Komisja Europejska przedstawiła pod koniec maja nowy projekt podziału środków na politykę spójności w budżecie UE. Zgodnie z nim Polska ma otrzymać w nowym wieloletnim budżecie 64 mld euro z funduszy spójności - o 19,5 mld euro mniej niż obecnie.

- Kalkulowaliśmy cięcia, ale jak zobaczyłem wynik wyjściowy przedstawiony przez Unię Europejską, to sobie pomyślałem, że mamy do czynienia ze zmianą filozofii tworzenia budżetu UE.  Nie liczę na rząd (...) rząd ma wybitnie słabe karty, robi błąd, grożąc vetem, veto jest bronią słabych – mówił Lewandowski.  

Po chwili polityk Platformy zaczął snuć swoją teorię na temat dramatycznej sytuacji Polski na arenie międzynarodowej.

 - Budżet przestał być budżetem solidarności ze Wschodem, a zaczął być budżetem solidarnym z Południem - tłumaczył Lewandowski.

Pytany, czy w takim razie widzi Polskę, jako kraj Wschodu przyznał, że tak.

- Patrzę na nas znowu jak na Wschód. To jest trochę tak z tą reputacją, jak z lasem, który wolno rośnie i bardzo szybko płonie. Ten budżet podzielił wszystkich - mówił Lewandowski.

Tymczasem jak informowaliśmy dziś na łamach portalu niezalezna.pl, szefowie komisji ds. europejskich parlamentów państw Grupy Wyszehradzkiej stanowczo podkreślili, że zmiany w strukturze przyszłych budżetów UE nie mogą być wprowadzane kosztem któregokolwiek z państw członkowskich, muszą też zapewniać odpowiednie warunki dla rozwoju całej UE.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kraje V4 odrzucają propozycje Komisji Europejskiej ws. unijnego budżetu. Przypominają, co jest priorytetem
 
Z kolei  minister Jacek Sasin przypomniał, że budżet Unii przyjmowany jest jednogłośnie, więc mamy „mocne argumenty”.

 - Nie godzimy się na to, by środki z europejskiego funduszu spójności były dla Polski o jedną czwartą niższe - powiedział przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

CZYTAJ WIĘCEJ: Minister wprost: Nie godzimy się na zmniejszenie środków na politykę spójności dla Polski