Profanacja ofiar NKWD na Litwie. Nielegalne poszukiwania

Litewskie władze prowadzą śledztwo w sprawie nielegalnych poszukiwań szczątków ofiar komunistycznych represji. Kilka tygodni temu odnaleziono rozkopane groby i porozrzucane szczątki ludzkie. Wcześniej w tym miejscu byli przedstawiciele Fundacji „Niezłomni” ze Szczecina, co potwierdzają wstępne ustalenia. Litewskie władze chcą zwrócić się o pomoc prawną do polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

Czarna archeologia, jak określa się nielegalne wykopaliska, jest według ONZ jednym z najbardziej dochodowych przestępczych procederów. Zaraz po handlu bronią, narkotykami i ludźmi. Zazwyczaj dotyczy poszukiwania dawnych monet i rabowania grobów. Sprawa „czarnej archeologii” pojawiła się w ostatnim czasie na Litwie, w związku z poszukiwaniami miejsc pochówku Żołnierzy Wyklętych zamordowanych przez NKWD.

Rozkopane groby
Trzy tygodnie temu prof. Ilona Vaškevičiūtė, archeolog z Uniwersytetu Wileńskiego, pojechała na miejsce poszukiwań, które miały być prowadzone przez polski Instytut Pamięci Narodowej. Ze zdumieniem zobaczyła rozkopaną ziemię i porozrzucane szczątki.

„Widać było, że nie kopali profesjonaliści, jama nie ma uformowanych brzegów, dookoła są rozsypane kosteczki. Gdy zapytaliśmy leśniczego, który naszej ekspedycji wskazał te miejsca, kto tu kopał, dowiadujemy się, że »kilka tygodni temu była tu rodzina jednego możliwie tu zakopanego żołnierza z Polski, i to oni tu kopali«. Nie mamy wiadomości, czy na pewno znaleziono ciało, brak dokładniejszych informacji, ale ślady kopania i pozostałe kości są widoczne” – napisała prof. Vaškevičiūtė w notatce, która trafiła do Komisji Naukowej Archeologii Republiki Litewskiej, a następnie została przekazana litewskim władzom.

Sprawa jest niezwykle bulwersująca, ponieważ zezwolenie na poszukiwania właśnie w tym miejscu otrzymali naukowcy z IPN. Od dwóch lat prowadzą oni na Litwie intensywne prace poszukiwawcze. Także w miejscu, gdzie w 4 lutego 1945 r. oddział partyzancki Armii Krajowej zaskoczony został przez sowiecki zwiad wojskowy NKWD. Śmiertelnie ranny został wówczas m.in. por. Sergiusz Kościałkowski ps. Fakir.


Zespół dr Dominiki Siemińskiej składa się z zawodowych archeologów, ludzi mających doświadczenie z poszukiwań na „Łączce” i innych miejsc pochówku Żołnierzy Wyklętych w Polsce. Zanim przystąpią do prac terenowych, uzgadniają szczegóły i otrzymują zezwolenia od instytucji litewskich. Towarzyszą im archeolodzy oraz litewscy historycy. Pomagają też wolontariusze z polskiej społeczności – Związek Harcerzy Polskich na Litwie, Wileńska Młodzież Patriotyczna, studenci. Praca przynosi efekty – w 2017 roku znaleziono szczątki Edwarda Buczka „Grzybka”, Stanisława Masiuka „Mroza” oraz Wojciecha Stypuły „Bartka”.


W marcu 2018 roku prof. Ilona Vaškevičiūtė wydała pozwolenie na prowadzenie badań w rejonie święciańskim. Według zeznań świadków, w lesie nieopodal Wilna, obok wsi Raubiszki, są pochowani żołnierze Armii Krajowej, którzy zostali zamordowani przez funkcjonariuszy NKWD.

„Dane o ich miejscu pochówku były zbierane przez historyków i archeologów polskiego Instytutu Pamięci Narodowej podczas ekspedycji w 2017 r. Wówczas, razem z miejscowym leśniczym, obejrzano możliwe miejsca pochówku. Niektóre zostały oznaczone specjalnymi markerami” – czytamy w piśmie prof. Ilony Vaškevičiūtė.

Gdy w maju część ekspedycji wybrała się na miejsce, by przygotować je do badań, okazało się, że jedna z oznaczonych powierzchni jest rozkopana.


Przedstawiciele litewskich władz zamierzają poprosić o pomoc prawną polski wymiar sprawiedliwości. Bo według wstępnych ustaleń tropy prowadzą do Polski.

Kontrowersyjna fundacja
Fundacja „Niezłomni” im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, której prezesem od samego początku jest Wojciech Łuczak, powstała w 2013 r. Część osób, które były w przeszłości związane z Fundacją, wskazuje na niejasne metody działania i wątpliwości wokół finansów. Fundacja miała się zajmować popularyzacją pamięci Żołnierzy Wyklętych i zbieraniem pieniędzy na prace poszukiwawcze IPN. Niektóre osoby we władzach Fundacji nie miały wglądu w dokumenty finansowe, nie mogły się też dowiedzieć o przepływie pieniędzy. Wojciech Łuczak w przeszłości był związany z Ligą Polskich Rodzin. W 2006 roku startował z listy LPR w wyborach samorządowych, później został rzecznikiem prasowym szczecińskiej LPR. W 2007 roku, w czasie gdy Rafał Wiechecki, polityk Ligi, był ministrem gospodarki morskiej, Wojciech Łuczak został dyrektorem technicznym Urzędu Morskiego w Szczecinie. Odszedł w atmosferze skandalu, a jego odejście miało związek z wątpliwościami dotyczącymi wydatkowania pieniędzy służbowych. Po karierze urzędnika zajmował się m.in. windykacją.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA "GAZETA POLSKA"

 

 

 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

#Fundacja Niezłomni #represje komunistyczne #szczątki #Litwa

Dorota Kania,Krzysztof Balcewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo