Projekt ustawy wpłynął do parlamentu w grudniu 2017 roku, a w marcu przeszedł pierwsze czytanie. Ogółem do projektu wniesiono około 2 tys. poprawek.

Ustawa przewiduje powołanie sądu w ciągu 12 miesięcy od wejścia dokumentu w życie. Organ rozpocznie prace pod warunkiem wyznaczenia w wyniku konkursu 35 sędziów.

Prezydent Petro Poroszenko ocenił, że głosowanie nad tym projektem to papierek lakmusowy ukraińskich zdolności do zwalczenia korupcji. Przyjęcie ustawy nazwał zwycięstwem Ukrainy.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: USA chcą widzieć Ukrainę w NATO

Zdaniem premiera Wołodymyra Hrojsmana czwartkowa decyzja parlamentu będzie bodźcem dla wzrostu ekonomicznego w kraju.

Daliśmy jasny sygnał całemu państwu i zagranicznym partnerom, że walka z korupcją przybiera na sile

- powiedział szef rządu w Kijowie.

Celem ustawy, jak podkreśla Reuters, jest oddzielenie decyzji sądów od nacisków politycznych i korupcji. Nie wiadomo jednak, czy przyjęta ustawa będzie odpowiadać standardom Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) - ocenia agencja.

MFW domaga się m.in., by decyzyjną rolę przy wyborze sędziów nowego organu pełnili zagraniczni eksperci. Po przyjęciu ustawy Poroszenko zaapelował do międzynarodowych organizacji, by te wysunęły kandydatów do międzynarodowej grupy eksperckiej, "która będzie odgrywać kluczową rolę w formowaniu sądu".

Do powołania sądu antykorupcyjnego niejednokrotnie wzywały władze Ukrainy państwa i instytucje zachodnie, w tym MFW, uzależniając od tego swoją dalszą współpracę z Kijowem.

Rząd ukraiński zobowiązał się walczyć z głęboko zakorzenioną w kraju korupcją w zamian za pakiet pomocy finansowej z MFW w wysokości 17,5 mld dolarów. Władze w Kijowie są jednak krytykowane z powodu braku sukcesów na tym polu, co opóźnia wypłacanie poszczególnych transz pomocy wynoszących miliardy dolarów. Dotychczas Ukraina otrzymała z tego pakietu MFW 8,4 mld dolarów.