Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"