Z ramienia PZPN przygotowania murawy nadzorował Krzysztof Puzio.

To mój przyjaciel, który niedawno przygotowywał nawierzchnię na PGE Narodowym, gdzie reprezentacja Polski grała towarzysko z Litwą. Boisko było wspaniałe. Krzysztof kilka razy przylatywał do Rosji i konsultował się ze mną. Jest wspaniałym specjalistą i dlatego boisko jest bardzo dobre. Mogę zaryzykować, że jest najlepsze na świecie. Nawet w Ameryce Południowej takich nie ma

 – powiedział Gutijew.

Dużą wagę do jakości murawy przykłada selekcjoner Adam Nawałka.

Dla boiska jest bardzo wymagający. To naturalne, że trener chce, aby jego piłkarze trenowali w idealnych warunkach. Staramy się zapewnić te warunki. Problemem jest wysoka temperatura. Ale Polacy muszą się do tego przyzwyczaić, bo będą grali w Wołgogradzie, a tam też jest gorąco

 – podkreślił Rosjanin.

Murawa ma dokładnie 24 mm długości.

Bardzo cenię waszego trenera, bo docenia naszą pracę. Rozumie, że rozgrzewkę należy zrobić w jednym miejscu, a poszczególne ćwiczenia w innych, żeby zbytnio nie niszczyć murawy. Taka postawa wśród trenerów jest bardzo rzadka. Z Nawałką dogaduję się lepiej niż z własną żoną. On mówi: „nawadnianie przez minutę”, ja daję sygnał i po kilku sekundach nawadniamy. Mówi „stop” - przestajemy. Wszystko działa, jak w zegarku. Szanujemy wzajemnie swoją pracę

 – przyznał specjalista od murawy.

Przygotowanie boiska zajęło w sumie półtora roku.

Każdego dnia od rana do wieczora ciężko pracowaliśmy. Robiliśmy wszystko, poza tym, co opowiedział nam piłkarz Aleksandr Kerżakow, który grał w Japonii i widział, że murawę przycinano nożyczkami. Do tego jeszcze nie doszliśmy

– dodał z uśmiechem.

Przyznał, że były spore trudności z odpowiednim przygotowaniem nawierzchni.

Technologia przygotowania boiska piłkarskiego jest wszystkim znana, ale to nie jest to samo, co wyhodowanie bananów albo mandarynek na biegunie północnym. Cała moja rodzina zajmowała się rolnictwem. Ojciec był doktorem nauk, a żona prowadzi ogród botaniczny. Nie ma trudniejszej rośliny na świecie niż trawa do piłki nożnej. W Polsce można hodować ananasy, w Rosji kawę, ale wyhodować dobrą trawę to duży problem

– podkreślił Gutijew.

Cała moja rodzina związana jest z ogrodnictwem: mama, tata, dziadek… Tylko ja poszedłem w stronę piłki nożnej i skończyłem uniwersytet w Moskwie. Ale to nie jest łatwa praca. Oprócz moich umiejętności pod uwagę muszę brać wiele czynników. W Soczi jest trudny klimat - jest ciepło i wilgotno. Trawa nie chce za dobrze rosnąć. Trzeba więc specjalnych mieszanek, umiejętności odpowiedniego podlewania i nawadniania. Tutejsza trawa zawiera odpowiednie mieszkanki z Holandii i Niemiec

– zdradził.

Pierwotnie ośrodek zarezerwowany był dla reprezentacji Holandii, która jednak nie awansowała na mundial.

Holendrzy byli zachwyceni tym miejscem - wręcz oczarowani. Po nich przylecieli Anglicy. Ale szukali "dziury w całym". Boisko piękne, ale wokół wielkie góry i lasy. Dużo roślinności, dziwnych owadów i do tego miejsca dla paparazzi. Zrezygnowali i straciłem już wiarę, że ktoś u nas będzie trenował. Jednak nagle zadzwonił dyrektor polskiej reprezentacji Tomasz Iwan, który dowiedział się od swoich holenderskich przyjaciół, że Soczi to dobra baza treningowa ze świetnym boiskiem. Szybko znaleźliśmy wspólny język

– opisał Gutijew.

Dodał, że biało-czerwoni mogą przygotowywać się na tym boisku aż do finału.

Polska ma teraz wielkich piłkarzy, a nawet supergwiazdy. Najważniejsze, żeby nie odnieśli kontuzji na tym boisku. To my gwarantujemy! Powodzenia, Polacy! Zwycięstwa!

– zakończył Gutijew.

W pierwszym meczu na mistrzostwach świata w Rosji biało-czerwoni zagrają z Senegalem (19 czerwca w Moskwie). Potem zmierzą się z Kolumbią (24 czerwca w Kazaniu) i Japonią (28 czerwca w Wołgogradzie).