W Polsce gościł laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Muhammad Yunus, urodzony w Bangladeszu. Dziś występował na konferencji wspólnie z prezydentem Komorowskim. Jedna z niezależnych fundacji chciała z noblistą zorganizować spotkanie. Yunus zaśpiewał (a ściślej jego najbliżsi współpracownicy) bardzo konkretną cenę 45 tys. euro… Jednak z noblistami – i ich zapleczem − można negocjować. Koniec końców stanęło na 6 tys. euro. A gdy w ostatniej chwili fundacja uznała, że to też za dużo, druga strona w imieniu Yunusa powiedziała ostatnie słowo: 3 tys. euro…

Opowiedzieli mi o tym ludzie, którzy te negocjacje prowadzili. Mają nagrane rozmowy, zachowali maile i sms-y.

Byłem zaproszony przez organizatorów tego, niedoszłego do skutku, spotkania do panelu z udziałem Pana noblisty. Przyszedłem publicznie zadać mu kilka pytań:

1. Czy to prawda, że jest skazany prawomocnym wyrokiem w jego kraju – Bangladeszu za defraudację?
2. Jak skomentowałby norweski film pokazujący, że nie rozliczył się z dziesiątków milionów dolarów pomocy zagranicznej dla jego fundacji? Zważywszy, że to głównie Norwegia była donatorem działalności Pana Yunusa, zarzut to poważny i godny publicznej spowiedzi.
3. Czy godne jest żądanie krociowych honorariów przez człowieka, który dostał Pokojowego Nobla za walkę z biedą?
Pytań tych zadać nie mogłem, do panelu nie doszło. Tylko nie wiem, czy to owa polska fundacja nie chciała zapłacić, czy też może ktoś inny ją przelicytował? (4, 5 tys. euro?).

Ciekawe, czy prezydent Komorowski też zapłacił, żeby spotkać się z gościem z Bangladeszu? Jeśli tak: to ile? Polski podatnik ma prawo to wiedzieć. A prezydent ma obowiązek o tym poinformować. A może za spotkanie obu panów zapłacił ktoś inny? Wskazany przez pana prezydenta czy jego otoczenie? A może ktoś to uczynił z nadgorliwości (jest gorsza od faszyzmu), aby przypodobać się prezydentowi RP. Niechże Bronisław Komorowski to wyjaśni. Im szybciej, tym lepiej.

A swoją drogą, znamy w Polsce jednego noblistę (też „Pokojowego”), który Nobla dostał za walkę z biedą i wykroczeniem, a teraz też żąda honorariów i bajońskich sum za swoje „wykłady”…