Wicepremier zapewniła w rozmowie z radiową Trójką, że od początku wprowadzanych reform ze strony polskiej była "pełna informacja" zarówno na piśmie, jak i odbywały się spotkania z kierownictwem Komisji. Podkreśliła, że osobiście spotykała się z wiceszefem KE Fransem Timmermansem, a potem z przewodniczącym Komisji Jeanem-Claudem Junckerem.

Tych rozmów, które prowadził (ówczesny szef MSZ) Witold Waszczykowski, jak i przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości, było bardzo dużo – podkreśliła.

Dodała, że obecny rząd również poczynił "pewne ustępstwa" w stosunku do KE. Jednak zdaniem wicepremier "granica ustępstw się wyczerpała".

Oczekiwalibyśmy w tej chwili dobrej woli ze strony Komisji Europejskiej, bo ja ciągle słyszę o zastrzeżeniach. Pan Timmermans przyjeżdża do Polski, uśmiecha się, po czym wychodzi i mówi, że musi nadal toczyć się procedura, bo nie ma wystarczających wyjaśnień, czy ustępstw. Moim zdaniem Polska zrobiła już wszystko, a przede wszystkim cały czas była nastawiona na szukanie kompromisu, na konsensus i na dialog, natomiast teraz dobra wola musi być ze strony Komisji Europejskiej – dodała wicepremier.

Wyraziła przy tym pogląd, że Frans Timmermans "ma problem, ponieważ wywołał niepotrzebną awanturę".

Trochę zapędził się w tych swoich oskarżeniach wobec Polski i dzisiaj trudno jest mu się cofnąć, tym bardziej, że przecież, co nie jest też tajemnicą, ma ambicje, żeby w kolejnej kadencji w Komisji Europejskiej pełnić ważne funkcje, więc robi wszystko, aby pokazać, że jest politykiem konsekwentnym – powiedziała Beata Szydło.