Po przywitaniu i trwającej ok. 45 minut rozmowie na osobności Trump i Kim, ok. godz. 4.30 czasu polskiego zasiedli do dyskusji w szerszym gronie, gdzie towarzyszyli im członkowie obu delegacji, w tym sekretarz stanu USA Mike Pompeo i doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa John Bolton. Amerykański prezydent powiedział na rozpoczęciu tych rozmów, że razem z Kimem rozwiążą "duży problem".

Wyraził przekonanie, że wspólnie z Kimem osiągną "olbrzymi sukces".

- To będzie udane. To zostanie zrobione

 - mówił Trump, odnosząc się prawdopodobnie do głównego tematu negocjacji, którym jest denuklearyzacja Korei Płn., oraz perspektywy nawiązania pokojowych relacji pomiędzy Waszyngtonem a Pjongjangiem.

Kim, który wydawał się podzielać optymizm Trumpa, zapowiedział, że będzie z nim współpracował, aby sprostać wyzwaniom. Wspomniał również, że przezwycięży wszelki sceptycyzm związany z jego spotkaniem z amerykańskim prezydentem.

- Wielu ludzi na świecie uzna to za (...) formę fantastyki (...) z filmu science-fiction

 - miał powiedzieć tłumacz Kima, przechodząc razem z przywódcami korytarzem w luksusowym hotelu Capella, gdzie odbywa się spotkanie.

Po zakończeniu roboczego lunchu obu delegacji Donald Trump powiedział, podsumowując rozmowy z przywódcą Korei Płn.:

- Fantastycznie. Duży postęp, naprawdę bardzo pozytywnie. Myślę, że lepiej niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

- Teraz idziemy podpisywać

 - dodał Trump, nie precyzując, o jaki dokument chodzi. Zapowiedział, że wkrótce to wyjaśni.

Jak donosi CNN, powołując się na urzędnika amerykańskiego, prezydent Donald Trump i Kim Dzong Un  podpiszą w Singapurze oświadczenie, by "uznać osiągnięty postęp" i zobowiązać się do "podtrzymania impetu" negocjacji.