Terytorialsi ratują życie cywilów

/ DG RSZ / WOT

  

W miniony weekend pierwsza grupa żołnierzy WOT ukończyła kurs ratowników wodnych. Na 30 uczestników egzamin końcowy zdało 27 żołnierzy. Tego typu szkolenia są praktycznym przygotowaniem do wspierania lokalnych społeczności, co jest wpisane w misję formacji.

Przeprowadzony w dniach od 4 do 10 czerwca br., kurs ratowników wodnych był pierwszym tego typu przedsięwzięciem szkoleniowym zorganizowanym przez dowództwo WOT. Wzięło w nim udział 30 żołnierzy, w tym 17 pełniących terytorialną służbę wojskową oraz 13 żołnierzy zawodowych, reprezentowali oni sześć pierwszych brygad OT. Wśród szkolonych były dwie kobiety.

Szczególnie teraz, w zbliżającym się okresie letnim, kiedy dochodzi do wielu utonięć, umiejętności ratowania tonących są szczególnie przydatne. Realizacja tego typu kursów ma na celu rozwijanie kompetencji żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, tak aby byli oni realnym wsparciem lokalnych społeczności.

Terytorialsi są częścią społeczności lokalnych, wykształcenie w nich zdolności ratowniczych uczyni nasze społeczności bezpieczniejszymi również w czasie pokoju

— powiedział dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła.

Kurs został przeprowadzony przez WOPR-Warszawa. Zajęcia praktyczne odbywały się na Zalewie Zegrzyńskim oraz w specjalistycznych warunkach na jednym z warszawskich basenów. Kursanci szkolili się z pływania i technik ratownictwa wodnego, również w umundurowaniu. Uwaga została skupiona także na organizacji pracy ratownika i sprzęcie, który musi on wykorzystywać w swojej pracy. Całość kursu trwała  68 godzin, a kwalifikacja obejmowała pływanie na dystansie 400 m. stylem dowolnym w czasie poniżej 8 minut oraz pływanie pod wodą na dystansie 25 m.

Żołnierze, którzy zdali egzamin i uzyskali uprawnienia ratownika wodnego, mogą pracować zarobkowo na pływalniach, kąpieliskach, spływach kajakowych, koloniach, itp. pod warunkiem ukończenia kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz uzyskania dodatkowych kwalifikacji przydatnych w ratownictwie (np.: sternika motorowodnego, instruktora pływania, itp.).

Kolejne edycje tego typu kursów będą organizowane przez brygady obrony terytorialnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: DG RSZ / WOT
Tagi

Wczytuję komentarze...


Prezydent o najtrudniejszej chwili po katastrofie smoleńskiej: "To był moment kompletnej pustki"

zdjęcie ilustracyjne, / faktysmolensk.pl

  

Najgorszym dla mnie momentem było, gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli; to był moment kompletnej pustki - powiedział w TVP1 prezydent Andrzej Duda, wspominając wydarzenia 10 kwietnia 2010 r. "Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje" - dodał.

Prezydent wspominał w TVP wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku. Podkreślił, że tego dnia nie był w delegacji prezydenckiej i pojechał do swojego domu w Krakowie, gdzie tuż przed godziną 9. otrzymał telefon.

"Dzwoniła nasza znajoma, która kiedy usłyszała mój głos, rozpłakała się, ja zacząłem się pytać, co się stało? A ona powiedziała do mnie takim zapłakanym głosem, że spadł samolot z prezydentem. Nigdy tych słów nie zapomnę"

- wspominał prezydent.

Pytany, jakie emocje wtedy nim targały, Andrzej Duda odparł, że przede wszystkim wiedział, kto poleciał do Smoleńska.

"Więc największe emocje dla mnie, to był moment, w którym powiedzieli, że wszyscy zginęli. To był moment kompletnej pustki, takiej bezdennej rozpaczy, która powoduje, że człowiek czuje się jakby był wydrążony w środku"

- powiedział prezydent.

Dodał, że długo nie mógł się z tego otrząsnąć.

"A kto wie, myślę, że dużo z tego i do dzisiaj jest gdzieś tam w mojej głębokiej świadomości, jako po prostu pewien ból"

- zaznaczył Andrzej Duda.

"Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje"

– powiedział prezydent.

Jako przykład prezydent podał "kompletnie niezrozumiałą decyzje o tym, żeby uznać, że lot polskiej delegacji do Smoleńska samolotem wojskowym (...) był lotem cywilnym, że w związku z tym nie będzie stosowana dwustronna umowa pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską dotycząca katastrof przy lotach wojskowych, tylko będzie stosowana konwencja chicagowska dotycząca lotów cywilnych".

To - według prezydenta - "znacząco pogorszyło naszą sytuację w całym śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy".

"To między innymi, w moim przekonaniu, spowodowało, że do dzisiaj nie mamy w Polsce czarnych skrzynek, do dzisiaj nie mamy wraku samolotu, tylko wszystko znajduje się w Rosji. To właśnie dlatego, że na początku podjęto takie, a nie inne decyzje. To były decyzje Donalda Tuska, jego rządu, to były bardzo poważne błędy"

– mówił prezydent.

"Ówcześnie rządzącym można za to postawić tylko i wyłącznie ocenę niedostateczną" – oświadczył Andrzej Duda. 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts