Agencja Associated Press zauważa, że od tygodni Trump odmawiał odpowiedzi na pytania dziennikarzy o jego bezpośrednie kontakty z północnokoreańskim przywódcą.

W kwietniu na Florydzie amerykański prezydent powiedział reporterowi, że osobiście rozmawiał z Kim Dzong Unem, jednak wkrótce potem jeden ze współpracowników Trumpa zdementował te słowa, wyjaśniając, że z Kimem rozmawiał inny przedstawiciel amerykańskiej administracji. Później wyjawiono, że na spotkaniu z Kim Dzong Unem w Pjongjangu był sekretarz stanu USA Mike Pompeo.

Dziś w Singapurze miał miejsce historyczny szczyt przywódców USA i Korei Północnej. We wspólnym oświadczeniu Kim Dzong Un zobowiązał się do starań o "całkowitą denuklearyzację" Półwyspu Koreańskiego, a Trump - udzielenia KRLD gwarancji bezpieczeństwa. W treści oświadczenia nie sprecyzowano jednak, o jakie konkretnie gwarancje chodzi ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego. Trump nazwał dokument "bardzo ważnym" i "wszechstronnym", z kolei Kim zapowiedział, że "świat zobaczy poważną zmianę".