W 2002 roku trener Jerzy Engel zaszokował piłkarski świat, nie powołując na mundial w Korei i Japonii m.in. Tomasza Iwana, czyli piłkarza, na którego wcześniej mocno stawiał. W zamian do Azji pojechał mający nikłe doświadczenie w kadrze Paweł Sibik z Odry Wodzisław. Eksperyment skończył się źle. Polacy przegrali pierwsze dwa mecze i pożegnali się z turniejem. Udało się jedynie wygrać na osłodę ze Stanami Zjednoczonymi.

Cztery lata później kadrę na Mistrzostwa Świata ogłaszał Paweł Janas. Tu również doszło do szokujących niespodzianek. Do 23-osobowej kadry na niemieckie mistrzostwa nie został powołany podstawowy bramkarz w eliminacjach MŚ Jerzy Dudek. Doświadczony golkiper wydawał się być pewniakiem, podobnie jak Tomasz Frankowski - napastnik, który strzelił wiele ważnych bramek w eliminacjach. "Franek łowca bramek" także nie pojechał na mundial. Janas nie zabrał do Niemiec także Tomasza Kłosa czy Tomasza Rząsy. Wybory trenera okazały się kompletną klapą. Polacy przegrali z Ekwadorem i Niemcami, a w meczu o honor wygrali z Kostaryką po dwóch golach obrońcy Bartosza Bosackiego.

Na kolejny udział w mundialu czekaliśmy 12 lat. Adam Nawałka nie był aż tak bardzo kontrowersyjny w swoich powołaniach jak jego poprzednicy. Największą niespodzianką jest brak Krzysztofa Mączyńskiego z Legii Warszawa, ale i ten wybór można uzasadnić. "Mąka" nie mógł wrócić do dobrej formy po kontuzji i przegrał walkę o miejsce w składzie. Największe kontrowersje może budzić fakt powołania Sławomira Peszki, który ostatnio znajdował się w słabszej formie, a w eliminacjach grał mało.

Czy przewidywalne powołania Nawałki przyniosą w końcu dobry efekt na mundialu? Przekonamy się już wkrótce. Czekamy na zbliżające się mecze z Senegalem, Kolumbią i Japonią.