Morawiecki powiedział w wystąpieniu na XIII Zjeździe Klubów "Gazety Polskiej", że dzisiaj obóz rządzący stanął "w momencie krytycznym".

"Nasi przeciwnicy polityczni pozbierali się, spojrzeli po sobie, odszukali swoje odwody i ten zwornik, który gdzieś tam znajduje się - nie w jednej zresztą postaci, nie w jednym pokoju, ale w dobrze rozumiejącej swoje interesy grupie, która broni tych interesów - przystąpił do kontrnatarcia, w kilku wymiarach, ale zdecydowanie atakując przede wszystkim nasze silne strony"

- mówił szef rządu.

Według premiera, rządzący muszą w pierwszej kolejności zdać sobie sprawę z tego, jaki jest "plan strony przeciwnej", aby móc na niego odpowiedzieć "właściwymi działaniami".

Jak dodał, "w tych ośrodkach walki z nami zsynchronizowanych ze sobą - lepiej lub gorzej, a ostatnio lepiej - jest właśnie taka próba, żeby wmówić społeczeństwu", że PiS nie jest partią prospołeczną i solidarnościową. "Siła propagandy, która jest po drugiej stronie, jest ogromna" - ocenił szef rządu.

Jednocześnie premier zastrzegł, że "nasz przeciwnik chce też złapać nas za słówka". "Chciałoby się powiedzieć czasem dwa słowa więcej, coś bardziej dosadnie, przywalić jak to się mówi pięknym za nadobne, ale nam mniej wolno" - powiedział Morawiecki.

"Uświadommy sobie to, że każde nasze słowo za dużo będzie rozdmuchane jak balon, który ma się unieść w powietrze, po to, żeby w nas uderzać, żeby osłabić szanse na zwycięstwa wyborcze, a od tych zwycięstw zależy historia Polski, los Polski, w najbliższych 25 latach, a może nawet 50"

- podkreślił premier. 

Mówił, że należy wykorzystać dojście przez PiS do władzy tak, aby obóz rządzący mógł kontynuować zmiany. "My odnieśliśmy zwycięstwo, pokazaliśmy, że można Polskę budować według innego scenariusza - patriotycznego, oszczędnego, gospodarnego (...), jednocześnie z dumą bronić dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej i bronić interesu Polski" - powiedział Morawiecki.

Szef rządu stwierdził, że przeciwnicy rządzących w sposób "fałszywy i brutalny" uderzyli w hasło, że "Prawo i Sprawiedliwości jest partią czystych rąk, jest partią uczciwą".

"Oni próbowali pokazać, że przyznane nagrody były czymś w rozumieniu nadużycia. Te nagrody - nazwijmy je potknięciem - my wszystkie zwróciliśmy na cele charytatywne po to, żeby nie było powodu szarpać nas, żeby nie było wątpliwości, jak traktujemy politykę - politykę traktujemy, jako służbę publiczną" - mówił premier. "Nie idziemy do polityki dla pieniędzy (...). Przyszliśmy (do polityki), żeby zmieniać państwo na bardziej uczciwe, żeby odciąć ten klientelizm, odciąć korporacjonizm"

- oświadczył Morawiecki. 

My wierzymy i udowadniamy, że Polska może być lepsza i jest lepsza. Chcemy współpracować z Europą. Jesteśmy w dobrych, bardzo dobrych stosunkach z wieloma państwami. Natomiast Unia Europejska to nie jest klub miłośników, tu każdy gra o swoje interesy w sposób jednoznaczny, twardy, i my musimy również tak dbać o polskie interesy

- podkreślił premier. I podał przykład takiego działania:

Przez ponad pół roku walczyliśmy o opodatkowanie sklepów komercyjnych, które nie płaciły tu podatków, i udało się nam to osiągnąć.

Mateusz Morawiecki zaznaczył:

Polska może się podźwignąć ku wielkości o własnych siłach. W to wierzyli nasi wielcy przodkowie. Nie możemy ich zawieść. Nie możemy nie wykorzystać tej szansy, która została nam dana, szansę walki o lepszą Polskę. Nie wolno nam spocząć na laurach.

Mówił też:

Jeżeli uda nam się kontynuować nasze zmiany, nasze reformy, to Polska będzie krajem wysokich technologii, będzie krajem zrównoważonego budżetu, krajem silnym silnymi firmami naszymi, krajowymi, a standard życia będzie na poziomie europejskim. Musimy pokazać, że potrafimy być jednością, że potrafimy zwyciężać, że potrafimy kontynuować nasze zmiany ku wielkiej, silnej i dumnej Polsce.