To prawda. Zostałam wezwana jako podejrzana na najbliższy poniedziałek – potwierdza Onetowi żona Stanisława Gawłowskiego.

Kobieta ma usłyszeć m.in. zarzut z artykułu 299 kodeksu karnego, czyli prania brudnych pieniędzy. Taki sam zarzut usłyszeli już teściowie pasierba Stanisława Gawłowskiego.

Chcą pokazać, że mają rzekome nowe dowody w sprawie przeciw mężowi, że sprawa się rozwija, bo i ja w to jestem zamieszana. Chcą przedłużyć areszt męża, o co na pewno wystąpią, a nie mają argumentów, by to uzasadnić. Liczą, że dzięki mojej sprawie, którą prawicowe media z pewnością nagłośnią, liczą iż sąd wyda decyzję po ich myśli – mówi żona Gawłowskiego, zdaniem której chodzi wyłącznie o to, aby wokół sprawy ciągle był "szum medialny".

Jej zdaniem "wszystko ma jeden cel – znęcanie się nad jej mężem, na którego nic nie mają".

Przez to, że w sprawę Staszka zostanę wciągnięta także ja, prokuratora zapewne zabroni nam widywania się w jakikolwiek sposób. Mogą też zabronić nam pisać do siebie – żali się Onetowi.

Sprawę skomentował też obrońca Gawłowskiego, mec. Roman Giertych:

Mam wrażenie, że prokuratura działaniami wobec kolejnych członków rodziny posła Gawłowskiego, próbuje przykryć fakt, iż nie ma dowodów przeciwko mojemu klientowi. To czysta szykana – powiedział.

Stanisław Gawłowski od połowy kwietnia przebywa w areszcie w związku z pięcioma zarzutami, które postawiła mu szczecińska delegatura Prokuratury Krajowej. Trzy z nich dotyczą korupcji, związane są z tzw. "aferą melioracyjną". Chodzi o nieprawidłowości przy realizacji co najmniej 105 inwestycji o wartości kilkuset milionów złotych, prowadzonych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ruszył program Cela+. Sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski trafi za kratki!