Pomówmy na ważny temat!

Od ogłoszenia przez Komisję Europejską projektu budżetu UE na lata 2021 – 2027 minęło już kilka dni. Propozycja, jaką przedstawili unijni notable, uderza przede wszystkim w Polskę. Obcięto nam bowiem ¼ środków nie podając dla takiego działania żadnych racjonalnych argumentów.

FLICKR/Andrew Gustar/CC BY-ND 2.0

Dodatkowo dostęp do tej puli ma być uwarunkowany stosowaniem tzw. reguły praworządności. Wydaje się, że jej celem jest wywieranie presji na kraje naszego regionu aby godziły się np. na unijną politykę migracyjną. Będzie to zatem narzędzie faktycznego szantażu na suwerenne państwa aby robiły za pieniądze to czego wymaga od nich Bruksela.

Polska jest w Unii już od niemal 15 lat i trzeba przyznać, że z takim traktowaniem stykamy się pierwszy raz. Powinno dać nam to do myślenia. Szczególnie, że niemal równolegle z projektem unijnego budżetu przez brukselskie instytucje jak burza przechodzą dyrektywy, które (i chyba nikt tego nie kryje) uderzyć mają w nasze firmy. Chodzi o dyrektywę o pracownikach delegowanych i tzw. dyrektywę transportową.

Oba rozwiązania jednoznacznie szkodzą przedsiębiorstwom z Europy Środkowo – Wschodniej. Za tą drugą, o zgrozo, zagłosowali europosłowie PO, zasłaniając się następnie pomyłką spowodowaną bałaganem (sic!).W wyniku tych rozwiązań pracownik wysłany na Zachód w delegację będzie otrzymywał pensję kraju, do którego wyjeżdża. Tak samo firma transportowa z Polski będzie musiała płacić kierowcy francuskie czy niemieckie stawki jeśli tylko ten kierowca spędzi, w którymś z tych krajów więcej niż trzy dni w miesiącu. Efekt – potężny cios dla naszych przedsiębiorstw, które na unijnym rynku transportowym radzą sobie znakomicie.

W tych okolicznościach 7 czerwca w Sejmie obradował będzie Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa jest współorganizatorem tego posiedzenia Zespołu. Temat: zamówienia publiczne i ich rola w rozwijaniu polskiej przedsiębiorczości. Co to ma wspólnego z Unią Europejską, o której pisałem na wstępie? Odpowiedź brzmi: bardzo dużo.

Przetargi to sposób w jaki państwo znajduje wykonawców planowanych przez siebie inwestycji. Ale nie tylko,
zamówienia publiczne to także potężne narzędzie do budowania silnych firm z kapitałem polskim. Nasza obecność w UE nie może ograniczać się tylko do brania i wydawania środków ze wspólnego budżetu. Jej celem musi być przede wszystkim rozwój polskiej gospodarki, a ta rozwija się poprzez narodowe przedsiębiorstwa, które tu inwestują, tu płacą podatki i tu dają miejsca pracy.

Spójrzmy na rzeczywistość, członkostwo we Wspólnocie dla jednych krajów okazało się szansą i potężnym narzędziem rozwoju ale są też takie, które balansują na granicy bankructwa. Grecja od lat funkcjonuje na kroplówce z tzw. trojki, Włochy toną w długach i każdy polityczny harmider to pretekst do mówienia o ich finansowej upadłości. Zasadnicze pytanie brzmi zatem: którą drogą pójdzie Polska. Czy wykorzystamy unijne wsparcie i zbudujemy tu w Polsce silne i znane marki, czy przejemy pieniądze a po wszystkim nie powstanie nad Wisłą konkurencyjny sektor naszych narodowych firm. Ta kwestia jest ciągle otwarta a jednym ze sposobów, które można wykorzystać aby odnieść sukces jest mądra polityka inwestycyjna państwa, nastawiona nie tylko na zbudowanie nowej infrastruktury ale także wzmocnienie potencjału naszego biznesu.

O tym chcemy rozmawiać 7 czerwca. Ten unijny budżet może być już ostatnim, w którym Polska nie jest płatnikiem netto. Rząd ma także ambitne plany inwestycyjne, mowa o wydaniu w najbliższych latach setek miliardów złotych. Należy zadbać o to aby te pieniądze posłużyły budowaniu stabilnych fundamentów polskiej gospodarki. A te zapewnią silne firmy z naszym rodzimym kapitałem.

To naprawdę ważny temat.

 



Źródło: niezalezna.pl,

 

#budżet UE #Komisja Europejska #dyrektywa o pracownikach delegowanych

Kamil Goral
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo