Feta na cześć ideologa komunizmu. Trup Marksa wiecznie żywy?

Jerzy Wiatr (z lewej) / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Maciej Marosz

Dziennikarz \"Gazety Polskiej\" i \"Gazety Polskiej Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

Na Uniwersytecie Warszawskim uczczono 200. rocznicę urodzin Karola Marksa konferencją naukową. Jako pierwszy z mówców marksizm wskrzeszał komunistyczny aparatczyk Jerzy Wiatr, zarejestrowany jako konfident wojskowej bezpieki.

Podczas dwudniowej konferencji „Karol Marks. Walka i praca” organizowanej w budynku rektoratu UW Jerzy Wiatr przekonywał, co jego zdaniem pozostaje aktualne w myśli niemieckiego ideologa. Wyraził też zdumienie, że jako socjolog został zaproszony na konferencję filozoficzną. Przypomniał przy tym swoją współpracę na UW z innym socjologiem Zygmuntem Baumannem, którego był ulubieńcem.

CZYTAJ TEŻ: SKANDAL! Kibice skazani na areszt za protest podczas wykładu Baumana

Wiatr przemawiając podkreślał, że dochodzi obecnie do reinkarnacji marksizmu.

Nastawienie na zmienianie, a nie tylko poznawanie rzeczywistości i idea wyzwolenia człowieka - to trwałe elementy spuścizny marksistowskiej. Ten sposób prowadzenia refleksji nie wszystkich musi pociągać, ale pociąga bardzo wielu

- zapewniał dawny szef Instytutu Marksizmu-leninizmu przy KC PZPR.

Staram się cały czas o tym przekonywać, jak ważna jest dziś refleksja nad Marksem

– stwierdził później w rozmowie z nami.

Stracił ochotę do rozmowy, gdy spytaliśmy o to, czy w PRL był kontaktem operacyjnym Wojskowej Służby Wewnętrznej .

Nie byłem

– rzucił odchodząc.

Inny uczestnik konferencji, dr hab. Jakub Kloc-Konkołowicz podkreślał rozmach pracowników instytutu filozofii UW w organizacji spotkania.

Konferencja to niebywały wysiłek organizatorów. Efekt jest imponujący. Tematyka konferencji wydobywa niezwykle doniosłe aspekty współczesnej filozofii społecznej. Marksizm i postmarksizm pozostają ważnymi obecnie prądami intelektualnymi

– mówił filozof.

Stwierdził, że bohater konferencji, jak i ona sama, budzą kontrowersje. Przyznał, że trudno się temu dziwić. Wspomniał o wykorzystywaniu marksizmu do „do uzasadnienia krzywdzących, czasem tez nieludzkich praktyk władzy”. Kwestionował przy tym próby ograniczania debaty o dorobku Marksa.  

Pojawiają się czasem głosy, by filozofów, których myśl polityczna została wykorzystana do niecnych nieludzkich działań czy filozofów, którzy swoimi pismami, wypowiedziami albo politycznym zaangażowaniem legitymizowali takie działania, objąć anatemą, kordonem milczenia. Dotyczy to Karola Marksa, ale i Martina Heideggera czy Carla Schmitta

- podkreślał Kloc-Konkołowicz.

Postulaty takie niebezpiecznie zbliżają się do wprowadzenia  intelektualnej cenzury

- przestrzegał.

Cytował, jako cenne, słowa Marksa o cenzurze, kiedy zabrał głos w 1842 r. w debacie o wolności słowa i prasy.

Z kolei Krzysztof Świrek z UW w swoim referacie stwierdził, że myśl Marksa jest dziś w pewnym zakresie bardziej aktualna niż wtedy, gdy była przez niego formułowana. Inny referent Paweł Kawalec z KUL usiłował wpasować w naukowy model myśl Marksa tak dalece, że powstrzymywali go sami organizatorzy. Kawalec przedstawił cały szereg złożonych równań matematycznych z wieloma zmiennymi, które miałyby być modelem matematycznym teorii ekonomii marksistowskiej.

Te modele matematyczne są niewiarygodne. Tak złożone równania przekraczałyby umiejętności matematyczne Marksa

- mówił jeden z organizatorów.

Po publikacji tego tekstu otrzymaliśmy maila do P. Kawalca, który domagał się sprostowania podanej informacji.

"Podczas mojej prezentacji, o której w nim mowa, posługiwałem się modelem nie swoim, lecz jednego z najbardziej znanych amerykańskich ekonomistów - Paula Samuelsona z 1957 r., który na jego podstawie wykazał, co wczoraj zaprezentowałem, fałszywość niektórych przewidywań teorii ekonomicznej Marksa (zwł. malejącej płacy rzeczywistej)" - napisał.

Podczas konferencji na UW obecni byli m.in. uczeń Jerzego Wiatra prof. Jacek Raciborski czy były członek KC PZPR prof. Janusz Reykowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Najszybszy pociąg w kraju zepsuł się po zderzeniu z krową

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Wilczur/CC BY-SA 2.0

  

Najszybszy pociąg w Indiach, którego inauguracji dokonał w piątek premier kraju Narendra Modi, dzisiaj zepsuł się po zderzeniu z krową w stanie Uttar Pradeś.

Pociąg, zbudowany w ramach programu "Made in India" wracał do Delhi z Varanasi, ale kolizja z krową spowodowała nad ranem przerwę w zasilaniu i uszkodziła układ hamulcowy. Vande Bharat Express dojechał do stolicy z poważnym opóźnieniem, po co najmniej godzinnym postoju niedaleko Agry.

"Pociąg miał problemy techniczne i został zablokowany na trasie do Delhi" - powiedziała agencji AFP rzeczniczka Kolei Indyjskich Smita Vats Sharma. Jak dodała, pociąg dotarł bezpiecznie do stolicy przed pierwszą planowaną na niedzielę podróżą komercyjną.

Premier Modi i rządząca partia BJP w związku z samobójczym zamachem w Kaszmirze, gdzie w czwartek zginęło ponad 40 policjantów, odwołali zaplanowane na piątek wydarzenia polityczne związane z kampanią wyborczą, poza inauguracją pociągu.

Za nieodwołanie tego wydarzenia Modiego skrytykował przywódca opozycyjnej Partii Zwykłego Człowieka (AAP) Alka Lamba. Napisał na swoim profilu na Twitterze: "Gdyby premier miał choć trochę wstydu, inaugurowanie pociągu mogłoby się odbyć kilka dni później lub bez jego udziału". Na co rzecznik BJP Sambit Patra zareagował, stwierdzając, że "rozwój kraju musi postępować z szybkością jeszcze większą".

Problemy na drogach i kolejach z powodu kolizji z bydłem są w Indiach powszechne, zwłaszcza w Uttar Pradeś, gdzie miał miejsce sobotni wypadek na torach.

Najszybszy w kraju pociąg zbudowano w fabryce w Madrasie w ramach programu modernizacji starzejącego się transportu kolejowego, sięgającego jeszcze czasów brytyjskiej kolonizacji. Ekspres może osiągnąć prędkość 180 km na godzinę.

Według Kolei Indyjskich podróż na trasie 850 kilometrów między Delhi a Varanasi, świętym hinduskim miastem nad Gangesem, które przyciąga największą liczbę pielgrzymów w kraju, spadnie z 14 do niecałych 10 godzin.

Z transportu kolejowego korzystają w Indiach około 23 mln pasażerów dziennie

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl