Prezydent USA Donald Trump i przywódca Korei Płn. Kim Dzong Un spotkali się dziś na szczycie w Singapurze. We wspólnym oświadczeniu Kim zobowiązał się do starań o "całkowitą denuklearyzację" Półwyspu Koreańskiego, a Trump - do udzielenia KRLD gwarancji bezpieczeństwa. Nie sprecyzowano, o jakie konkretnie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego. Trump nazwał dokument "bardzo ważnym" i "wszechstronnym", z kolei Kim zapowiedział, że "świat zobaczy poważną zmianę".

Szczerski nazwał wspólne oświadczenie przywódców USA i Korei Płn. "spektakularnym". Podkreślił, że jest ono "tryumfem dyplomacji".

- Jeszcze pół roku temu cały świat zastanawiał się nad tym, czy Kim Dzong Un całkowicie nie zerwie kontaktu ze światem i świat nie stanie na granicy wojny nuklearnej wywołanej przez człowieka, z którym nikt nie ma kontaktu i nikt nie potrafi na niego wpłynąć

 - powiedział prezydencki minister.

Jak zauważył, obecnie mamy całkowitą zmianę sytuacji.

- Kim Dzong Un nie jest dziś osobą całkowicie wyizolowaną, która mogłaby zrobić cokolwiek, bo nie ma z nią żadnej ścieżki rozmowy. Odwrotnie, jest on dziś partnerem USA w dyplomatycznym wysiłku i to jest wielka lekcja siły dyplomacji jako takiej

- powiedział Szczerski.

- To, czego dziś byliśmy świadkami, to przeobrażenie relacji międzynarodowych w kierunku tego, co nazwałbym "suwerenną dyplomacją". W ostatnich tygodniach prezydent Donald Trump wprowadził de facto nowy wzorzec relacji między państwami, to znaczy uczynił kilka ruchów na arenie międzynarodowej, które usytuują go jako suwerennego gracza

 - podkreślił prezydencki minister.

Jak zaznaczył, dotyczy to m.in. przeniesienia ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy, stanowiska wobec porozumienia nuklearnego z Iranem, wprowadzenia ceł na stal i aluminium z Europy, wycofaniu poparcia USA dla końcowego komunikatu ze szczytu G7, a teraz także samodzielnego porozumienia się z Koreą Północną.

- I to właśnie, tak naprawdę, może mieć znaczenie długofalowe. Dlatego, że wobec tak samodzielnie zachowujących się na arenie międzynarodowej Stanów Zjednoczonych żaden z innych graczy światowych nie może pozostać obojętny. Teraz każdy będzie musiał się odnieść w jakiś sposób do działania prezydenta Trumpa i do tego porozumienia

- podkreślił szef gabinetu prezydenta RP.

Jak zaznaczył, w tym sensie "może to być historyczny szczyt, który na nowo ustanawia reguły gry".

Podkreślił, że efekty tych działań trzeba będzie bardzo pilnie śledzić. Minister zaznaczył, że dla Polski oznacza to potrzebę intensyfikacji relacji dwustronnych z USA.

- Ale dla nas ważne, by ta współpraca była jednak osadzona w strukturach NATO

 - dodał Szczerski.

- Prezydent Trump zbiera dziś owoce swojej suwerennej dyplomacji, teraz chodzi o to, żeby go przekonać do tego, by w zakresie bezpieczeństwa, ta jego suwerenna dyplomacja była osadzona w konsensusie w ramach NATO. Nam zależy również, by była osadzona w naszych relacjach regionalnych

- mówił Szczerski.

- Prezydent Władimir Putin też działa suwerennie, ale w sposób taki, jak widzimy na Ukrainie, czy widzieliśmy w Gruzji. W tym wypadku mamy sytuacje, kiedy używa się siły swojego państwa samodzielnie i suwerennie, ale w kierunku pokoju i to jest ważna różnica

 - podkreślił Szczerski.