Co on teraz wymyślił?! Nitras twierdzi, że nie przerywał obrad. Tak naiwnego tłumaczenia dawno nie było

Sławomir Nitras / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Prezydium Sejmu postanowiło obniżyć o połowę, na 3 miesiące, uposażenie poselskie Sławomirowi Nitrasowi z Platformy Obywatelskiej. Nitras „naruszył powagę Sejmu”, 32 razy przerywając przemówienie premiera. Poseł PO poszedł dziś do mediów i dość naiwnie się tłumaczył. Według niego na sali plenarnej akustyka jest taka, że mówiący nie słyszy tego, co dzieje się na sali. Czyżby polityk PO chciał przez to powiedzieć, że w takiej sytuacji można np. do woli krzyczeć?

Sławomir Nitras 32 razy przerywał przemówienie premiera Mateusza Morawieckiego. Wcześniej przekonywał, że politycy PiS-u go nękają. Kłamstwo obnażyła Beata Mazurek, rzecznik PiS.

Podała, że decyzja o obniżeniu Nitrasowi pensji na 3 miesiące to nie kara wymierzona przez marszałka Terleckiego (który rzekomo miał się na Nitrasie zemścić). Sprawa ta stawała na prezydium Sejmu i była rozpatrywana przez wszystkich członków prezydium.

CZYTAJ WIĘCEJ: Co w Platformie myślą o Nitrasie? Kidawa-Błońska chyba powiedziała o jedno słowo za dużo…

Tym razem Nitras przyjął inną taktykę. Ocenił, że nie przerywał premierowi, tylko… komentował jego słowa.

Nie przerywałem wystąpienia premiera. Ktoś, kto zna salę plenarną i sposób funkcjonowania parlamentu to wie. Zresztą ktoś, kto widział wystąpienia premiera, przecież on mówił płynnie, nikt mu nie przeszkadzał. Po prostu komentowałem jego wystąpienie. To naturalna rzecz. Mówiący na sali plenarnej nie słyszy tego, taka jest akustyka sali plenarnej. To oczywiście kłamstwo ze strony PiS-u, tylko i wyłącznie pretekst do tego, żeby mnie ukarać. Jeden z kolejnych. Przeżyję

– przekonywał Sławomir Nitras w „Politycznym Graffiti” Polsat News.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, 300polityka.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl