Nowoczesna zapowiedziała złożenie petycji do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie przyjęcia przez nasz kraj waluty euro. 

O kolejny pomysł partii Katarzyny Lubnauer zapytaliśmy posła Prawa i Sprawiedliwości, Janusza Szewczaka, wiceszefa sejmowej komisji finansów publicznych.

Po odejściu Ryszarda Petru, zdaje się, że głównym mózgiem ekonomii w tej partii jest pani poseł Paulina Henning-Kloska. Widać, że ich znajomość realiów gospodarczych najlepiej obrazują wypowiedzi posła Misiło o tym, czy urzędnik państwowy może zapłacić kartą służbową za narkotyki. Nowoczesna jest kompletnie odklejona od rzeczywistości, bo powinni chyba wiedzieć, że UE musi przeznaczyć olbrzymie środki na pomoc krajom południa strefy euro, czyli Hiszpanii, Portugalii, Grecji oraz Włoch, choć w tym ostatnim kraju i społeczeństwo, i nowy rząd są bardzo krytyczne wobec wspólnej waluty. Tak, jak mówił poseł Trzaskowski, że PO będzie mieć lotnisko w Berlinie, tak posłowie Nowoczesnej mówią, że będą mieć walutę euro, ale chyba na wygnaniu – ocenił nasz rozmówca.

Zdaniem posła PiS "ta propozycja urąga zdrowemu rozsądkowi".

To przecież oznacza znacznie podrożenie wszystkiego, to też kwestia ogromnego kryzysu, jaki przeżywa dzisiaj strefa euro, a przynajmniej jej południe. Grecja przecież, mimo oszczędności i pożyczek, nie wyjdzie z tego kryzysu. Wydaje się, że taka propozycja (Nowoczesnej) jest wyłącznie proniemieckim lobbowaniem, bo tak naprawdę jedynymi, którzy dobrze wychodzą na walucie Euro są Niemcy i może jeszcze Holandia oraz Francja i na tym koniec. Najbardziej eurosceptyczny w tej chwili rząd, który jest we Włoszech, postuluje wyjście ze strefy euro. Nowoczesna to ugrupowanie, które jedną nogą jest w politycznym niebycie, a drugą na skórce od banana i dobrze by było, gdyby w końcu porządnie policzyli swoje długi – mówił portalowiNiezalezna.pl poseł Szewczak.