Tomasz Lis znany jest z tego, że krytykuje niemal wszystkich dookoła. Na swoim profilu Twitterze dziennikarz wylewa z siebie nienawiść na przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy. Ale obrywa się nie tylko politykom. W przeszłości Lis żalił się na przedstawicieli świata kultury i sportu, a także na dziennikarzy Telewizji Polskiej.

Teraz redaktor naczelny "Newsweeka" najwyraźniej nie może przeżyć tego, że to Telewizja Polska ma prawa do pokazywania Mistrzostw Świata w piłce nożnej. Z braku pomysłów postanowił w swoim internetowym komentarzu skrytykować komentatora TVP Jacka Laskowskiego.

Reakcja na ten wpis była bezcenna. W obronie Laskowskiego stanął nawet znany dziennikarz sportowy Tomasz Zimoch. Powstrzymał się jednak od mocnych słów, tylko z klasą przywołał Lisa do porządku.

Mało tego, Laskowskiego bronił poznański dziennikarz "Gazety Wyborczej"!

Mniej powściągliwi byli pozostali użytkownicy Twittera, przypominając Tomaszowi Lisowi, że takim wpisem po prostu się skompromitował. Zresztą nie po raz pierwszy.

Tomasz Lis najwyraźniej zreflektował się po swoim idiotycznym wpisie i postanowił naprawić błąd. Zrobił to jednak dość nieudolnie, bo... zamieścił drugi wpis. Tym razem całkowicie zmienił zdanie i stwierdził, że Jacek Laskowski jednak jest dobrym komentatorem i wcale się nie "wydziera".

Ciekawi jesteśmy, jak Tomasz Lis sam skomentowałby mecz piłkarski na mundialu. Jeżeli szło by mu tak samo, jak komentowanie politycznej rzeczywistości, to raczej nie byłoby to widowisko na dobrym poziomie. Jak widać, najłatwiej wylewać hejt, samemu zachowując się poniżej wszelkich standardów.