Gliński proszony w Radiowej Jedynce o komentarz do wyroku SN ocenił, że jest to "kwestia czysto polityczna".

Po to to podniesiono, nagłośniono, żeby wymusić równe traktowanie kogoś, kto moim zdaniem jest absolutnie równo traktowany. Nikt w Polsce nie prześladuje takich czy innych mniejszości - zaznaczył Gliński.

CZYTAJ WIĘCEJ: Finał sądowej batalii ze środowiskiem LGBT. Sąd Najwyższy oddalił kasację i uznał... winę drukarza

Jego zdaniem sąd uznał, że prawo mniejszości jest nadrzędne nad prawem do wolności sumienia i prawem do wolności wykonywania działań gospodarczych.

To nie do końca jest tak, że w 100 proc. ktoś, kto oferuje jakąś usługę w każdych warunkach musi ją wykonać. Przecież jest tysiące okoliczności mogących spowodować, że w danej chwili ktoś czegoś nie wykona - mówił.

Wicepremier wskazał, że wielokrotnie spotykała go sytuacja, gdy szewc odmawiał mu usługi twierdząc, że "coś jest nie do zrobienia", kiedy on sam sądził że "da się to zrobić".

Sąd uznał, że ważniejsze jest prawo do równego traktowania wszystkich, przy czym wyróżnił specyficzną mniejszość, która się opiera o kryteria współcześnie budzące dużo emocji, ale moim zdaniem nie są pierwszoplanowymi kryteriami różnicującymi ludzi. Tym bardziej w kraju wolnym, demokratycznym - dodał.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wiceminister nie zostawia suchej nitki na decyzji sądu! "To najlepszy argument za reformą SN"