- Fakt, że dzisiaj najwyżsi przywódcy obu krajów stoją ramię w ramię i rozmawiają ma istotne znaczenie i jest początkiem nowej historii

 - powiedział dziennikarzom w Pekinie minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi.

- Chiny z zadowoleniem przyjmują i popierają szczyt

- oświadczył minister, odpowiadając na pytanie o to, czy Pekin został zmarginalizowany przez zbliżenie Waszyngtonu i Pjongjangu poprzez szczyt w Singapurze.

- To jest cel, którego spodziewaliśmy się i na rzecz którego pracowaliśmy

 - dodał.

- Jednocześnie na Półwyspie (Koreańskim) musi odbyć się proces pokojowy, aby rozwiać uzasadnione obawy Korei Północnej związane z bezpieczeństwem

 - zaznaczył szef MSZ Chin, które są głównym sojusznikiem Korei Północnej. "Nikt nie może wątpić w ważną i wyjątkową rolę, jaką odegrały Chiny, a ta rola będzie dalej odgrywana" - oświadczył.

Rzecznik chińskiej dyplomacji przyznał zaś, że Chiny mogą rozważyć "złagodzenie sankcji wobec Korei Północnej w związku z jej programem zbrojeń".

Chiny uważane są za jedynego ważnego sojusznika Korei Płn., ale Pekin utrzymuje, że sumiennie przestrzega wszystkich sankcji nałożonych na reżim przez Radę Bezpieczeństwa ONZ w związku z jego programem zbrojeń jądrowych i balistycznych. Chińskie władze wielokrotnie deklarowały poparcie dla pokojowej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Relacje na linii Pekin-Pjongjang pogorszyły się po objęciu władzy przez Kim Dzong Una, ale w ostatnich miesiącach pomiędzy dwoma komunistycznymi krajami doszło do wyraźnego zbliżenia. Od początku roku Kim złożył dwie wizyty w Chinach i były to pierwsze wyjazdy zagraniczne od czasu objęcia przez niego władzy w 2011 roku.

W ostatnich latach Chiny zastosowały sankcje międzynarodowe, aby przekonać Koreę Północną do porzucenia programu nuklearnego, wywołując gniew Pjongjangu - zwraca uwagę agencja AFP. Ale oba kraje zbliżyły się niedawno; od początku roku Kim Dzong Un złożył dwie wizyty w Chinach i były to pierwsze wyjazdy zagraniczne od czasu objęcia przez niego władzy w 2011 roku.