Niespełna miesiąc temu, 13 maja, trzej politycy opozycyjnych partii - Andrzej Halicki z PO, Adam Struzik z PSL oraz Piotr Misiło z Nowoczesnej - ostentacyjnie opuścili studio programu "Woronicza 17" prowadzonego przez Michała Rachonia, po tym, gdy dziennikarz zadał im pytanie dotyczące głośnej medialnie sprawy. Chodziło o prostytucję kobiety, która podnajęła mieszkanie należące do Stanisława Gawłowskiego. Jak przyznała, w tajemnicy przed właścicielem lokalu, przyjmowała w nim mężczyzn i za swoje "usługi" brała pieniądze.

CZYTAJ WIĘCEJ: Żenująca ustawka Misiło, Halickiego i Struzika. Przyszli do programu, aby z niego wyjść

- Totalna opozycja chciałaby mieć ustawki jak w czasach PZPR-u, co świadczy, że nie mają nic do powiedzenia i chcą jedynie kontynuować sposób debaty publicznej, która jest debatą propagandową. Dramatycznie smutna sytuacja. Mając na ustach słowa o nowoczesnej i uśmiechniętej Polsce sprowadzają nas do PRL-u

 - mówił wówczas w komentarzu "na gorąco" dla portalu niezalezna.pl poseł Dominik Tarczyński.

CZYTAJ: Tarczyński nie pozostawia suchej nitki na politykach, którzy wyszli ze studia TVP

Tydzień później, choć politycy opozycji przyjęli zaproszenia do programu, to w studiu się nie pojawili. Zorganizowali za to konferencję prasową na skwerze Wolnego Słowa, pod byłym urzędem cenzury. 

- Jeśli chodzi o Telewizję Polską, programy TVP Info - w tego rodzaju formule uczestniczyć nie będziemy

- przekonywał Halicki. Jednak nie był wówczas pewny, czy Platforma Obywatelska całkowicie zbojkotuje programy w TVP Info.

CZYTAJ WIĘCEJ: Opozycja wycofuje się z mediów? Bojkotują "Woronicza 17" z powodu... prowadzącego

Ich bojkot przyniósł jednak inny efekt, niż mogli zakładać. Otóż "Woronicza 17" w ciągu ostatnich czterech wydań biło rekordy oglądalności!

Jak wynika z danych oglądalności firmy Nielsen, średnie dane oglądalności 4 ostatnich wydań, do których nie przyszli przedstawiciele partii totalnej opozycji wynoszą 489 tysięcy widzów. Tymczasem w ciągu ostatnich 3 miesięcy średnia oglądalność programu Michała Rachonia wynosiła 475 tysięcy widzów. 

Politolog, prof. Norbert Maliszewski jest zdania, że wzrost oglądalności wynika z rozgłosu wokół programu "Woronicza 17".

- Moim zdaniem to, że wzrosła oglądalność wynika z tego, że o tym programie się teraz dyskutuje i widzowie są ciekawi tego, co się w nim dzieje. Politycy powinni występować w programach wygodnych, czy mniej wygodnych, niezależnie od tego, czy ich zapatrywania i opinie zgadzają się z opinią dziennikarza

- powiedział prof. Maliszewski w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich uważa, że jest to istotna nauka dla polityków, którzy "może nauczą się większego szacunku dla dziennikarzy".

- Po pierwsze - jeśli oglądalność "Woronicza 17" rośnie, to jest to dowód na to, że ludzie chcą słuchać merytorycznych rozmów, a nie politycznych kłótni i emocji, bo takie programy są bardzo jałowe. Po drugie - myślę, że bojkot tego programu nie zdecyduje o rozpadzie opozycji, ale powinno to im pokazać, że nie warto być nieobecnym w mediach, które uznają za media sobie nieprzychylne. Być może w takiej sytuacji politycy, nie tylko opozycji, nauczą się większego szacunku dla dziennikarzy

- mówi naszemu portalowi Skowroński.

O tym, że bojkot programów publicystycznych to dla opozycji strzał w kolano, pisał niedawno Piotr Lisiewicz.

- SLD, które jest na sondażowej fali, widzi szansę dla siebie w bojkocie TVP przez… resztę opozycji. Dla PSL taki bojkot to katastrofa, bo jego elektorat ogląda namiętnie najlepiej dostępny na wsi kanał TVP Info. Z kolei Nowoczesna będąca w zaniku może przez to zaniknąć jeszcze bardziej. PO też się waha, bo boi się urośnięcia SLD. Z bojkotu nic więc nie wyjdzie i to Michał Rachoń, zadający pytania, których boją się zadać inni, wyjdzie na tej awanturze najlepiej

- czytamy w tekście Lisiewicza i widząc wyniki oglądalności - nietrudno nie przyznać racji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Opozycja „zakiwała się” o Rachonia. Ogłosiła bojkot, który solidarnie… zbojkotuje