Syryjka z Homs: "Mój kraj krwawi każdego dnia". Życie w Syrii powoli wraca jednak do normy

Zniszczenia w mieście Homs / By Bo yaser - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=19121926

  

W krakowskich Polach Dialogu odbyło się otwarcie wystawy „Oblicza Syrii - oblicza wojny”. Autorką zdjęć zdjęć jest Lilian Nazha, pochodząca z syryjskiego Homs. - Wiem, że świat o nas nie zapomniał. Wiem, że w Polsce były organizowane koncerty po to, by nam pomóc. Świat nam pomaga, Europa nam pomaga. To bardzo ważne dla nas - powiedziała Nazha.

Zdjęcia ilustrujące zbombardowane Homs, Aleppo, Palmirę czy Tartus są opowieścią tysięcy ludzi wygnanych ze swoich domów. Jednak na fotografiach można zobaczyć nie tylko zniszczone budynki, ale także nieznane, piękne oblicze Syrii.

– Syria jest jak piękna kobieta, która cierpi. Mój kraj krwawi każdego dnia

- mówiła Lilian Nazha, opowiadając o swojej ojczyźnie. Jak podkreśliła, od zawsze wiedziała, że mimo tego, iż miasto legło w gruzach, chce wrócić do swojego domu, do Homs.

W pierwszych miesiącach od wyzwolenia miasta nie było niczego. Nie było sklepów, kawiarni, żadnych miejsc, gdzie mogliśmy spędzać czas. Teraz życie wraca do normy. Są szkoły, kościoły są otwarte, życie się toczy normalnie

- mówiła Lilian.

Syryjka podkreśliła także, że jest wdzięczna za międzynarodową pomoc, która od początku wojny płynie do jej kraju.

Wiem, że świat o nas nie zapomniał. Wiem, że w Polsce były organizowane koncerty po to, by nam pomóc. Świat nam pomaga, Europa nam pomaga. To bardzo ważne dla nas

- zaznaczyła.

Wojna pozostawiła w sercach mieszkańców wiele ran.

– Podczas wojny coś między nami pękło. Baliśmy się każdego napotkanego człowieka. On być może bał się nas tak samo. To było straszne

- opowiadała autorka zdjęć. Jak dodała, po pewnym czasie ludzie zrozumieli, że nie zbudują na nowo relacji, jeśli sobie nie zaufają. Zaczęli spędzać czas na wspólnych rozmowach i grach.

Lilian Nazha razem ze swoimi bliskimi postanowiła zorganizować syryjskim dzieciom czas. W taki sposób powstała świetlica, do której na zajęcia uczęszczało najpierw około czterdziestu dzieci, a z czasem ponad dwieście.

– Chcemy, by oni mieli takie samo dzieciństwo, jakie my mieliśmy. Żeby za jakiś czas mieli dobre wspomnienia

- mówiła. Dzięki temu, że dzieci miały zapewnioną opiekę, coraz więcej rodzin zdecydowało się na odbudowę swoich domów. Zapytana o to, jak radzi sobie z traumą wojny, odpowiedziała, że stara się dziękować za to, co jest.

– Przecież mogliśmy nie żyć, a żyjemy. Jestem młoda, mam dużo energii. Dzielę się tym z innymi

- wyjaśniła.

– Ks. Franz van der Locht, który był dla mnie jak ojciec, którego znałam „od zawsze”, został zamordowany na miesiąc przed wyzwoleniem miasta. Dzięki jego postawie, zaangażowaniu i temu, czego mnie nauczył wiem, że ja mam dla Syrii żyć

- dodała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Groził anatemą do trzech pokoleń. Polityk KO bagatelizuje sprawę: Nie usłyszałem tam żadnej groźby

Woronicza 17 / tvp.info/screenshot

  

- Jeżeli popatrzeć na tę wypowiedź, to jej formuła była raczej luźniejsza. Pokazywała, że nie wolno przechodzić, bo to jest zdrada, tak naprawdę wyborców. Ja tam nie usłyszałem żadnej groźby - mówił nowo wybrany poseł KO Grzegorz Napieralski w programie Michała Rachonia "Woronicza 17". Polityk skomentował w ten sposób skandaliczne groźby senatora Platformy Jerzego Fedorowicza.

W miniony piątek, przed spotkaniem senackiego klubu Koalicji Obywatelskiej, senator PO Jerzy Fedorowicz został zapytany przez dziennikarzy o możliwe "transfery" w wyższej izbie parlamentu.

Mówiąc o ewentualnym przejściu któregoś z polityków Koalicji Obywatelskiej do Prawa i Sprawiedliwości, Fedorowicz wyjaśnił, jakie konsekwencje mogą spotkać takiego senatora. 

„Człowiek, który w tym momencie, kiedy taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce, nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń. To jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo”
– powiedział senator KO. 

[polecam:https://niezalezna.pl/293525-jakie-moga-byc-konsekwencje-przejscia-do-klubu-pis-polityk-po-zycie-swoje-swoich-dzieci-i-wnukow]

Ten temat był dziś żywo komentowany w programie Michała Rachonia w TVP Info „Woronicza 17”.

Prof. Andrzej Zybertowicz reprezentujący w programie Kancelarię Prezydenta wskazał, że klątwa jest zjawiskiem występującym w pierwotnych kulturach. 

- Dochodzę do wniosku, że niezależnie czy traktować te słowa bardzo poważnie, czy też z przymrużeniem oka, to mamy tu do czynienia z jakimś osobliwym dotykiem zła. Gdyby traktować to poważnie, to znaczy, że ktoś publicznie życzy nieszczęścia nie tylko potencjalnemu wrogowi politycznemu, ale także dzieciom. 
Wiadomo, że jak klątwa nie przylgnie do kogoś, bo on akurat ma czyste serce, to odbija się i wraca do tego który klątwę rzuca.

- mówił doradca prezydenta Dudy.

- Jeśli traktować to niepoważnie, jako swoisty żart, to formacja która przedstawia się jako liberalna i oświecona, posługuje się takimi (w cudzysłowie) takimi „ciemnogrodzkimi” chwytami

- dodał.

Zybertowicz podkreślił, że wciąganie członków rodzin do walki politycznej jest niedopuszczalne - To jest jakiś „substandart”, zejście głęboko poniżej przyzwoitości międzyludzkiej. (…) To jest osobliwy dotyk zła - mówił.

Grzegorz Napieralski reprezentujący Koalicję Obywatelską zgodził się generalnie ze słowami prof. Zybertowicza, po czym zaczął relatywizować problem, przywołując rzekomo podobne przykłady wypowiedzi ze strony polityków PiS. - Kiedy odchodził pan minister Sikorski, albo pan poseł Mężydło, liderzy tej partii nie przebierali w słowach - przypominał polityk KO.

[polecam:https://niezalezna.pl/293634-senator-z-po-straszyl-klatwa-i-ryzykowaniem-zycia-mozna-mowic-o-probach-zastraszenia]

Proszony przez prowadzącego o podanie przykładów, kiedy mieli grozić śmiercią, lub jakimiś konsekwencjami dla rodzin, Napieralski stwierdził, że nie pamięta dokładnie co mówili politycy PiS, ale „byli bardzo stanowczy”.

Na pytanie Michała Rachonia, czy w związku ze skandaliczną wypowiedzią, senator Fedorowicz powinien ponieść konsekwencje, Grzegorz Napieralski kluczył i bagatelizował wagę słów senatora Platformy.

- Jeżeli popatrzeć na tę wypowiedź, to jej formuła była raczej luźniejsza. Pokazywała, że nie wolno przechodzić, bo to jest zdrada, tak naprawdę wyborców. Ja tam nie usłyszałem żadnej groźby, a znam pana senatora bardzo dobrze. Jest to wspaniały człowiek, z przepiękną kartą, nie tylko polityczną, ale również w sferze kultury, natomiast ja nie słyszałem tam żadnej groźby

- oświadczył Napieralski.

- Jedni są bardziej wymowni emocjonalnie w swoich wypowiedziach, inni mniej

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl