W ostatnich dniach nasiliły się ataki na czołowych polityków obozu rządzącego, w szczególności byłego szefa MON - Antoniego Macierewicza. "Gazeta Wyborcza" opublikowała wywiad z Jarosławem Kaczyńskim z roku 1994, okraszony sensacyjnym określeniem "Taśm Kaczyńskiego", w którym mówi m.in. o roli Antoniego Macierewicza w Komitecie Obrony Robotników.

- Zwróciłbym uwagę na wywiad z Jarosławem Kaczyńskim – to pokazuje, co zrobiła z tego "Gazeta Wyborcza". Tam jest jeden fragment dotyczący Komitetu Obrony Robotników, w którym prezes Kaczyński opowiada jak to było w Komitecie. Mówi o czterech grupach i dochodzi do Antoniego Macierewicza, o którym mówi, że miał potężną pozycję w KOR – Gazeta Wyborcza skróciła to do hasła „Antoni Macierewicz zarządzał jedną grupą w KOR, która nie miała żadnego znaczenia”. Nie wiem po co takie zabawy, jest to robienie z ludzi idiotów. To cios poniżej pasa

– powiedział w programie "Polityczna kawa" publicysta Jacek Liziniewicz.

– Czy mówienie o dużym ego premiera Olszewskiego jest grzechem? Nie. Zrobienie z tego wywiadu jakiejś sensacji, gdzie autor wbrew temu, co powiedział panu Kaczyńskiemu, wykorzystał te taśmy nie do celów naukowych jest absurdalne. To jest śmieszne

- dodał goszczący w programie europoseł Ryszard Czarnecki.

Niedawno ukazała się również książka biograficzna o Antonim Macierewiczu autorstwa dwojga dziennikarzy tygodnika "Wprost". Opublikowano w niej fragmenty zapisu z podsłuchu zamontowanego przez Służbę Bezpieczeństwa w domu Antoniego Macierewicza w latach 70-tych. Rozmowy te dotyczyły wyłącznie spraw prywatnych. Zdaniem byłego szefa MON, publikacja zapisu z podsłuchów ma na celu jedynie atak na jego żonę.

Antoni Macierewicz zapowiedział pozew sądowy wobec autorów książki. 

- Ujawnienie rozmów z żoną Antoniego Macierewicza to chamstwo. Przekroczono cienką linię

– podkreślił Czarnecki.

Posłanka Agnieszka Ścigaj z klubu Kukiz'15 stwierdziła, że obecnie polityka nie "stała się już nawet brudna, a śmieszna"

– Jak przyszłam do Parlamentu to wielu starszych kolegów mówiło „no ty się na razie przyglądaj, ucz się tej polityki”. Doszłam do wniosku, że ja nie chcę się tej polityki uczyć. Dla mnie jest to tak logiczne i oczywiste, że polityka to powinna być diagnoza, rozwiązywaniem problemów. Teraz polityka stała się już nawet nie brudna, a śmieszna. Poświęcamy debaty na sprawy prywatne ludzi. Co oprócz emocjonalnego podzielenia Polaków ta polityka może zmienić? Nic! To są absurdy zgniłej polityki

 – podkreśliła Ścigaj.