Socjolog ostrzega PiS: stadion to nie opera, nie ulegajcie stereotypom w sprawie kibiców!

Oprawa kibiców Legii Warszawa nawiązująca do wiersza Zbigniewa Herberta „Wilki”, poświęcona Żołnierzom Wyklętym / screen YouTube

  

„Wartości medialno-politycznego mainstreamu rozmijają się zupełnie z wartościami, które są bliskie wielu kibicom. Im zależy na silnej Ojczyźnie i na pielęgnowaniu narodowych tradycji. Mainstreamowi na tym nie zależy. On nie chce niczego wyjaśniać i rozumieć, chce tylko stygmatyzować, krytykować, pouczać i napiętnowywać. Socjolog Erving Goffman powtarzał, że im rzadszy jest nasz kontakt z przedstawicielami danej kategorii osób, tym bardziej stereotypowe nasze ich postrzeganie” – pisze w tygodniku Gazeta Polska dr Jerzy Dudała, socjolog, znawca środowisk kibicowskich.

Cały tekst ukaże się w środowym wydaniu tygodnika, poniżej prezentujemy jego fragmenty. Jak podkreśla dr Jerzy Dudała, wszelkie próby brutalnego ingerowania świata polityki w świat kibiców skończą się porażką, bo kibice, w przeciwieństwie do większości polityków, są ludźmi idei.


„Kibice są najuczciwsi i najbardziej autentyczni”


„W bylejakiej polskiej piłce to właśnie kibice byli i są najuczciwsi i najbardziej autentyczni, choć czasy niestety są takie, że spontaniczność przegrywa z reżyserką - także na trybunach stadionów. Kibice poświęcają własne pieniądze i prywatny czas swym ukochanym Klubom, choć często postawa piłkarzy na boisku nakazywałaby zająć się czymkolwiek innym. Jednak u nas chodzi się właśnie wspierać dany klub, a nie ze względu na poziom sportowy, bo ten jest doprawdy żenujący, co dobitnie pokazał miniony sezon w polskiej ekstraklasie, a właściwie ekstraklapie” – pisze socjolog.


Jak podkreśla, „kibicowanie to budowanie więzi społecznych, wspomnienia (…) przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje, to opowieści z kibicowskiego szlaku, które obrosły w legendy. To barwy, to herby, to wreszcie kibicowskie przyjaźnie”.


Zdaniem dr Dudały, ruch kibicowski mocno się w Polsce zmienił na przestrzeni ostatnich lat, co widać gołym okiem: „Coraz więcej kibiców interesuje się historią Polski, ważne dla nich jest hasło: Bóg-Honor-Ojczyzna. Bardzo często kibice wspierają naszych narodowych bohaterów, z których wielu żyje w zapomnieniu. Tu wielka rola liderów grup kibicowskich. To oni nadają ton”.


Jak zaznacza autor pracy doktorskiej o kibicach, to nadawanie tonu jest o tyle ważne, że wpływ tych liderów dociera na dzielnice i osiedla, w miejsca, do których nie dotarłyby inne środowiska patriotyczne. Podkreśla, że tak samo było w latach 80. w Gdańsku:  „Nie wszyscy kibice Lechii Gdańsk walczyli za komuny z ZOMO. Ale otoczkę kibicowską biało-zielonych stworzyli ci, którzy potrafili się postawić zomowcom”.


Cyniczne kłamstwa mediów i wojna z Tuskiem


Zdaniem socjologa stadiony kształtują typ osobowości, który odbiega od tego, jakich obywateli chciałyby kształtować politycznie poprawne media: „trzeba pamiętać, że stadion to nie opera. Stadiony zawsze były miejscem, gdzie dało się >>wypuścić parę<<, odreagować różne codzienne stresy. Trzeba być cynicznym i zakłamanym, by dowodzić, że kibice na stadionie powinni się zachowywać jak w operze. Kiedy premierem był Donald Tusk, to kibice byli na celowniku, napiętnowano ich non-stop, a media mainstreamu często emitowały programy o kibolstwie, w których wypowiadały się różne osoby, za wyjątkiem kibiców właśnie. Z premedytacją łamano naczelną zasadę dziennikarską i nie dano się wypowiedzieć jednej ze stron. Wśród kibiców jest wiele osób nietuzinkowych i kreatywnych. Wystarczy tu wspomnieć o kibicu Legii >>Staruchu<<, któremu zmarnowano za czasów rządów PO-PSL kawałek życia, bo ośmielił się krytykować ówczesną władzę”.


Podkreśla, że to kibice zmienili w wielkim stopniu światopogląd młodych Polaków, który dziś w większości wspierają prawicę: „Niektórzy przy tym jakby nagle zapomnieli, że obecna ekipa doszła do władzy także dzięki środowiskom kibicowskim, które mocno kontestowały rządy koalicji PO-PSL. Ta kontestacja przeciągnęła na stronę obecnie rządzących wielu młodych, którzy byli wówczas niezdecydowani”.


Skąd wzięła się wojna kibiców  z Tuskiem? Socjolog wyjaśnia: „Kilka lat temu często także ci spokojni kibice, nie lubiący awantur, zjednoczyli się przeciwko rządowi ówczesnego premiera Donalda Tuska. Nikt bowiem nie lubi, kiedy przedstawia się go ciągle w krzywym zwierciadle i na każdym kroku szykanuje. Na siłę robiono z kibiców bandziorów, choć tak naprawdę jedyną ich >>winą<< była kontestacja poczynań ówczesnej władzy”.


W efekcie „transparenty na stadionach i różne akcje pokazujące nieudolność ówczesnych rządów z pewnością trafiły do wielu młodych ludzi, którzy na co dzień nie byli kibicami”.


Skrajnie nieprawdziwe stereotypy


Jak tłumaczy, o tym powinni pamiętać politycy prawicy „gdyby na przykład ktoś kiedyś wpadł na >>genialny<< plan wytoczenia dział przeciwko środowisku kibiców, by przykładowo przykryć jakiś niewygodny dla władzy temat. A takie tematy będą się pojawiać, bo niezależnie od tego, kto nam bardziej na scenie politycznej pasuje, politycy to najczęściej osoby patrzące głównie na własne kariery. W samym środowisku związanym z obecnym obozem władzy też nie brakuje zwykłych mentalnych śmieci, których przyciągnął sukces i które niczym g… przykleiły się do okrętu a teraz głośno krzyczą: >>płyniemy!<< Nie brak tam także takich, którzy jeszcze niedawno pluli na >>pisiorów<<, a teraz im schlebiają i komplementują, by samemu móc robić różne biznesy”.


Zdaniem socjologa, obraz kibiców jaki mają w głowie ci, którzy ich nie znają, jest skrajnie nieprawdziwy: „Mainstreamowe media zdołały wielu ludziom wtłoczyć w głowy stereotypowe postrzeganie środowiska kibicowskiego. Jako takiego, gdzie królują: agresja, przemoc, wandalizm, chamstwo i co tam jeszcze kto chce sobie dopowiedzieć.

Tymczasem kibice tworzą niezwykle pojemne środowisko, w którym są bardzo różne osoby. Na trybunach polskich stadionów zasiada przekrój całego społeczeństwa”.
Na czym polegają manipulacje mediów? „Media mainstreamu praktycznie nie pokazują jasnej strony kibicowania, a skupiają się tylko na awanturach, czy nawet niewielkich incydentach. Cynicznie od lat same podgrzewają atmosferę, a później użalają się nad złą sytuacją na stadionach. Akurat to się nie zmieni. One nadal będą przyklejać kibicom łatkę oszołomów i ksenofobów. Warto o tym pamiętać oglądając kolejne >>rewelacje<< i czytając kolejne pseudo-relacje” – pisze dr Dudała.


Cały obszerny artykuł w najbliższym tygodniku Gazeta Polska, który ukaże się w kioskach w najbliższą środę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Czas odłożyć na bok własny interes". Premier May zapowiada wypełnienie woli Brytyjczyków

Theresa May / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Brytyjska premier Theresa May zaapelowała do posłów wszystkich ugrupowań o "zjednoczenie się, postawienie interesu narodowego na pierwszym miejscu i zrealizowanie woli wyrażonej w referendum" o wyjściu kraju z Unii Europejskiej. Jak zaznaczyła, zdecydowana większość Brytyjczyków tego właśnie oczekuje.

Przemawiając przed słynnymi czarnymi drzwiami na Downing Street tuż po spotkaniu z przedstawicielami trzech opozycyjnych partii, szefowa rządu powiedziała, że "rozumie, że dla ludzi żyjących swoim życiem z dala od Westminsteru wydarzenia ostatnich 24 godzin mogą być niepokojące".

Jak oceniła, "zdecydowana większość Brytyjczyków chce od nas doprowadzenia do brexitu i rozwiązania innych poważnych kwestii, które są dla nich ważne".

May podkreśliła jednak, że po porażce "wysoką różnicą głosów" w głosowaniu nad projektem umowy regulującej warunki opuszczenia UE konieczne jest wypracowanie nowej propozycji, która "zrealizuje wynik referendum i będzie miała poparcie parlamentu".

We wtorek Izba Gmin odrzuciła rządową propozycję rekordowo wysoką różnicą 230 głosów (432 przeciw przy jedynie 202 za). Tak wysokiej parlamentarnej porażki urzędującego brytyjskiego premiera nie było od ponad 100 lat.

Premier zaznaczyła jednak, że środowa porażka opozycji w głosowaniu nad udzieleniem jej rządowi wotum nieufności "daje nam wszystkim okazję, aby skupić się na znalezieniu drogi naprzód ws. brexitu". [polecam:https://niezalezna.pl/254787-izba-gmin-zdecydowala-o-przyszlosci-rzadu-theresy-may-roznica-glosow-naprawde-niewielka]

Rząd obronił się jedynie dzięki głosom wspierającej go północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP). Gdyby dziesięciu deputowanych DUP zagłosowało wraz z opozycją, to premier przegrałaby jednym głosem. Poparcie dla wotum nieufności wyraziło 306 posłów; przeciwko było 325 deputowanych (przewaga 19 głosów). [polecam:https://niezalezna.pl/254792-brexit-jednak-nie-w-tym-roku-media-eurokraci-maja-pewien-plan]

Wierzę, że moim obowiązkiem jest wykonanie instrukcji (przekazanej nam przez) Brytyjczyków, aby wyjść z Unii Europejskiej i taka jest moja intencja. Posłowie powiedzieli jasno czego nie chcą; teraz musimy razem pracować konstruktywnie, aby ustalić to, czego parlament chce 

- podkreśliła May, wzywając do "odłożenia na bok własnego interesu" politycznego.

Szefowa rządu podkreśliła, że do dalszych rozmów mających na celu wypracowanie konsensusu w tej sprawie zaprosiła deputowanych ze wszystkich ugrupowań parlamentarnych. Jak dodała, pierwsze z nich odbyło się jeszcze w środę wieczorem, a uczestniczyli w niej przedstawiciele pro-europejskich Liberalnych Demokratów, Szkockiej Partii Narodowej i walijskiego ugrupowania Plaid Cymru.

Na kolejne dni planowane są kolejne rozmowy z udziałem premier i wysokiej rangą członków rządu oraz posłów "reprezentujących możliwie najszerszą gamę poglądów".

W tym kontekście May bezpośrednio skrytykowała lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna, który odmówił uczestnictwa w ponadpartyjnych rozmowach i domagał się uprzedniego ustępstwa z jej strony przez wykluczenie możliwości bezumownego wyjścia z Unii Europejskiej. Jak podkreśliła, jest "zawiedziona" jego decyzją, ale jednocześnie zastrzegła w imieniu rządu, że "nasze drzwi pozostają otwarte".

Brytyjska premier przyznała, że wypracowanie kompromisu "nie będzie prostym zadaniem, ale posłowie wiedzą, że mają obowiązek działania w interesie narodowym: wypracowania konsensusu i zakończenia tego procesu".

Teraz - ponad dwa i pół roku później - nadeszła pora, abyśmy zjednoczyli się, postawili interes narodowy na pierwszym miejscu i zrealizowali wolę wyrażoną w referendum 

- zakończyła, przypominając, że w ostatnich wyborach parlamentarnych w 2017 roku aż 80 proc. wyborców zagłosowało na ugrupowania, które miały zapisane w programie obietnice uszanowania wyniku plebiscytu.

W razie braku większości dla umowy proponowanej przez May lub jakiegokolwiek alternatywnego rozwiązania Wielka Brytania automatycznie opuści UE o północy z 29 na 30 marca bez umowy na mocy procedury wyjścia opisanej w art. 50 traktatów.

Taki scenariusz prawdopodobnie doprowadziłby do poważnych utrudnień w handlu międzynarodowym i problemów z zaopatrzeniem w żywność, leki oraz zaburzyłby europejski łańcuch dostaw, np. w branży motoryzacyjnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl